Gałczyński i Tyszkiewicz

sapi 4. września 2007

Konstanty Ildefons Gałczyński wspólnie z Michałem Tyszkiewiczem byli pierwszymi, którzy świadomie użyli terminu ”limeryk”; już w 1935 roku opublikowali (Kurier Poranny, nr 83, 1935 r.) pierwsze “limeryki”. Oto co poeta sam pisał na ten temat:

“Czterowierszowe zwrotki, których treść winna jak najbardziej zbliżać się ku promienistym szczytom nonsensu — oto limericks. Twórcą limeryku jest romantyczny pastor angielski Limericks, tan sam, który na wieść o śmierci Stalby’a wykrzyknął:

— A nie mówiłem? Ostrożnie z pomidorami!

Jako członkowie Akademii Bezwzględnych postanowiliśmy pomnożyć wespół z p. M. Tyszkiewiczem skarbiec literatury rodzimej drogą transplantacji gatunku limericks. Oto pierwsze rezultaty naszych wysiłków.”

    Francuski minister Laval
    chciał Amery* zrobić kawał.
    Myślał, myślał cały poń**,
    w końcu ryknął: -- La Pologne!
       * ce
       ** edziałek

    Bucefała gdy odkryto,
    zardzewiałe miał kopyto...
    Czyżby figlarz sam tak mógł
    nie pilnować swoich nóg!

    By spodobać się Sarmatom,
    Jeans na jabłko rozbił atom.
    Oczywiście szkoda trudu,
    gdy kto męczy się dla ludu.

    Pewien pan nazwiskiem Pontem
    trzy dni stał nad morza frontem.
    Hej, narodzie, dosyć pomp!
    Ty się lepiej częściej kąp.

    Bartosz Głowacki, choć nie znał kakao,
    przecież się okrył nieśmiertelną chwałą.
    Albrecht kakao zna i różne placki,
    a jednak nie jest Bartosz Głowacki.

    ,,Marsz, marsz, ułani!'' -- wołał wuj Protazy,
    ,,Vivat'', ,,Niech żyją!'' -- wszystko po trzy razy.
    Dzisiaj w szpitalu opuszczony leży --
    dawniej Protazy, a dzisiaj protezy.

Z formalnego punktu widzenia nie są to limeryki i za takie nie powinne być uważane.

  • Comments(1)

One Response to “Gałczyński i Tyszkiewicz”

  1. Doktor Eryk Limon 18 grudnia 2008 at 09:07

    Jak widać z zamieszczonego w witrynie PSL skanu (http://www.limeryki.pl/muzeum/KurjerPoranny_1935_nr_83_str._14.pdf), nie są to prawdziwe limeryki.
    Najwyraźniej Gałczyński z idei limeryku przyswoił tylko absurd, pominął zaś zupełnie formę. Nie zgadza się liczba wierszy, ani też schemat rymów. (Tuwim, w Pegazie dęba, nazywa te czterowiersze dziwotworami.)
    Dziwne to, bo w roku 1935 limeryki były już szeroko znane w literaturze anglosaskiej, zaś ich forma okrzepła i utrwaliła się w takiej postaci, jaką znamy do dziś.

    Faktem jest, że pierwsze limeryki Leara bywały drukowane jako czterowiersze, ale specyficzny rytm i rym były takie same, jakie znamy obecnie. Było to tak, jak gdyby ktoś wydrukował trzeci i czwarty wers limeryku jako jedną linijkę, z rymem wewnętrznym, podczas gdy wersy pierwszy, drugi i czwarty (odpowiednik piątego w obecnej formie) nadal się rymowały, zupełnie nie tak, jak u Gałczyńskiego.

    Zresztą, w pierwszym wydaniu limeryki Leara były nawet drukowane w trzech linijkach (wiersz pierwszy z drugim, trzeci z czwartym i piąty).

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.