Stanisław Brandowski - Mój golibroda, nr 4, r. 1918

From sapijaszko.net

Pauker był dziś bardzo małomówny.

-- Co panu jest? -- spytałem.

-- Jestem zły, bo jestem głodny. Od tydzień niewidziałem chleba, ani ukraiński ani lwowski. Czas już robić koniec z ty wojny. Gadaniem nikt nie wyżyje, tylko trzeba i co zjeść. A tu ludzie goły, aprowizacyi goły i cała Europa goły. Jabym Hindenburgowi niedał bez tydzień nic do gęby, niech on potem pokazuje swoje sztuki.

Wczoraj golił się u mnie jeden generał i ja go pytał, co będzie, czy wyczymamy wojny? -- Naturalnie, mówi mi -- antanta ma więcy chleba niż żołnierzy, a my mamy więcej żołnierzy niż chleba, więc my musimy wygrać.

Ja sobi pomyszlał: Schlag soll treffen -- ale ja mu tego nie powiedział, bo przeci on nie skłamał, tylko prawdę mówił. My zawsze jesteśmy górą, my mamy więcy nóg niż butów i więcy głów niż czapki na głowy.

Ali z tym chlebem to jest bardzo kiepski interes. Chce si jeść, to nima chleba, a jest chleb, to ngo nimożna jeść. Taki kręcenie się w kółko jak pies za ogonem, tylko że i mój pies od tego chleba dostał żółciowy kamień w brzuchu. A widział pan redaktor naszy mąki? W Colloseum jest murzynka, to ona może se z tym mąki pudrować. Jak moja żona zrobiła z ni kluski (nie z murzynki ino z ty mąki), to ja te kluski wysuszył, bo my ich nie mogli zjeść i ja jich sprzedał studentom za gumowe piłki. Jak któremu z nią rozbiją głowe, to może iść do Schleichera na skarge.

Zresztą teraz wiosna, to rząd nam poradzi, coby my poszli na zielony trawki jeść pokrzywy, łopuchy i inny szpinaki. I każdy niech sobi to omaści tym olejem, jaki ma w głowie. Ino mnie już olej w głowie wyschnął od ciągłego miszlenia, co ja będę jad na obiad albo na kolacye. Słyszał pan redaktor, co Prusaki z Podola czarną żemie wywożą? Może oni robią z ni czekolady? Nu, ja im życze, niech si najedzą.

Co pan redaktor mówi na tego... tego Klemansos, który powiedział naszemu Czernin, co on breszy! Gdyby ja był hrabia Czernin, to ja by mu zrobił pyskówkę w sekcyi trzeciej. Swoją drogą to wstyd, aby ekscelencye od wuropejski dyplomacyi tak się wyzywali i robili ze siebi gorszy tyjater niż ten u Hellera.

Co ja mam przeciwko Heller? Nic. On przeszedł wszystkie żydki i jego boją si nawet te wucherery z pod czarnej giełdy. Sam Gimpel powiada, co on obok Hellera czuje si taki mały jak muchy koło wielkiego psa. Ja sobi już nieraz miszlał czyby nie prowadzić swojego interesu tak samo, jak Heller prowadzi swojego tyjatru: namydlić gościa jakim kiepskim ersatzem, ogolić go z tępy brzytwy, zostawić mu połowy włosy na brodzie a potem wytrzyć mu gęby z brudnym ścierkiem. Tylko że mój gość pójdzie si golić do mojego konkurent, a Heller jest bez konkurencyi i on mówi do swoich gości: friss Vogel oder stirb!

< poprzedni następny >




Pierwodruk w: Szczutek, nr 4, 15.04.1918, str. 2; Przedruk:


Uwagi: