Początki
sapi 4. września 2007
Wracając jednak do historii limeryku w Polsce. Ignacy Baliński pisał:
Nie pamiętam, czy w humorystyce polskiej spotkałem fraszki o ściśle limerykowej formie. Utkwił mi tylko w pamięci prawdziwie klasyczny limeryk, pióra — zdaje mi się — dr. Romana Jasińskiego w kalendarzyku humorystycznym, wydanym bodaj w 1890 r. w kształcie składanego parawanika. Miałem go w swoich zbiorach w Warszawie, ale teraz już zapewne przepadł. Zapamiętałem ten wierszyk w stylu’ ludowym, bo jeden z kolegów długo nas nim nudził.
Niosła Magda karafijoł, Wojtek ją w ogrodzie mijoł. Tak im się ręce splotły, Że karafijoł zgniotły, Potem się Wojtek od lamentów wywijoł.Jeśli pamiętam dobrze, kilku najmłodszych poetów przed obecną wojną próbowało pisać
limeryki, m.in. ś. p. Światopełk Karpiński, autor pięknego poematu o Warszawie, oraz Janusz Minkiewicz.Wiadomości Polskie, Londyn, nr 33, 1941 r.
Przeglądając przedwojenne czasopisma satyryczne można natknąć się (Mucha, nr 5, 1930 r.) na limerykoidalną satyrę polityczną anonimowego autora zatytułowaną ”Nieco z Prus Wschodnich o niejakim panu Worgitzkim”.
Pan Worgitzki, pruski mruk,
To nielada Polski wróg,
W Prusach Wschodnich z tego słynie,
Że wciąż głosi: -- Polska zginie,
Lada dzień ją zwali z nóg.
Tak już przed dziesiątkiem lat,
Gdy Kraj wyjrzał nasz na świat,
Pan Worgitzki głos wysila:
-- Jeszcze moment -- jeszcze chwila,
Zetnie Polskę losu bat.
Przeminął Wolności rok,
Znów ma słów na ustach tłok
Pan Worgitzki, znowu drze się:
-- Życie dziś zgon Polsce niesie,
Już ją chwyta śmierci smok.
Znowu przeleciał rok, czy dwa,
Pan Worgitzki przy swem trwa:
-- Sekundeczka -- minuteczka,
A rozpęknie Polski beczka,
Już Kostusia za nią gna.
Szósty rok przeleciał już,
Pan Worgitzki w gronie wróż:
-- Patrzcie, o Landsmani moi,
Polska nad przepaścią stoi,
Nie wytrzyma losu burz.
Jedenaście przeszło zim,
Pan Worgitzki tworzy rym:
-- Gardło swe stawię na to,
Jeszcze zima ta i lato,
A po Polsce mgła i dym.
O Worgitzki, drabie ty,
Coś na Polskę jak bies, zły,
Podziobią was wszystkich kruki,
Zdechniesz ty i twe prawnuki,
A będziemy istnieć my.
Z 1933 roku pochodzi wiersz Rewanż sentymentalny Juliana Tuwima, w którym druga zwrotka do złudzenia przypomina limeryk:
Rzecz między nami była cicha, Bez żadnych słów. Westchnąłem Panią, jak się wzdycha Gałęzią bzów. Spojrzała Pani tak promiennie, Że obiecuję najsolenniej: Gdy tylko ujrzę gałąź bzów, Na przyszłą wiosnę, westchnąć znów... I to -- znamiennie.
Z tego samego roku pochodzi Romansik Włodzimierza Słobodnika, opublikowany w 51 nr Cyrulika Warszawskiego:
Pewna miła masochistka Poznała pewnego chłystka. "Pan w mym typie, Bo pan szczypie!" Zawołała, drżąca wszystka. Na to chłystek, drżący wszystek Z miłowania, jak ten listek, Odparł chmurnie: "Szczypią durnie! Nie chcę szczypać masochistek! Bo szczypanie - nic dobrego, Taka frajda dla głupiego! Dawno-m orzekł: Lepszy nożyk, Lepiej nożem, panie tego!" "Nożem! Co pan powie! Proszę! Ja tak lubię te rozkosze, Że się wcale Nie użalę, Gdy pokrajesz mnie potrosze!" Chłystek zaczął bardzo mądrze: Odciął jedno ucho flondrze. Potem zawył I ja zabił!... --- --- --- --- --- --- --- Badź-że tu kochanym. bądź-że!!
- Comments(0)