<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en-GB">
		<id>http://www.sapijaszko.net/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo</id>
		<title>Julian Tuwim - Moje zbieractwo - Revision history</title>
		<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.sapijaszko.net/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo"/>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;action=history"/>
		<updated>2026-04-26T02:12:30Z</updated>
		<subtitle>Revision history for this page on the wiki</subtitle>
		<generator>MediaWiki 1.28.0</generator>

	<entry>
		<id>http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=2927&amp;oldid=prev</id>
		<title>Gsapijaszko at 20:18, 15 February 2017</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=2927&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2017-02-15T20:18:42Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class='diff-marker' /&gt;
				&lt;col class='diff-content' /&gt;
				&lt;col class='diff-marker' /&gt;
				&lt;col class='diff-content' /&gt;
				&lt;tr style='vertical-align: top;' lang='en-GB'&gt;
				&lt;td colspan='2' style=&quot;background-color: white; color:black; text-align: center;&quot;&gt;← Older revision&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan='2' style=&quot;background-color: white; color:black; text-align: center;&quot;&gt;Revision as of 20:18, 15 February 2017&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l1&quot; &gt;Line 1:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Line 1:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Zaczęła się ta rozkoszna choroba od kolekcjonowania kolorowych szkiełek i kamyków, które w magicznem świetle dziecinnej fantazji bez trudu stawały się klejnotami i amuletami. Potem przyfrunęły barwne motyle i pstre znaczki pocztowe, po nich egzotyczne słówka afrykańskich szczepów, wypisane z dzieł podróżniczych, potem zioła lekarskie, które dla niepojętych dzisiaj powodów zacząłem gromadzić, sycąc się ich zasuszonym aromatem, następnie przyszedł okres chemji, alchemji raczej, uprawianej w kuchni na taburecie, wreszcie, gdy w r. 1911, jako szesnastoletni niespełna sztubak pojechałem po raz pierwszy na wakacje do Warszawy, wstąpiłem do jakiejś antykwarni na ul. Elektoralnej (o Świętokrzyskiej nic jeszcze nie wiedziałem) i tam za kilka kopiejek kupiłem oprawną w pergamin książkę Sammula Caietani (Wenecja 1565), łaciński traktat o grzechach, którego czytać wprawdzie nie mogłem, bo łacinnik był ze mnie wówczas nietęgi, ale który mnie zapachem starzyzny tak upoił,że do dziś dnia chodzę zatruty bibljofilskim narkotykiem.&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Dulce venenum.&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Zbieractwo moje poszło od pierwszej chwili po linji kolekcjonowania curiosów, dziwactw, osobliwości. Nie nęcą mnie wspaniałe luksusowe wydawnictwa, piękne oprawy, numerowane egzemplarze itp. okazy książek &amp;quot;estetycznych&amp;quot; i &amp;quot;artystycznych&amp;quot;. Mijam obojętnie gwiazdkowe wystawy księgarni, pełne salonowych, albumowych &amp;quot;prezentów&amp;quot; i bibelotów, potrafię natomiast długie godziny poświęcić grzebaniu się w makulaturze, śród której zawsze wyłowię jakiś &amp;quot;smaczny&amp;quot; druczek. Raz będzie to &amp;quot;Jad człowieczy gorszy od jadu żmiji czy szkalowania, przeklęctwa i złorzeczenia ludowi naszemu do rozważania przez ks. Szczepana podany&amp;quot; (Tarnów 1876), innym razem &amp;quot;Leki na strachy śmiertelne&amp;quot; (Gniezno 1863), kiedyindziej trafią się &amp;quot;Widzenia rozliczne siodłaka prostego&amp;quot; (Mikołów 1852), a wielkie to już święto na mojem bibljofilskiem podwórku, gdy się stara pijacka broszurka znajdzie, w Bochni lub Chełmnie przed stu laty wydana. Te druki (alkoholica polskie) gromadzę z największą pasją, z którą w zawody poszły w ostatnich czasach wydawnictwa odpustowe, jarmarczne, dziadowskie, podkościelne i podklasztorne, od &amp;quot;Prawdziwego zdarzenia o zmarzniętych dzieciach&amp;quot; poczynając, na cudownościach teologicznych kończąc. Jeśli zbieram poezje — to nieznane, grafomańskie, zapomniane, w żadnej oficjalnej historji literatury nie figurujące; jeśli filologję — to dzieła owych pół-obłąkańców, snujących na podstawie swoich bredzeń fantasmagoryczne pradzieje ludzkości; jeśli prawo — to &amp;quot;De jure ventris&amp;quot;, &amp;quot;De jure dormientium&amp;quot; i &amp;quot;De jure neminis&amp;quot;, dział zaś zoologiczny mojej biblioteki nie wykracza poza traktaty o feniksie, salamandrze, lewjatanie, bazyliszku itp. dziwotworach starożytnej i średniowiecznej fauny. Djabły, czary, wiedźmy, antychrysty, trucizny, cuda, opętani, dokumenty głupoty i okrucieństwa, stary humor, prowincjonalne powieści sprzed wieku, ulotne pisemka niezwykłej treści, całe groteskowe panopticum dziejów kultury, — oto nieskończona dziedzina mojego kolekcjonerstwa. I nie poto, broń Boże, gromadzę te dziwolągi, abym im dla jakichś &amp;quot;szlachetniejszych celów&amp;quot; chciał przeciwstawić rzekomą &amp;quot;prawdę&amp;quot; dnia dzisiejszego, bo przecież i ona stanie się wkrótce jarmarcznym eksponatem w obliczu nowej przyszłości, którą... ten sam los czeka. Ale gdzież (zapyta kto) jeśli nie w tem przeciwstawieniu szukać źródła tak osobliwych upodobań? Sądzę, że w uroku artystycznym rozwoju kultury, tej potęgi co nawet w błędach swoich jest piękna i ciekawa.&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Zresztą... cóż my o jej błędach mówić możemy? Gdzież te sprawdziany? Tylko patrzeć, jak następne pokolenie przyglądać się będzie kompozycjom współczesnych rysowników z tem samem pobłażaniem, z jakiem my oglądamy naiwne kopersztychy; patefon stanie na wystawie magazynu starożytności, babcie grać będą &amp;quot;staroświeckie foxtrotty&amp;quot;, jak o tem pięknie Marja Pawlikowska powiedziała, — a samochody i autobusy staną się zabytkiem, jak dziś dyliżanse i najtyczanki. To samo z nauką, wiarą i obyczajem... Nic względniejszego nad curiosum.&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;del style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/del&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{MetaUtwor&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;{{MetaUtwor&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;|klucz=tuwim-moje-1934&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;|Autor=Julian Tuwim&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;|Autor=Julian Tuwim&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;|Tytul=Moje zbieractwo&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;|Tytul=Moje zbieractwo&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l23&quot; &gt;Line 23:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Line 15:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;|Źródło=wg WL&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;|Źródło=wg WL&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;|Treść = &lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Zaczęła się ta rozkoszna choroba od kolekcjonowania kolorowych szkiełek i kamyków, które w magicznem świetle dziecinnej fantazji bez trudu stawały się klejnotami i amuletami. Potem przyfrunęły barwne motyle i pstre znaczki pocztowe, po nich egzotyczne słówka afrykańskich szczepów, wypisane z dzieł podróżniczych, potem zioła lekarskie, które dla niepojętych dzisiaj powodów zacząłem gromadzić, sycąc się ich zasuszonym aromatem, następnie przyszedł okres chemji, alchemji raczej, uprawianej w kuchni na taburecie, wreszcie, gdy w r. 1911, jako szesnastoletni niespełna sztubak pojechałem po raz pierwszy na wakacje do Warszawy, wstąpiłem do jakiejś antykwarni na ul. Elektoralnej (o Świętokrzyskiej nic jeszcze nie wiedziałem) i tam za kilka kopiejek kupiłem oprawną w pergamin książkę Sammula Caietani (Wenecja 1565), łaciński traktat o grzechach, którego czytać wprawdzie nie mogłem, bo łacinnik był ze mnie wówczas nietęgi, ale który mnie zapachem starzyzny tak upoił,że do dziś dnia chodzę zatruty bibljofilskim narkotykiem.&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Dulce venenum.&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Zbieractwo moje poszło od pierwszej chwili po linji kolekcjonowania curiosów, dziwactw, osobliwości. Nie nęcą mnie wspaniałe luksusowe wydawnictwa, piękne oprawy, numerowane egzemplarze itp. okazy książek &amp;quot;estetycznych&amp;quot; i &amp;quot;artystycznych&amp;quot;. Mijam obojętnie gwiazdkowe wystawy księgarni, pełne salonowych, albumowych &amp;quot;prezentów&amp;quot; i bibelotów, potrafię natomiast długie godziny poświęcić grzebaniu się w makulaturze, śród której zawsze wyłowię jakiś &amp;quot;smaczny&amp;quot; druczek. Raz będzie to &amp;quot;Jad człowieczy gorszy od jadu żmiji czy szkalowania, przeklęctwa i złorzeczenia ludowi naszemu do rozważania przez ks. Szczepana podany&amp;quot; (Tarnów 1876), innym razem &amp;quot;Leki na strachy śmiertelne&amp;quot; (Gniezno 1863), kiedyindziej trafią się &amp;quot;Widzenia rozliczne siodłaka prostego&amp;quot; (Mikołów 1852), a wielkie to już święto na mojem bibljofilskiem podwórku, gdy się stara pijacka broszurka znajdzie, w Bochni lub Chełmnie przed stu laty wydana. Te druki (alkoholica polskie) gromadzę z największą pasją, z którą w zawody poszły w ostatnich czasach wydawnictwa odpustowe, jarmarczne, dziadowskie, podkościelne i podklasztorne, od &amp;quot;Prawdziwego zdarzenia o zmarzniętych dzieciach&amp;quot; poczynając, na cudownościach teologicznych kończąc. Jeśli zbieram poezje — to nieznane, grafomańskie, zapomniane, w żadnej oficjalnej historji literatury nie figurujące; jeśli filologję — to dzieła owych pół-obłąkańców, snujących na podstawie swoich bredzeń fantasmagoryczne pradzieje ludzkości; jeśli prawo — to &amp;quot;De jure ventris&amp;quot;, &amp;quot;De jure dormientium&amp;quot; i &amp;quot;De jure neminis&amp;quot;, dział zaś zoologiczny mojej biblioteki nie wykracza poza traktaty o feniksie, salamandrze, lewjatanie, bazyliszku itp. dziwotworach starożytnej i średniowiecznej fauny. Djabły, czary, wiedźmy, antychrysty, trucizny, cuda, opętani, dokumenty głupoty i okrucieństwa, stary humor, prowincjonalne powieści sprzed wieku, ulotne pisemka niezwykłej treści, całe groteskowe panopticum dziejów kultury, — oto nieskończona dziedzina mojego kolekcjonerstwa. I nie poto, broń Boże, gromadzę te dziwolągi, abym im dla jakichś &amp;quot;szlachetniejszych celów&amp;quot; chciał przeciwstawić rzekomą &amp;quot;prawdę&amp;quot; dnia dzisiejszego, bo przecież i ona stanie się wkrótce jarmarcznym eksponatem w obliczu nowej przyszłości, którą... ten sam los czeka. Ale gdzież (zapyta kto) jeśli nie w tem przeciwstawieniu szukać źródła tak osobliwych upodobań? Sądzę, że w uroku artystycznym rozwoju kultury, tej potęgi co nawet w błędach swoich jest piękna i ciekawa.&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Zresztą... cóż my o jej błędach mówić możemy? Gdzież te sprawdziany? Tylko patrzeć, jak następne pokolenie przyglądać się będzie kompozycjom współczesnych rysowników z tem samem pobłażaniem, z jakiem my oglądamy naiwne kopersztychy; patefon stanie na wystawie magazynu starożytności, babcie grać będą &amp;quot;staroświeckie foxtrotty&amp;quot;, jak o tem pięknie Marja Pawlikowska powiedziała, — a samochody i autobusy staną się zabytkiem, jak dziś dyliżanse i najtyczanki. To samo z nauką, wiarą i obyczajem... Nic względniejszego nad curiosum.&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;}}&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Gsapijaszko</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=1154&amp;oldid=prev</id>
		<title>Gsapijaszko: zamienił w treści „---” na „—”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=1154&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-03-16T19:09:19Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;zamienił w treści „---” na „—”&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class='diff-marker' /&gt;
				&lt;col class='diff-content' /&gt;
				&lt;col class='diff-marker' /&gt;
				&lt;col class='diff-content' /&gt;
				&lt;tr style='vertical-align: top;' lang='en-GB'&gt;
				&lt;td colspan='2' style=&quot;background-color: white; color:black; text-align: center;&quot;&gt;← Older revision&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan='2' style=&quot;background-color: white; color:black; text-align: center;&quot;&gt;Revision as of 19:09, 16 March 2012&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l3&quot; &gt;Line 3:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Line 3:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dulce venenum.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Dulce venenum.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Zbieractwo moje poszło od pierwszej chwili po linji kolekcjonowania curiosów, dziwactw, osobliwości. Nie nęcą mnie wspaniałe luksusowe wydawnictwa, piękne oprawy, numerowane egzemplarze itp. okazy książek &amp;quot;estetycznych&amp;quot; i &amp;quot;artystycznych&amp;quot;. Mijam obojętnie gwiazdkowe wystawy księgarni, pełne salonowych, albumowych &amp;quot;prezentów&amp;quot; i bibelotów, potrafię natomiast długie godziny poświęcić grzebaniu się w makulaturze, śród której zawsze wyłowię jakiś &amp;quot;smaczny&amp;quot; druczek. Raz będzie to &amp;quot;Jad człowieczy gorszy od jadu żmiji czy szkalowania, przeklęctwa i złorzeczenia ludowi naszemu do rozważania przez ks. Szczepana podany&amp;quot; (Tarnów 1876), innym razem &amp;quot;Leki na strachy śmiertelne&amp;quot; (Gniezno 1863), kiedyindziej trafią się &amp;quot;Widzenia rozliczne siodłaka prostego&amp;quot; (Mikołów 1852), a wielkie to już święto na mojem bibljofilskiem podwórku, gdy się stara pijacka broszurka znajdzie, w Bochni lub Chełmnie przed stu laty wydana. Te druki (alkoholica polskie) gromadzę z największą pasją, z którą w zawody poszły w ostatnich czasach wydawnictwa odpustowe, jarmarczne, dziadowskie, podkościelne i podklasztorne, od &amp;quot;Prawdziwego zdarzenia o zmarzniętych dzieciach&amp;quot; poczynając, na cudownościach teologicznych kończąc. Jeśli zbieram poezje &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;--- &lt;/del&gt;to nieznane, grafomańskie, zapomniane, w żadnej oficjalnej historji literatury nie figurujące; jeśli filologję &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;--- &lt;/del&gt;to dzieła owych pół-obłąkańców, snujących na podstawie swoich bredzeń fantasmagoryczne pradzieje ludzkości; jeśli prawo &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;--- &lt;/del&gt;to &amp;quot;De jure ventris&amp;quot;, &amp;quot;De jure dormientium&amp;quot; i &amp;quot;De jure neminis&amp;quot;, dział zaś zoologiczny mojej biblioteki nie wykracza poza traktaty o feniksie, salamandrze, lewjatanie, bazyliszku itp. dziwotworach starożytnej i średniowiecznej fauny. Djabły, czary, wiedźmy, antychrysty, trucizny, cuda, opętani, dokumenty głupoty i okrucieństwa, stary humor, prowincjonalne powieści sprzed wieku, ulotne pisemka niezwykłej treści, całe groteskowe panopticum dziejów kultury, &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;--- &lt;/del&gt;oto nieskończona dziedzina mojego kolekcjonerstwa. I nie poto, broń Boże, gromadzę te dziwolągi, abym im dla jakichś &amp;quot;szlachetniejszych celów&amp;quot; chciał przeciwstawić rzekomą &amp;quot;prawdę&amp;quot; dnia dzisiejszego, bo przecież i ona stanie się wkrótce jarmarcznym eksponatem w obliczu nowej przyszłości, którą... ten sam los czeka. Ale gdzież (zapyta kto) jeśli nie w tem przeciwstawieniu szukać źródła tak osobliwych upodobań? Sądzę, że w uroku artystycznym rozwoju kultury, tej potęgi co nawet w błędach swoich jest piękna i ciekawa.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Zbieractwo moje poszło od pierwszej chwili po linji kolekcjonowania curiosów, dziwactw, osobliwości. Nie nęcą mnie wspaniałe luksusowe wydawnictwa, piękne oprawy, numerowane egzemplarze itp. okazy książek &amp;quot;estetycznych&amp;quot; i &amp;quot;artystycznych&amp;quot;. Mijam obojętnie gwiazdkowe wystawy księgarni, pełne salonowych, albumowych &amp;quot;prezentów&amp;quot; i bibelotów, potrafię natomiast długie godziny poświęcić grzebaniu się w makulaturze, śród której zawsze wyłowię jakiś &amp;quot;smaczny&amp;quot; druczek. Raz będzie to &amp;quot;Jad człowieczy gorszy od jadu żmiji czy szkalowania, przeklęctwa i złorzeczenia ludowi naszemu do rozważania przez ks. Szczepana podany&amp;quot; (Tarnów 1876), innym razem &amp;quot;Leki na strachy śmiertelne&amp;quot; (Gniezno 1863), kiedyindziej trafią się &amp;quot;Widzenia rozliczne siodłaka prostego&amp;quot; (Mikołów 1852), a wielkie to już święto na mojem bibljofilskiem podwórku, gdy się stara pijacka broszurka znajdzie, w Bochni lub Chełmnie przed stu laty wydana. Te druki (alkoholica polskie) gromadzę z największą pasją, z którą w zawody poszły w ostatnich czasach wydawnictwa odpustowe, jarmarczne, dziadowskie, podkościelne i podklasztorne, od &amp;quot;Prawdziwego zdarzenia o zmarzniętych dzieciach&amp;quot; poczynając, na cudownościach teologicznych kończąc. Jeśli zbieram poezje &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;— &lt;/ins&gt;to nieznane, grafomańskie, zapomniane, w żadnej oficjalnej historji literatury nie figurujące; jeśli filologję &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;— &lt;/ins&gt;to dzieła owych pół-obłąkańców, snujących na podstawie swoich bredzeń fantasmagoryczne pradzieje ludzkości; jeśli prawo &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;— &lt;/ins&gt;to &amp;quot;De jure ventris&amp;quot;, &amp;quot;De jure dormientium&amp;quot; i &amp;quot;De jure neminis&amp;quot;, dział zaś zoologiczny mojej biblioteki nie wykracza poza traktaty o feniksie, salamandrze, lewjatanie, bazyliszku itp. dziwotworach starożytnej i średniowiecznej fauny. Djabły, czary, wiedźmy, antychrysty, trucizny, cuda, opętani, dokumenty głupoty i okrucieństwa, stary humor, prowincjonalne powieści sprzed wieku, ulotne pisemka niezwykłej treści, całe groteskowe panopticum dziejów kultury, &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;— &lt;/ins&gt;oto nieskończona dziedzina mojego kolekcjonerstwa. I nie poto, broń Boże, gromadzę te dziwolągi, abym im dla jakichś &amp;quot;szlachetniejszych celów&amp;quot; chciał przeciwstawić rzekomą &amp;quot;prawdę&amp;quot; dnia dzisiejszego, bo przecież i ona stanie się wkrótce jarmarcznym eksponatem w obliczu nowej przyszłości, którą... ten sam los czeka. Ale gdzież (zapyta kto) jeśli nie w tem przeciwstawieniu szukać źródła tak osobliwych upodobań? Sądzę, że w uroku artystycznym rozwoju kultury, tej potęgi co nawet w błędach swoich jest piękna i ciekawa.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;−&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #ffe49c; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Zresztą... cóż my o jej błędach mówić możemy? Gdzież te sprawdziany? Tylko patrzeć, jak następne pokolenie przyglądać się będzie kompozycjom współczesnych rysowników z tem samem pobłażaniem, z jakiem my oglądamy naiwne kopersztychy; patefon stanie na wystawie magazynu starożytności, babcie grać będą &amp;quot;staroświeckie foxtrotty&amp;quot;, jak o tem pięknie Marja Pawlikowska powiedziała, &lt;del class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;--- &lt;/del&gt;a samochody i autobusy staną się zabytkiem, jak dziś dyliżanse i najtyczanki. To samo z nauką, wiarą i obyczajem... Nic względniejszego nad curiosum.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color:black; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;Zresztą... cóż my o jej błędach mówić możemy? Gdzież te sprawdziany? Tylko patrzeć, jak następne pokolenie przyglądać się będzie kompozycjom współczesnych rysowników z tem samem pobłażaniem, z jakiem my oglądamy naiwne kopersztychy; patefon stanie na wystawie magazynu starożytności, babcie grać będą &amp;quot;staroświeckie foxtrotty&amp;quot;, jak o tem pięknie Marja Pawlikowska powiedziała, &lt;ins class=&quot;diffchange diffchange-inline&quot;&gt;— &lt;/ins&gt;a samochody i autobusy staną się zabytkiem, jak dziś dyliżanse i najtyczanki. To samo z nauką, wiarą i obyczajem... Nic względniejszego nad curiosum.&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;&amp;#160;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f9f9f9; color: #333333; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #e6e6e6; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Gsapijaszko</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=75&amp;oldid=prev</id>
		<title>Admin: 1 wersja</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=75&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2011-06-23T12:22:29Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;1 wersja&lt;/p&gt;
&lt;table class=&quot;diff diff-contentalign-left&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;tr style='vertical-align: top;' lang='en-GB'&gt;
				&lt;td colspan='1' style=&quot;background-color: white; color:black; text-align: center;&quot;&gt;← Older revision&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan='1' style=&quot;background-color: white; color:black; text-align: center;&quot;&gt;Revision as of 12:22, 23 June 2011&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan='2' style='text-align: center;' lang='en-GB'&gt;&lt;div class=&quot;mw-diff-empty&quot;&gt;(No difference)&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Admin</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=74&amp;oldid=prev</id>
		<title>Gsapijaszko: Nowa strona: Zaczęła się ta rozkoszna choroba od kolekcjonowania kolorowych szkiełek i kamyków, które w magicznem świetle dziecinnej fantazji bez trudu stawały się klejnotami i amuletami. P...</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.sapijaszko.net/index.php?title=Julian_Tuwim_-_Moje_zbieractwo&amp;diff=74&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2009-01-29T17:19:49Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Nowa strona: Zaczęła się ta rozkoszna choroba od kolekcjonowania kolorowych szkiełek i kamyków, które w magicznem świetle dziecinnej fantazji bez trudu stawały się klejnotami i amuletami. P...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;New page&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Zaczęła się ta rozkoszna choroba od kolekcjonowania kolorowych szkiełek i kamyków, które w magicznem świetle dziecinnej fantazji bez trudu stawały się klejnotami i amuletami. Potem przyfrunęły barwne motyle i pstre znaczki pocztowe, po nich egzotyczne słówka afrykańskich szczepów, wypisane z dzieł podróżniczych, potem zioła lekarskie, które dla niepojętych dzisiaj powodów zacząłem gromadzić, sycąc się ich zasuszonym aromatem, następnie przyszedł okres chemji, alchemji raczej, uprawianej w kuchni na taburecie, wreszcie, gdy w r. 1911, jako szesnastoletni niespełna sztubak pojechałem po raz pierwszy na wakacje do Warszawy, wstąpiłem do jakiejś antykwarni na ul. Elektoralnej (o Świętokrzyskiej nic jeszcze nie wiedziałem) i tam za kilka kopiejek kupiłem oprawną w pergamin książkę Sammula Caietani (Wenecja 1565), łaciński traktat o grzechach, którego czytać wprawdzie nie mogłem, bo łacinnik był ze mnie wówczas nietęgi, ale który mnie zapachem starzyzny tak upoił,że do dziś dnia chodzę zatruty bibljofilskim narkotykiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dulce venenum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbieractwo moje poszło od pierwszej chwili po linji kolekcjonowania curiosów, dziwactw, osobliwości. Nie nęcą mnie wspaniałe luksusowe wydawnictwa, piękne oprawy, numerowane egzemplarze itp. okazy książek &amp;quot;estetycznych&amp;quot; i &amp;quot;artystycznych&amp;quot;. Mijam obojętnie gwiazdkowe wystawy księgarni, pełne salonowych, albumowych &amp;quot;prezentów&amp;quot; i bibelotów, potrafię natomiast długie godziny poświęcić grzebaniu się w makulaturze, śród której zawsze wyłowię jakiś &amp;quot;smaczny&amp;quot; druczek. Raz będzie to &amp;quot;Jad człowieczy gorszy od jadu żmiji czy szkalowania, przeklęctwa i złorzeczenia ludowi naszemu do rozważania przez ks. Szczepana podany&amp;quot; (Tarnów 1876), innym razem &amp;quot;Leki na strachy śmiertelne&amp;quot; (Gniezno 1863), kiedyindziej trafią się &amp;quot;Widzenia rozliczne siodłaka prostego&amp;quot; (Mikołów 1852), a wielkie to już święto na mojem bibljofilskiem podwórku, gdy się stara pijacka broszurka znajdzie, w Bochni lub Chełmnie przed stu laty wydana. Te druki (alkoholica polskie) gromadzę z największą pasją, z którą w zawody poszły w ostatnich czasach wydawnictwa odpustowe, jarmarczne, dziadowskie, podkościelne i podklasztorne, od &amp;quot;Prawdziwego zdarzenia o zmarzniętych dzieciach&amp;quot; poczynając, na cudownościach teologicznych kończąc. Jeśli zbieram poezje --- to nieznane, grafomańskie, zapomniane, w żadnej oficjalnej historji literatury nie figurujące; jeśli filologję --- to dzieła owych pół-obłąkańców, snujących na podstawie swoich bredzeń fantasmagoryczne pradzieje ludzkości; jeśli prawo --- to &amp;quot;De jure ventris&amp;quot;, &amp;quot;De jure dormientium&amp;quot; i &amp;quot;De jure neminis&amp;quot;, dział zaś zoologiczny mojej biblioteki nie wykracza poza traktaty o feniksie, salamandrze, lewjatanie, bazyliszku itp. dziwotworach starożytnej i średniowiecznej fauny. Djabły, czary, wiedźmy, antychrysty, trucizny, cuda, opętani, dokumenty głupoty i okrucieństwa, stary humor, prowincjonalne powieści sprzed wieku, ulotne pisemka niezwykłej treści, całe groteskowe panopticum dziejów kultury, --- oto nieskończona dziedzina mojego kolekcjonerstwa. I nie poto, broń Boże, gromadzę te dziwolągi, abym im dla jakichś &amp;quot;szlachetniejszych celów&amp;quot; chciał przeciwstawić rzekomą &amp;quot;prawdę&amp;quot; dnia dzisiejszego, bo przecież i ona stanie się wkrótce jarmarcznym eksponatem w obliczu nowej przyszłości, którą... ten sam los czeka. Ale gdzież (zapyta kto) jeśli nie w tem przeciwstawieniu szukać źródła tak osobliwych upodobań? Sądzę, że w uroku artystycznym rozwoju kultury, tej potęgi co nawet w błędach swoich jest piękna i ciekawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zresztą... cóż my o jej błędach mówić możemy? Gdzież te sprawdziany? Tylko patrzeć, jak następne pokolenie przyglądać się będzie kompozycjom współczesnych rysowników z tem samem pobłażaniem, z jakiem my oglądamy naiwne kopersztychy; patefon stanie na wystawie magazynu starożytności, babcie grać będą &amp;quot;staroświeckie foxtrotty&amp;quot;, jak o tem pięknie Marja Pawlikowska powiedziała, --- a samochody i autobusy staną się zabytkiem, jak dziś dyliżanse i najtyczanki. To samo z nauką, wiarą i obyczajem... Nic względniejszego nad curiosum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{MetaUtwor&lt;br /&gt;
|Autor=Julian Tuwim&lt;br /&gt;
|Tytul=Moje zbieractwo&lt;br /&gt;
|Published=Szpargały&lt;br /&gt;
|Nr=1&lt;br /&gt;
|Data=1934&lt;br /&gt;
|Strona=&lt;br /&gt;
|Przedruk=''Wiadomości Literackie'' nr 27 (554), 1934 r, str. 6;&lt;br /&gt;
|Uwagi=W ''Wiadomościach Literackich'' dodatkowo informacja o ukazaniu się pierwszego numeru &amp;quot;Szpargałów&amp;quot;:&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pod tym kuszącym dla każdego bibljofila tytułem ukazał się zeszyt pierwszy czasopisma, poświęconego &amp;quot;miłośnictwu i zbieractwu książek oraz wszelkich osobliwości bibljograficznych&amp;quot;, zawierający m.in. &amp;quot;O pani Ewelinie Balzakowej&amp;quot; St. P. Koczorowskiego, &amp;quot;Rozważania bibljofilskie&amp;quot; Ludomiła Lewenstama, &amp;quot;Moje zbieractwo&amp;quot; Juljana Tuwima, bogaty dział rozmaitości z niezwykle ciekawemi szczegółami, dotyczącemi wierszowanych podpisów własnościowych oraz zaklęć przeciwko złodziejom książek itp. Pismo redaguje Bolesław Olszewicz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedrukowujemy poniżej artykuł Tuwima &amp;quot;Moje zbieractwo&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
|Źródło=wg WL&lt;br /&gt;
}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Gsapijaszko</name></author>	</entry>

	</feed>