Jarosław Iwaszkiewicz - Nieznane rękopisy pisarzy polskich (Eliza Orzeszkowa)
From sapijaszko.net
Nazajutrz całkiem już o zmroku znowu Petronelcia od kowalowej świekry wracała. Szła tym razem rozmarzona, nie myśląc o dziadźkowych kułakach i babczynych ślepowrotach. Co moment przyciskała ręką to coś, co na piersi pod koszulą miała. Mrucząc pod nosem powtarza wciąż: niby gdzieś... podzieli się, poszli, niby gdzieś... z strzelbami...
Wtem, u końca ścieżki, przy urwisku, porośniętem mięsistymi liśćmi drobnej maciczki polnej, gdzie niebieskie kieliszki mysich nocniczków pachniały mocno pomiędzy pękami lisich kitek, gdzieniegdzie przetykanych wielkiemi gwiazdami żółtych judzkich oczek, pomiędzy gęstemi krzakami ostów, a rosnącą za płotem ogrodu jabłonią, ktoś ją czarnem opalonem rękiem za skraj zgrzebnej koszuli, wymykającej się z pod czerwonej spódnicy, przytrzymał. Zwinnie przez niski płot przeskoczywszy Petronelka świszczącym głosem powtarzać uporczywie jęła:
--- Niby gdzieś... poszli, podzieli się... u kowalichy... niby jakieś.
Środkiem domostwa, które było starem, zgrzybiałem i czapką strzechy przykrytem, z naręczem sapieżanek w wydętym fartuchu stary Ambroży ku niej postępował.
--- Przybiegliśmy, zobaczyliśmy --- krzyknął do nas --- ano oficer, tatku, oficer! Tu żegnać się świętym krzyżem począł, jakgdyby widmo jakieś czy krwawego upiora spostrzegł.
--- Niby gdzieś... poszli, do lasu... do lasu...
odnalazł Jarosław Iwaszkiewicz
Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski, nr 5, 3.07.1926, str. 7;
Przedruk:
Uwagi:
