Tadeusz Boy-Żeleński - Premjera w Qui Pro Quo. Program 7-my: 7 krów tłustych

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | {{#if:Zawsze podziwiam łatwość z jaką tych kilka osób, na których wspiera się Qui pro Quo, znajduje w sobie werwę i pomysły, by w tak krótkich stosunkowo odstępach stwarzać od A do Z wciąż nowe programy, które nawet wtedy kiedy są machane od ręki, dają tyle szczerej wesołości. Tym razem przybył i w sukurs w osobie p. El-Eł, który to pseudonim kryje osobistość znaną w "szerokich kołach towarzyskich naszego miasta", a zarazem utalentowanego płodnego piosenkarza.<ref>Leon Łuskino, w ówczesnym czasie podpułkownik WP, zastępca szefa Oddziału V (personalnego) Sztabu w Ministerstwie Spraw Wojskowych</ref> Jego piosenki żołnierskie, przyrządzone z wielkim smakiem na sposób niebieskoptaszęcy, budziły szczerą radość; co się tyczy "romansu z lalką" to wolę go nuconego poprostu przy pianinie, niż z tym aparatem inscenizacyjnym, który nadto obciąża tekst lekki i nikły w swym wdzięku.

W zabawnej parodji teatralnych gwiazd jak dzieci (Tommy) odznaczyły się pp. Burska (świetna Lucy!) i Czartorzyska, w "Złotej mrówce" kapitalnym "chińczykiem" był p. Jarosy, który znalazł dobrą (poza paroma fałszywie sentymentalnemi akcentami) partnerkę w p. Ordonównie; w dowcipnym "Rajskim weselu" T. Ślaza<ref>pseudonim J. Tuwima</ref> uroczą Ewą była pociecha naszej strości, p. Pogorzelska. Pp. Macherscy mieli swój piękny małżeński moment w skeczu "Zmienny prąd", zaś w "szmoncesjadzie" "Mydło---mydło" pp. Boroński i Tom wznieśli się na najwyższe szczyty tego specyficznego komizmu, który stanowi specialite de la maison istotnie bez konkurencji. Jeden przykład: Fajbuś mówi do Naftusia: "Chciałbym mieć majątek Rotszylda i twoją twarz. --- Na co ci moja twarz? pyta Naftuś. --- Bo jakbym miał majątek Rotszylda, to ja pluję na twarz".

A cóż dopiero te obszerne przekleństwa, zaczynające się od słów: "Ja sobie życzę, żebyś ty był szemie lniane"...

Owacyjnie witany p. Rentgen odśpiewał dowcipne "narodowościowe" piosenki Wima,<ref>za tym pseudonimem ponownie J. Tuwim</ref> poczem dodał nad program nieporównaną "Roztańcowaną babę", ułożoną przez siebie z motywów ludowych.

Melancholikom poleca się cały program, na którego ocenę (co w tej chwili dopiero spostrzegam) trzeba mi było zużyć następujące przymiotniki: "podziw, łatwość, szczerość, wesołość, utalentowany, płodny, radość, zabawny, świetny, kapitalny, dobry, piękny, uroczy, pociecha starości, najwyższe szczyty, bez konkurencji, owacyjny, nieporównany". Taniej się nie da, człowiek sam wówczas ma wyrzuty sumienia, że za chłodno napisał! To nie jest lekki chleb być recenzentem w Warszawie.|=Treść= Zawsze podziwiam łatwość z jaką tych kilka osób, na których wspiera się Qui pro Quo, znajduje w sobie werwę i pomysły, by w tak krótkich stosunkowo odstępach stwarzać od A do Z wciąż nowe programy, które nawet wtedy kiedy są machane od ręki, dają tyle szczerej wesołości. Tym razem przybył i w sukurs w osobie p. El-Eł, który to pseudonim kryje osobistość znaną w "szerokich kołach towarzyskich naszego miasta", a zarazem utalentowanego płodnego piosenkarza.<ref>Leon Łuskino, w ówczesnym czasie podpułkownik WP, zastępca szefa Oddziału V (personalnego) Sztabu w Ministerstwie Spraw Wojskowych</ref> Jego piosenki żołnierskie, przyrządzone z wielkim smakiem na sposób niebieskoptaszęcy, budziły szczerą radość; co się tyczy "romansu z lalką" to wolę go nuconego poprostu przy pianinie, niż z tym aparatem inscenizacyjnym, który nadto obciąża tekst lekki i nikły w swym wdzięku.

W zabawnej parodji teatralnych gwiazd jak dzieci (Tommy) odznaczyły się pp. Burska (świetna Lucy!) i Czartorzyska, w "Złotej mrówce" kapitalnym "chińczykiem" był p. Jarosy, który znalazł dobrą (poza paroma fałszywie sentymentalnemi akcentami) partnerkę w p. Ordonównie; w dowcipnym "Rajskim weselu" T. Ślaza<ref>pseudonim J. Tuwima</ref> uroczą Ewą była pociecha naszej strości, p. Pogorzelska. Pp. Macherscy mieli swój piękny małżeński moment w skeczu "Zmienny prąd", zaś w "szmoncesjadzie" "Mydło---mydło" pp. Boroński i Tom wznieśli się na najwyższe szczyty tego specyficznego komizmu, który stanowi specialite de la maison istotnie bez konkurencji. Jeden przykład: Fajbuś mówi do Naftusia: "Chciałbym mieć majątek Rotszylda i twoją twarz. --- Na co ci moja twarz? pyta Naftuś. --- Bo jakbym miał majątek Rotszylda, to ja pluję na twarz".

A cóż dopiero te obszerne przekleństwa, zaczynające się od słów: "Ja sobie życzę, żebyś ty był szemie lniane"...

Owacyjnie witany p. Rentgen odśpiewał dowcipne "narodowościowe" piosenki Wima,<ref>za tym pseudonimem ponownie J. Tuwim</ref> poczem dodał nad program nieporównaną "Roztańcowaną babę", ułożoną przez siebie z motywów ludowych.

Melancholikom poleca się cały program, na którego ocenę (co w tej chwili dopiero spostrzegam) trzeba mi było zużyć następujące przymiotniki: "podziw, łatwość, szczerość, wesołość, utalentowany, płodny, radość, zabawny, świetny, kapitalny, dobry, piękny, uroczy, pociecha starości, najwyższe szczyty, bez konkurencji, owacyjny, nieporównany". Taniej się nie da, człowiek sam wówczas ma wyrzuty sumienia, że za chłodno napisał! To nie jest lekki chleb być recenzentem w Warszawie.|}}

Dane bibliograficzne

{{#if:Tadeusz Boy-Żeleński|Autor: Tadeusz Boy-Żeleński|}}

Tytuł: Premjera w Qui Pro Quo

Pierwodruk w: Kurjer Poranny, {{#if: 34 | nr 34, | }} {{#ifeq: 1925-02-03 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1925-02-03}} | 4 | data::1925-02-03 | {{#time: Y|1925-02-03}} }}}}{{#ifeq: 4 | brak ||, str. strony::4}}; {{#if: |Przedruk: | }}

{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::boy-premiera-1925-02-03|format=list|outro=.}} | }} {{#if: Podpisane B. Recenzja programu "7 krów tłustych" kabaretu Qui Pro Quo, której premiera miała miejsce 31. stycznia 1925 r. | Uwagi: Podpisane B. Recenzja programu "7 krów tłustych" kabaretu Qui Pro Quo, której premiera miała miejsce 31. stycznia 1925 r.|}}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: Kurier Poranny, nr 20 z 1925 r.|Źródło tekstu: Kurier Poranny, nr 20 z 1925 r.|}}
klucz: boy-premiera-1925-02-03

{{#if: Tadeusz Boy-Żeleński | Premjera w Qui Pro Quo | }}{{#if: Tadeusz Boy-Żeleński | | }} {{#ifeq: 34 | brak | | }}{{#ifeq: 1925-02-03 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1925-02-03}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1925-02-03}}| ]] }} }} {{#if:xxxx| | }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}


<headertabs/> |{{#if:Zawsze podziwiam łatwość z jaką tych kilka osób, na których wspiera się Qui pro Quo, znajduje w sobie werwę i pomysły, by w tak krótkich stosunkowo odstępach stwarzać od A do Z wciąż nowe programy, które nawet wtedy kiedy są machane od ręki, dają tyle szczerej wesołości. Tym razem przybył i w sukurs w osobie p. El-Eł, który to pseudonim kryje osobistość znaną w "szerokich kołach towarzyskich naszego miasta", a zarazem utalentowanego płodnego piosenkarza.<ref>Leon Łuskino, w ówczesnym czasie podpułkownik WP, zastępca szefa Oddziału V (personalnego) Sztabu w Ministerstwie Spraw Wojskowych</ref> Jego piosenki żołnierskie, przyrządzone z wielkim smakiem na sposób niebieskoptaszęcy, budziły szczerą radość; co się tyczy "romansu z lalką" to wolę go nuconego poprostu przy pianinie, niż z tym aparatem inscenizacyjnym, który nadto obciąża tekst lekki i nikły w swym wdzięku.

W zabawnej parodji teatralnych gwiazd jak dzieci (Tommy) odznaczyły się pp. Burska (świetna Lucy!) i Czartorzyska, w "Złotej mrówce" kapitalnym "chińczykiem" był p. Jarosy, który znalazł dobrą (poza paroma fałszywie sentymentalnemi akcentami) partnerkę w p. Ordonównie; w dowcipnym "Rajskim weselu" T. Ślaza<ref>pseudonim J. Tuwima</ref> uroczą Ewą była pociecha naszej strości, p. Pogorzelska. Pp. Macherscy mieli swój piękny małżeński moment w skeczu "Zmienny prąd", zaś w "szmoncesjadzie" "Mydło---mydło" pp. Boroński i Tom wznieśli się na najwyższe szczyty tego specyficznego komizmu, który stanowi specialite de la maison istotnie bez konkurencji. Jeden przykład: Fajbuś mówi do Naftusia: "Chciałbym mieć majątek Rotszylda i twoją twarz. --- Na co ci moja twarz? pyta Naftuś. --- Bo jakbym miał majątek Rotszylda, to ja pluję na twarz".

A cóż dopiero te obszerne przekleństwa, zaczynające się od słów: "Ja sobie życzę, żebyś ty był szemie lniane"...

Owacyjnie witany p. Rentgen odśpiewał dowcipne "narodowościowe" piosenki Wima,<ref>za tym pseudonimem ponownie J. Tuwim</ref> poczem dodał nad program nieporównaną "Roztańcowaną babę", ułożoną przez siebie z motywów ludowych.

Melancholikom poleca się cały program, na którego ocenę (co w tej chwili dopiero spostrzegam) trzeba mi było zużyć następujące przymiotniki: "podziw, łatwość, szczerość, wesołość, utalentowany, płodny, radość, zabawny, świetny, kapitalny, dobry, piękny, uroczy, pociecha starości, najwyższe szczyty, bez konkurencji, owacyjny, nieporównany". Taniej się nie da, człowiek sam wówczas ma wyrzuty sumienia, że za chłodno napisał! To nie jest lekki chleb być recenzentem w Warszawie.|Zawsze podziwiam łatwość z jaką tych kilka osób, na których wspiera się Qui pro Quo, znajduje w sobie werwę i pomysły, by w tak krótkich stosunkowo odstępach stwarzać od A do Z wciąż nowe programy, które nawet wtedy kiedy są machane od ręki, dają tyle szczerej wesołości. Tym razem przybył i w sukurs w osobie p. El-Eł, który to pseudonim kryje osobistość znaną w "szerokich kołach towarzyskich naszego miasta", a zarazem utalentowanego płodnego piosenkarza.<ref>Leon Łuskino, w ówczesnym czasie podpułkownik WP, zastępca szefa Oddziału V (personalnego) Sztabu w Ministerstwie Spraw Wojskowych</ref> Jego piosenki żołnierskie, przyrządzone z wielkim smakiem na sposób niebieskoptaszęcy, budziły szczerą radość; co się tyczy "romansu z lalką" to wolę go nuconego poprostu przy pianinie, niż z tym aparatem inscenizacyjnym, który nadto obciąża tekst lekki i nikły w swym wdzięku.

W zabawnej parodji teatralnych gwiazd jak dzieci (Tommy) odznaczyły się pp. Burska (świetna Lucy!) i Czartorzyska, w "Złotej mrówce" kapitalnym "chińczykiem" był p. Jarosy, który znalazł dobrą (poza paroma fałszywie sentymentalnemi akcentami) partnerkę w p. Ordonównie; w dowcipnym "Rajskim weselu" T. Ślaza<ref>pseudonim J. Tuwima</ref> uroczą Ewą była pociecha naszej strości, p. Pogorzelska. Pp. Macherscy mieli swój piękny małżeński moment w skeczu "Zmienny prąd", zaś w "szmoncesjadzie" "Mydło---mydło" pp. Boroński i Tom wznieśli się na najwyższe szczyty tego specyficznego komizmu, który stanowi specialite de la maison istotnie bez konkurencji. Jeden przykład: Fajbuś mówi do Naftusia: "Chciałbym mieć majątek Rotszylda i twoją twarz. --- Na co ci moja twarz? pyta Naftuś. --- Bo jakbym miał majątek Rotszylda, to ja pluję na twarz".

A cóż dopiero te obszerne przekleństwa, zaczynające się od słów: "Ja sobie życzę, żebyś ty był szemie lniane"...

Owacyjnie witany p. Rentgen odśpiewał dowcipne "narodowościowe" piosenki Wima,<ref>za tym pseudonimem ponownie J. Tuwim</ref> poczem dodał nad program nieporównaną "Roztańcowaną babę", ułożoną przez siebie z motywów ludowych.

Melancholikom poleca się cały program, na którego ocenę (co w tej chwili dopiero spostrzegam) trzeba mi było zużyć następujące przymiotniki: "podziw, łatwość, szczerość, wesołość, utalentowany, płodny, radość, zabawny, świetny, kapitalny, dobry, piękny, uroczy, pociecha starości, najwyższe szczyty, bez konkurencji, owacyjny, nieporównany". Taniej się nie da, człowiek sam wówczas ma wyrzuty sumienia, że za chłodno napisał! To nie jest lekki chleb być recenzentem w Warszawie.|}}


{{#if:Kurjer Poranny|Pierwodruk w: Kurjer Poranny,|}} {{#if: 34 | nr 34, | }}{{#ifeq: 1925-02-03 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1925-02-03}} | 4 | data::1925-02-03 | {{#time: Y|1925-02-03}} }}}}{{#ifeq: 4 | brak ||, str. strony::4}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::boy-premiera-1925-02-03|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: Podpisane B. Recenzja programu "7 krów tłustych" kabaretu Qui Pro Quo, której premiera miała miejsce 31. stycznia 1925 r. | Uwagi: Podpisane B. Recenzja programu "7 krów tłustych" kabaretu Qui Pro Quo, której premiera miała miejsce 31. stycznia 1925 r.|}}


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::boy-premiera-1925-02-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: Kurier Poranny, nr 20 z 1925 r.|Źródło tekstu: Kurier Poranny, nr 20 z 1925 r.|}}
klucz: boy-premiera-1925-02-03

{{#if: Tadeusz Boy-Żeleński | Premjera w Qui Pro Quo | }}{{#if: Tadeusz Boy-Żeleński | | }} {{#ifeq: 34 | brak | | }}{{#ifeq: 1925-02-03 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1925-02-03}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1925-02-03}}| ]] }} }} {{#if:xxxx| | }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}

}}

Przypisy[edit]

<references/>