Tadeusz Żeleński - Szopka krakowska "Zielonego Balonika" 1911
Dane bibliograficzne
{{#if: Tadeusz Żeleński | Autor::Tadeusz Żeleński: | [[Edytor::{{{Edytor}}}|{{{Edytor}}}]] ed.: }} Tytuł::Szopka krakowska "Zielonego balonika" : wykonana po raz pierwszy w "Jamie Michalikowej" dnia 5 stycznia 1911 roku, {{#if: | przekład: Przekład::, | }} {{#if: S. A. Krzyżanowski | Wydawnictwo::S. A. Krzyżanowski, | }} {{#if:Kraków|Miejsce wydania::Kraków, | }} Data wydania::1911[[Klucz::zelenski-szopka-1911|]][[nazwastrony::Tadeusz Żeleński - Szopka krakowska "Zielonego Balonika" 1911|]] {{#if: {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}| {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}{{#if:||}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::zelenski-szopka-1911|format=count}} > 0 |
Recenzje
{{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::zelenski-szopka-1911 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if:Osoby Działające
W prologu:
W Interludyum:
W Akcie I:
W Akcie II:
W Akcie III
Prolog
Witaj królu Herodzie Nasz możny sąsiedzie, Słyszelim jako w tym kraju nowina, Że z dyrekturą Akademii coś się źle poczyna.<ref>Aluzja do żądania zmiany mianowanego dyrektora na obieralnego rektora, które zostało sformułowane przez studentów w memoriale uchwalonym na wiecu strajkowym 11. listopada 1909 r. Pierwsza wersja memoriału została wniesiona 9. grudnia 1908 r. Studenci powoływali się na przykład Akademii wiedeńskiej i praskiej, którym istnienie rektoratu "... daje daleko więcej korzyści dla instytucji i rękojmię ciągłego jej rozwoju. W imię więc dobra Akademii żądamy zniesienie dyrektoratu, a zaprowadzenia rektoratu, z czym połączona jest większa autonomia instytucji, potrzebna dla artystycznego jej kierunku. Rektor bowiem, jako wybieralny kierownik, poczuwa się poniekąd do większej odpowiedzialności przed społeczeństwem za jej kierunek artystyczny, poziom i rozwój."
Oficjalne zatwierdzenie obieralnego rektoratu wraz z nowym regulaminem zostało przyznane Akademii w r. 1910. Ówczesny sekretarz uczelni, A. Łada-Cybulski, sugerował, że trzyletni konflikt dyrekcji ze studentami był podsycany przez niektórych profesorów, w szczególności T. Axentowicza i J. Mehoffera. Wprowadzenie rektoratu nie zakończyło jednak konfliktów między pierwszym oficjalnym rektorem w roku akademickim 1910/1911 T. Axentowiczem i gronem profesorów a studentami; nowy regulamin nie zmienił programu artystycznego i warunków pracy w uczelni (pisał o tym m.in. F. Jasieński w "Głosie Narodu" z 23. kwietnia 1911 r.)</ref></poem>|<poem> Witaj królu Herodzie Nasz możny sąsiedzie, Słyszelim jako w tym kraju nowina, Że z dyrekturą Akademii coś się źle poczyna.<ref>Aluzja do żądania zmiany mianowanego dyrektora na obieralnego rektora, które zostało sformułowane przez studentów w memoriale uchwalonym na wiecu strajkowym 11. listopada 1909 r. Pierwsza wersja memoriału została wniesiona 9. grudnia 1908 r. Studenci powoływali się na przykład Akademii wiedeńskiej i praskiej, którym istnienie rektoratu "... daje daleko więcej korzyści dla instytucji i rękojmię ciągłego jej rozwoju. W imię więc dobra Akademii żądamy zniesienie dyrektoratu, a zaprowadzenia rektoratu, z czym połączona jest większa autonomia instytucji, potrzebna dla artystycznego jej kierunku. Rektor bowiem, jako wybieralny kierownik, poczuwa się poniekąd do większej odpowiedzialności przed społeczeństwem za jej kierunek artystyczny, poziom i rozwój."
Oficjalne zatwierdzenie obieralnego rektoratu wraz z nowym regulaminem zostało przyznane Akademii w r. 1910. Ówczesny sekretarz uczelni, A. Łada-Cybulski, sugerował, że trzyletni konflikt dyrekcji ze studentami był podsycany przez niektórych profesorów, w szczególności T. Axentowicza i J. Mehoffera. Wprowadzenie rektoratu nie zakończyło jednak konfliktów między pierwszym oficjalnym rektorem w roku akademickim 1910/1911 T. Axentowiczem i gronem profesorów a studentami; nowy regulamin nie zmienił programu artystycznego i warunków pracy w uczelni (pisał o tym m.in. F. Jasieński w "Głosie Narodu" z 23. kwietnia 1911 r.)</ref></poem>|}}Co mówisz królu Kasprze, żalim dobrze słyszał, Jeszcze mi mój przyjaciel Kossak nic o tem nie pisał.<ref>Przyjaźń Juliana Fałata z Wojciechem Kossakiem zawiązała się w latach 1894–1896, kiedy wspólnie pracowali w Berlinie nad panoramą Przejście Napoleona I przez Berezynę w r. 1812. Z Fałatem, który malował partie pejzażowe panoramy, współpracował wtedy J. Stanisławski.</ref></poem>|<poem> Co mówisz królu Kasprze, żalim dobrze słyszał,
Jeszcze mi mój przyjaciel Kossak nic o tem nie pisał.<ref>Przyjaźń Juliana Fałata z Wojciechem Kossakiem zawiązała się w latach 1894–1896, kiedy wspólnie pracowali w Berlinie nad panoramą Przejście Napoleona I przez Berezynę w r. 1812. Z Fałatem, który malował partie pejzażowe panoramy, współpracował wtedy J. Stanisławski.</ref></poem>|}}My, królu F. A. Łacie, Kossaka o to nie pytamy, Bośmy we Widniu byli i rzecz dobrze znamy. Wiedzie nas urzędowa na kołnierzu gwiazda Aż stamtąd, kędy siedzi sam minister gazda.</poem>|<poem> My, królu F. A. Łacie, Kossaka o to nie pytamy, Bośmy we Widniu byli i rzecz dobrze znamy. Wiedzie nas urzędowa na kołnierzu gwiazda
Aż stamtąd, kędy siedzi sam minister gazda.</poem>|}}Minister, panie, panie; to wy, panie, śmiali, Że za pan brat z taką, panie, personą gadali. Ja, bo kiedym by w Widniu, to się czułem zerem Już przed Jego Excelencyą panem portyerem.</poem>|<poem> Minister, panie, panie; to wy, panie, śmiali, Że za pan brat z taką, panie, personą gadali. Ja, bo kiedym by w Widniu, to się czułem zerem
Już przed Jego Excelencyą panem portyerem.</poem>|}}Możny królu Herodzie, gorsza to nowina, Że się het na Zwierzyńcu zrodziła dziecina; A choć zaledwie rok liczy to dziecię, Już się czterdzieści jeden razy zrobiło w portrecie. Mówią, że to jest przyszły Akademii kacyk,
A imię jego jest Jacyk.
Gdy się namaluje raz czterdziesty drugi, Zabieraj chłopie stąd twoje sztalugi.
A teraz do widzenia,
Trzymaj się jak umiesz swojego siedzenia; W pracy dla polskiej sztuki niemało jest cierni, Jak mówił Jan Michalik, niegdyś właściciel cukierni. Mamy z nim właśnie jedną sprawę, Wstąpimy na małą kawę. (Trzej Królowie wychodzą).</poem>|<poem> Możny królu Herodzie, gorsza to nowina, Że się het na Zwierzyńcu zrodziła dziecina; A choć zaledwie rok liczy to dziecię, Już się czterdzieści jeden razy zrobiło w portrecie. Mówią, że to jest przyszły Akademii kacyk,
A imię jego jest Jacyk.
Gdy się namaluje raz czterdziesty drugi, Zabieraj chłopie stąd twoje sztalugi.
A teraz do widzenia,
Trzymaj się jak umiesz swojego siedzenia; W pracy dla polskiej sztuki niemało jest cierni, Jak mówił Jan Michalik, niegdyś właściciel cukierni. Mamy z nim właśnie jedną sprawę, Wstąpimy na małą kawę.
(Trzej Królowie wychodzą).</poem>|}}Przypisy
<references/>
Treść
Osoby Działające
W prologu:
W Interludyum:
W Akcie I:
W Akcie II:
W Akcie III
Prolog
Witaj królu Herodzie Nasz możny sąsiedzie, Słyszelim jako w tym kraju nowina, Że z dyrekturą Akademii coś się źle poczyna.<ref>Aluzja do żądania zmiany mianowanego dyrektora na obieralnego rektora, które zostało sformułowane przez studentów w memoriale uchwalonym na wiecu strajkowym 11. listopada 1909 r. Pierwsza wersja memoriału została wniesiona 9. grudnia 1908 r. Studenci powoływali się na przykład Akademii wiedeńskiej i praskiej, którym istnienie rektoratu "... daje daleko więcej korzyści dla instytucji i rękojmię ciągłego jej rozwoju. W imię więc dobra Akademii żądamy zniesienie dyrektoratu, a zaprowadzenia rektoratu, z czym połączona jest większa autonomia instytucji, potrzebna dla artystycznego jej kierunku. Rektor bowiem, jako wybieralny kierownik, poczuwa się poniekąd do większej odpowiedzialności przed społeczeństwem za jej kierunek artystyczny, poziom i rozwój."
Oficjalne zatwierdzenie obieralnego rektoratu wraz z nowym regulaminem zostało przyznane Akademii w r. 1910. Ówczesny sekretarz uczelni, A. Łada-Cybulski, sugerował, że trzyletni konflikt dyrekcji ze studentami był podsycany przez niektórych profesorów, w szczególności T. Axentowicza i J. Mehoffera. Wprowadzenie rektoratu nie zakończyło jednak konfliktów między pierwszym oficjalnym rektorem w roku akademickim 1910/1911 T. Axentowiczem i gronem profesorów a studentami; nowy regulamin nie zmienił programu artystycznego i warunków pracy w uczelni (pisał o tym m.in. F. Jasieński w "Głosie Narodu" z 23. kwietnia 1911 r.)</ref></poem>|<poem> Witaj królu Herodzie Nasz możny sąsiedzie, Słyszelim jako w tym kraju nowina, Że z dyrekturą Akademii coś się źle poczyna.<ref>Aluzja do żądania zmiany mianowanego dyrektora na obieralnego rektora, które zostało sformułowane przez studentów w memoriale uchwalonym na wiecu strajkowym 11. listopada 1909 r. Pierwsza wersja memoriału została wniesiona 9. grudnia 1908 r. Studenci powoływali się na przykład Akademii wiedeńskiej i praskiej, którym istnienie rektoratu "... daje daleko więcej korzyści dla instytucji i rękojmię ciągłego jej rozwoju. W imię więc dobra Akademii żądamy zniesienie dyrektoratu, a zaprowadzenia rektoratu, z czym połączona jest większa autonomia instytucji, potrzebna dla artystycznego jej kierunku. Rektor bowiem, jako wybieralny kierownik, poczuwa się poniekąd do większej odpowiedzialności przed społeczeństwem za jej kierunek artystyczny, poziom i rozwój."
Oficjalne zatwierdzenie obieralnego rektoratu wraz z nowym regulaminem zostało przyznane Akademii w r. 1910. Ówczesny sekretarz uczelni, A. Łada-Cybulski, sugerował, że trzyletni konflikt dyrekcji ze studentami był podsycany przez niektórych profesorów, w szczególności T. Axentowicza i J. Mehoffera. Wprowadzenie rektoratu nie zakończyło jednak konfliktów między pierwszym oficjalnym rektorem w roku akademickim 1910/1911 T. Axentowiczem i gronem profesorów a studentami; nowy regulamin nie zmienił programu artystycznego i warunków pracy w uczelni (pisał o tym m.in. F. Jasieński w "Głosie Narodu" z 23. kwietnia 1911 r.)</ref></poem>|}}Co mówisz królu Kasprze, żalim dobrze słyszał, Jeszcze mi mój przyjaciel Kossak nic o tem nie pisał.<ref>Przyjaźń Juliana Fałata z Wojciechem Kossakiem zawiązała się w latach 1894–1896, kiedy wspólnie pracowali w Berlinie nad panoramą Przejście Napoleona I przez Berezynę w r. 1812. Z Fałatem, który malował partie pejzażowe panoramy, współpracował wtedy J. Stanisławski.</ref></poem>|<poem> Co mówisz królu Kasprze, żalim dobrze słyszał,
Jeszcze mi mój przyjaciel Kossak nic o tem nie pisał.<ref>Przyjaźń Juliana Fałata z Wojciechem Kossakiem zawiązała się w latach 1894–1896, kiedy wspólnie pracowali w Berlinie nad panoramą Przejście Napoleona I przez Berezynę w r. 1812. Z Fałatem, który malował partie pejzażowe panoramy, współpracował wtedy J. Stanisławski.</ref></poem>|}}My, królu F. A. Łacie, Kossaka o to nie pytamy, Bośmy we Widniu byli i rzecz dobrze znamy. Wiedzie nas urzędowa na kołnierzu gwiazda Aż stamtąd, kędy siedzi sam minister gazda.</poem>|<poem> My, królu F. A. Łacie, Kossaka o to nie pytamy, Bośmy we Widniu byli i rzecz dobrze znamy. Wiedzie nas urzędowa na kołnierzu gwiazda
Aż stamtąd, kędy siedzi sam minister gazda.</poem>|}}Minister, panie, panie; to wy, panie, śmiali, Że za pan brat z taką, panie, personą gadali. Ja, bo kiedym by w Widniu, to się czułem zerem Już przed Jego Excelencyą panem portyerem.</poem>|<poem> Minister, panie, panie; to wy, panie, śmiali, Że za pan brat z taką, panie, personą gadali. Ja, bo kiedym by w Widniu, to się czułem zerem
Już przed Jego Excelencyą panem portyerem.</poem>|}}Możny królu Herodzie, gorsza to nowina, Że się het na Zwierzyńcu zrodziła dziecina; A choć zaledwie rok liczy to dziecię, Już się czterdzieści jeden razy zrobiło w portrecie. Mówią, że to jest przyszły Akademii kacyk,
A imię jego jest Jacyk.
Gdy się namaluje raz czterdziesty drugi, Zabieraj chłopie stąd twoje sztalugi.
A teraz do widzenia,
Trzymaj się jak umiesz swojego siedzenia; W pracy dla polskiej sztuki niemało jest cierni, Jak mówił Jan Michalik, niegdyś właściciel cukierni. Mamy z nim właśnie jedną sprawę, Wstąpimy na małą kawę. (Trzej Królowie wychodzą).</poem>|<poem> Możny królu Herodzie, gorsza to nowina, Że się het na Zwierzyńcu zrodziła dziecina; A choć zaledwie rok liczy to dziecię, Już się czterdzieści jeden razy zrobiło w portrecie. Mówią, że to jest przyszły Akademii kacyk,
A imię jego jest Jacyk.
Gdy się namaluje raz czterdziesty drugi, Zabieraj chłopie stąd twoje sztalugi.
A teraz do widzenia,
Trzymaj się jak umiesz swojego siedzenia; W pracy dla polskiej sztuki niemało jest cierni, Jak mówił Jan Michalik, niegdyś właściciel cukierni. Mamy z nim właśnie jedną sprawę, Wstąpimy na małą kawę.
(Trzej Królowie wychodzą).</poem>|}}Przypisy
<references/>
{{#if:|
Czytaj z Googlem
{{#widget:Google Books|id={{{GoogleBooks}}}|height=600|width=450}} |}}
<headertabs/>
{{#if: Tadeusz Żeleński | Szopka krakowska "Zielonego balonika" : wykonana po raz pierwszy w "Jamie Michalikowej" dnia 5 stycznia 1911 roku|}}