Difference between revisions of "Test"

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search
m (O kolei warszawsko-wiedeńskiej)
m (Replaced content with "test<br><br>[https://pinup-india.in/ https://pinup-india.in/]")
 
(37 intermediate revisions by one other user not shown)
Line 1: Line 1:
{{#ask: [[Rodzaj::Wydarzenie historyczne]]
+
test<br><br>[https://pinup-india.in/ https://pinup-india.in/]
| ?Data
 
| sort=Data
 
| order=descending
 
| format=eventline
 
| timelinebands=MONTH,YEAR
 
| timelineposition=end
 
}}
 
 
 
 
 
 
 
==O persji==
 
'''Finis Persiae'''
 
{{:Władysław Buchner - Finis persiae}}
 
 
 
W myśl przysłowia
 
 
 
— Co to? Zabito w Persji konsula angielskiego?
 
 
 
— Tak piszą, ale to chyba tylko w myśl przysłowia: kto chce persa uderzyć, ten konsula znajdzie.
 
 
 
Powyższe z Muchy, nr 1/1912
 
 
 
{{Źródło|Typ=Journal|Klucz=Mucha-1912-1}}, str. 2, 3
 
 
 
'''Tak to bywa'''
 
 
 
— A tam co leży?
 
 
 
— Dywany perskie.
 
 
 
— Perskie? Czy pan się nie myli? Pan chciał pewnie powiedzieć: dywany z guberni telierańskiej.
 
 
 
{{Źródło|Typ=Journal|Klucz=Mucha-1912-1}}, str. 2
 
 
 
==O stosunkach rosyjsko-amerykańskich==
 
 
 
Patrz też Kikeriki, str.3: http://anno.onb.ac.at/cgi-content/anno?aid=kik&datum=19120107&seite=3&zoom=33
 
 
 
====Mucha, nr 1/1912====
 
Korespondencja braterska
 
 
 
Warszawa
 
 
 
I.N.Połusztannikowu
 
 
 
Bywszemu serbskiemu dobrowolcu.
 
 
 
Miły Ilja!
 
 
 
Z Guczkowym, od wieki wiecznym kandydatem na ministra, znajduję się ja w dobrem znajomstwie, jeżeli nie w drużbie. Uważa on mnie, tak ja ja policejską formę noszę i każdy raz łaskawie ze mną o polityce rozmawia, żeby, znaczy, błagonadiożnost' swoją niewzruszoną przed naczalstwem pokazać. Po przyczynie dumskich kanikuł, Guczkow teraz do Moskwy wyjeżdża, tak zaszedł ja do niego ze świętami i Nowym Rokiem pozdrowić.
 
 
 
Nie dochodząc do kwatery Aleksandra Iwanowicza, szum ja już na ulicy usłyszał,  a kiedy drzwi otworzył, krzyk i gwałt taki dał się mnie słyszeć, jakby tam kupiecka jarmarka była.
 
 
 
— Co to u was nielegalne zebranie, Aleksandr Iwanowicz? — pytam Guczkowa, który sam w swojej personie w antykamerze się znalazł.
 
 
 
— Boże chroń! — powiada Guczkow — ze wszystkiem legalna targowo-przemysłowa schodka. Kupcy z Moskwy zjechali się i z nimi rusko-amerykański konfikt rozbieramy.
 
 
 
— A ja ot was, przed waszym wyjazdem, z Nowym Rokiem pozdrowić zaszedł.
 
 
 
— Oszczęśliwili wy mnie pamięcią swoją i dzięki wam za to. Jak raz w porę wy popadli. Pójdźcie ot naszych gadań posłuchać, tak jeszcze legalniejsze nasze zebranie będzie, jeżeli na niem policyjny czyn się znajdzie. Tylko wtedy ja spostrzegł, że Guczkow w pochodną formę odziany był, od nóg do głowy uzbrojony i wielką sybirską papachę na głowie miał. Przy stole siedziało sztuk może sześć kupców i rozdziani, w rubaszkach tylko, czaj popijali. Siódmy już z nich albo ósmy pot wychodził, a oni wszystko pili, pyrchając tylko niekiedy, albo ddychając głęboko.
 
 
 
Guczkow, w całej swojej wielkości, stanął przed nimi i rzekł:
 
 
 
— Słyszcie, bracia! Rozgromić nam Amerykę trzeba za to, że ona z nami przez żydowskie intrygi komercyjny traktat zrywa.
 
 
 
— Pożałuj, możno... — rzeki jeden kupiec czaj popijając.
 
 
 
— Patrzcie — mówił Guczkow — tu na mnie berdanka, z której ja w wojnie burskiej do anglików strzelał; tu, ot nahajka, którą w Mandżurji kitajskie skóry drał, a tu szabla pogranicznej straży. Jeszcze i rewolwer u mnie jest, tylko póki co do naprawy oddany.
 
 
 
— Zuch Guczkow! — powiedział drugi kupiec — sam jeden amerykańskie carstwo zawojować idzie.
 
 
 
— Jak sam jeden? — zawołał Guczkow — na to ja zebranie nasze ustroił, żeby wy wszyscy zgodzili się dobrowolcami na amerykańską wojnę pójść.
 
 
 
— Dopuśćmy — rzekł któryś z kupców, przejechać by się nam, chocby i za morze, możno i amerykańskiej wódki popróbować, no bieda w tem, że targowe dzieła nie puszczają.
 
 
 
— U mnie prykaszczyk jest ze wszystkiem padlec — rzekł drugi kupiec.
 
 
 
— Zostaw jego jednego, tak w miesiąc całą ławkę rozkradnie.
 
 
 
— Oj, kupcy, kupcy! — powiedział z żalem Guczkow — nie w patrjotach wam służyć. Kropli wy krwi swojej dla ojczyzny żałujecie.
 
 
 
— A ty, Aleksandr Iwanycz — rzekł jeden kupiec — na amerykańską wojnę pluń. Za morzem, mówią, Ameryka ta. Gdzie nam za morza wozić się, do wody nie przywykli.
 
 
 
— Jeżeliby po blizkośći gdzieniebądź wojować, tak
 
drugie dzieło. Choć i to nie warto; akcje momentalnie na szyję polecą i renta kawał chwostu utraci.
 
 
 
— Zostaw wojować, Aleksandr Iwanycz — nie pora. Do czorta ich, Amerykanców!
 
 
 
— Jak niebądż że Ameryce odemścić trzeba — rzekł Guczkow — dla prestiżu. Przez amerykańskie intrygi pokój my z Japońcami w Portsmucie zawarli a teraz ot konfikt nowy. Tak, słyszcie, bracia! Jeżeli wam z Ameryką bić się nie ochota, tak my z nią ekonomiczną wojnę zrobim.
 
 
 
— Walaj! — zawołało kilku kupców.
 
 
 
— Cła my na amerykańskie towary wysokie nałożym — mówił Guczkow — tak że nosem u nas żaden amerykański towar nie poświeci. Obłożym podatkami maszyny, gumę, bawełnę i stal.
 
 
 
— Z gumą ty, brat, stalą i drugiemi, rób co chcesz, no od maszyn won! — ozwał się groźnie jeden kupiec. — Ja maszynami targuję i ubytku przez twoje amerykańskie zamysły nie chcę mieć.
 
 
 
— U mnie gumowe dzieło jest — zawołał drugi kupiec — tak ja tobie gumy ruszać nie dozwolę.
 
 
 
— Widzicie — krzyknął trzeci — stal jemu podatkiem obłożyć się zachciało! Sam nie ze stali, tak i znaczenia jej nie pojmuje.
 
 
 
— Ministrem jemu chce się być... na kupieckich kieszeniach w górę jechać. Wisz, jaki chitry.
 
 
 
— Tak, jakże my Ameryce odemścim? — zapłakał prawie Guczkow. — Wojny ni takiej, ni siakiej nie chcecie. Amerykańcy nam w nos, a my...
 
 
 
— A ty pierwszemu spotkanemu amerykańcu w ryło daj i na kwit rozpłata będzie.  Co nam do Ameryki!
 
 
 
— Chyba tylko tratakt nam z nimi zrobić, żeby oni pozwolili duraków różnych od nas do Ameryki na wieczne osiedlenie posyłać.
 
 
 
— Ciebie, Soszka, pierwszego poślem — rzekł jeden z kupców do Guczkowa. — Znaj Ameryka nasz korzenny towar.
 
 
 
— W czepcu ja się widać nie rodził — westchnął Guczkow — a to szczęścia u mnie za kopiejkę niema. Dla prestiżu ojczyzny trudzę się, prosto czarnoroboczy, a w miejsce nagrody naśmiewają się nademną.
 
 
 
— Targowem ty, brat, dziełem zajmuj się a na ministra post nie leź! Kupcu ministrem być, wszystko równo, co papugaju słowikiem śpiewać.
 
 
 
— Panowie — zawołał ja — niepotrzebne spory! Ja was pogodzę, jeśli mnie słuchać zechcecie.
 
 
 
— Jak nie słuchać — ozwali się kupcy. — Policejskich słuchać my od pradziadów przywykszy. Policji dzieło zgodę i uspokojenie robić.
 
 
 
— Patrzcie na ulicę — powiadam. — Widzicie co tam jest naprzeciwko?
 
 
 
— Amerykański bar — rzekł jeden z kupców.
 
 
 
— Nu i dzieło! — mówię.— W miejsce zamorskiej Ameryki do niego atakę przypuścić i prowiant jemu skonfiskować. I kupiecki prestiż będzie uratowany i gardłom radość wyjdzie.
 
 
 
— Ura! — krzyknęli kupcy. — Weźmiem jego przystępem, ani jednej kropli napitku nie zostawim. Rubli u nas nie brak, gotową monetą zapłacim.
 
 
 
— Nadojadło już guczkowski czaj chlustać. Wszystkie poty z nas wyszli, i ochłodzili my się porządkiem, ogrzać się teraz pora.
 
 
 
— Naprzód, bracia kupcy! Odemścim Ameryce nie po guczkowskiej, no po swojej kupieckiej programie.
 
 
 
Twój brat Tryfon.
 
 
 
==O Korostowcu==
 
 
 
Ivan Korostowiec (Коростовец, Иван Яковлевич), rosyjski dyplomata<ref>[[:ru:Коростовец,_Иван_Яковлевич]]</ref>.
 
 
 
'''Ex-re panny Perrier'''
 
 
 
— Starego dziada Korostowca, ex-posła rosyjskiego w Chinach, zastąpić ma zupełnie młody W. Krupienskij.
 
 
 
— To ileż ten francuzek wykradnie ze sobą, wyjeżdżając za rok z Pekinu?
 
 
 
{{Źródło|Typ=Journal|Klucz=Mucha-1912-3}}, str. 5
 
 
 
 
 
==Przypisy==
 
 
 
<references/>
 
 
 
 
 
 
 
<!--
 
 
 
{{Źródło|Typ=Book|Klucz=richalmus-liber-1721}}, str. 123
 
 
 
{{#Widget:Google Books|id=QtQUAAAAIAAJ|height=600|width=450}}
 
 
 
 
 
[[wikipedia:pl:Julian Tuwim]]
 
 
 
{{#Widget:YouTube|id=L4jYV0oH65E}}
 
 
 
'''Estrada''', nr 1, 1918, Warszawa
 
{{#set_internal:Journal
 
|Tytuł=Estrada
 
|Numer=1
 
|Wydawca=Kazimierz Rudzki
 
|Data wydania=1918
 
|Miejsce wydania=Warszawa
 
|Redaktor=Bolesław Rudzki
 
}}
 
 
 
{{#dpl:
 
|ordermethod=lastedit
 
|category = Julian Tuwim
 
|order=descending
 
|addeditdate=true
 
|count=20
 
}}
 
 
 
{{#ask: [[Przedruk::+]][[Kluczprzedruku::tuwim-figaro-1924-07-07]]
 
|mainlabel=-
 
| ?Przedruk
 
| ?Autor
 
| ?Tytuł
 
}}
 
 
 
{{#ask: [[Publikowane::Wiadomości Literackie]]|format=ul }}
 
{{#ask: [[Publikowane::Nowy Kurier Łódzki]]}}
 
-->
 

Latest revision as of 23:54, 3 November 2025

test

https://pinup-india.in/