Stanisław Brandowski - Mój golibroda, nr 5, r. 1918

From sapijaszko.net

-- Wie pan redaktor, że wół jest mądrzejszy od człowiek? Wół ma taki duży ozór, ali on nic nie gada, a ja z moim językiem nagadał cały torby na Hellera i on za to zabronił w moim interesie zawieszać teatralny afiszy. Widzi pan redaktor, jak Hellera na śmierć podżyna wszelki krytyki o sobie. Szkoda, że w pańskim organ niema dział teatrowy. Jabym Hellerowi wypisał taki krytyki, że on by mi dał za darmo loży, albo zrobił teatralnym fryzyerem.

Tylko, że ja niemam ochoty zostać we Lwowi. Ja będę przenieść mój interes do Krakowa, gdzie na chlebowe kartki sprzedają cybuli. Szkoda, że nie mace. Ali i cybuli jest dla nas żydków jak dla katolika wielkanocny baby. Widać z tego, że prezydent krakowski lubi żydki i chciałby im zrobić raj w Galicyi. Niechby jeszcze na kartki tłuszczowe dawali chałę i bajgełe, a na kartki cykoryowe gęszi, to możnaby wojny wyczymać. Najgorzy jest w Lublinie, gdzie katoliki na chlebowe kartki dostają dwa pudełki zapałek. Mogą sobie z tymi zapałki chałupy podpalić, albo si otróć. Ciekawym, co oni dostają na kartki marmoladowy? A może to jest w Lublinie legitymacyi do budki na Hetmański ulicy? Bo jak oszczędzać, to we wszystkim. Nie tylko w tem, co si bierze, ale i w tem, co si daje.

Pan wi, co w Krakowie pobito żydków, i ja si boje, aby we Lwowi nie przyszło to samo. Chociaż, co taki żyd winny, że w sklep rejonowy albo w magazynie aprowizacyjny jest bryndzy. On tam nie poszedł i nic nie ukradł. Niech Stesłowicz si tłómaczy, bo on na to jest komisarz.

Zresztą to się niedługo skończy. Skąd wiem? Ja to mówie na taki chłopski rozum. Jak nie będzie piwa i fajkowy tytoń, to Niemcy zrobią szlus. A z tytoniem co jest? Bedzi, ale na kartki. A potem jak go nie bedzi, to na kartki tytoniowe dadzą panu sodowy wody albo hygieniczne papieru. Nu, w podobny aprowizacyi ani pies nie wyczyma i my będziemy musieli zrobić pokój.

< poprzedni następny >




Pierwodruk w: Szczutek, nr 5, 1.05.1918, str. 2; Przedruk:


Uwagi: