Władysław Jus - Telefon Nr 12

Z sapijaszko.net

--- Czy to ty, Micia? --- Uj, jak się masz, moja skarba? Już bardzo dawno nie dyndaliśmy sobie! Ja w tej chwili wracam z podróży! --- Gdzie byłem? We Wiedniu! --- Uj, mówię ci, to to jest muzykalna miasta! Jak się na ulicy jeden człowiek o drugiego zawadzi, to zaraz słychać: "Bums!", bo wszystko puste! --- Po drodze to ja się zatrzymałem na noc w jakiemś miasteczku. Wziąłem numer w hotelu i położyłem się spać. Odrazu ktoś mnie budzi. "Panie, panie, otwórz pan!" --- Co to jest, co? Żebym ja w moim numerze nie mógł spać? --- Spać pan możesz, tylko daj pan prześcieradło, bo trzeba nakryć do stołu! --- jak ci się to podoba? --- Byłem też w Zakopanem i żałowałem! To jest antysemicka miejscowość! Raz pytam się grzecznie jakiegoś górala: "Panie, co to jest to wysokie?" --- To on mi odpowiedział: "Gej wont!"

Co mówisz? Dziś twoje imieniny? Ja wiem, maja titipulko! Już kupiłem dla ciebie prezent: śliczną figurkę! --- Pytasz się, z jakiej masy? --- Z masy upadłości! --- Mićka, zgadnij kogo dziś spotkałem. Julka! Uj, to to jest idjota! Posłuchajno tego faktu. On przecie nic nie robi, tylko jego żona prowadzi dystrybucję. Raz to ona musiała trochę wyjść i on ją zastąpił. Potem ona wraca i pyta go się: "No, dużo targowałeś?" --- Tak, sprzedałem markę za osiem fenigi!" --- "Jakto? Przecież marka kosztuje dziesięć fe!" --- "Jakaś ty mądra! Przecie za dziesięć fe to on nas nie potrzebuje: to on może dostać markę na poczcie!

Co tam znowu za hałasy? A, Fredek się nie chce uczyć? To zróbcie tak, jak zrobiła ciocia Adela z Arturkiem. Ten leniuch w żaden sposób nie chciał pisać, to nareszcie matka mu mówi: "Arturek, usiądźno tylko na chwileczkę i napisz to wszystko, co chcesz dostać na imieniny." To wiesz, co było? On usiadł i jak wziął pióro do ręki, to on nie je i nie wychodzi, a ciągle pisze i pisze! --- Co? Pożyczyć ci jaką książkę? Przepraszam cię bardzo, ale ja nie mogę: ani żony, ani książki nie pożycza się z zasady! Jeszcze żonę to zwracają, ale książki to nigdy nie oddają! --- Pytasz się, skąd ja to wiem? Jakto? Przecie ja mam całą bibliotekę z samych pożyczonych książek!

Kto się na mnie pytał? Lucek? E, ja go nie cierpię! Dlaczego? Dlatego, że on jest uparty jak ta loterja z Góry Kalwaryi: on nigdy nie daje za wygrane. Co? Twój brat się pyta, kiedy jest ciągnienie tej loteryi? Kiedy ciągnienie, to ja nie wiem, ale niech on będzie spokojny: napewno go naciągną! --- Zresztą, niech on podejdzie do telefonu, to ja mu coś poradzę!... Józiek... dzień dobry!... To ty chcesz koniecznie wygrać na loteryi, co? Dobrze, ja ci dam taki sposób, że ci każdy los wyjdzie! Żebym tak był zdrów! Tylko połknij go, to ci na pewno wyjdzie!

Mićka!... No, do widzenia, ja się spieszę, idę do Łazienek! Co ja tam mam za interes? Ona już mnie podejrzewa o randkę! --- Ja tam idę, bo chcę kupić parę drzewek: dziś będę przewodniczył na posiedzeniu w klubie, to muszę mieć drzewka do zagajenia!


Pierwodruk w: Estrada, nr 6, , str. 32-34; Przedruk:

Uwagi: z repertuaru Józefa Ursteina.


[[Kategoria:{{{Autor}}}|{{{Tytul}}}]]

warning.png“{{{Autor}}}” cannot be used as a page name in this wiki.


warning.pngPuste łańcuchy znakowe są niedozwolone.

Fakty o Władysław Jus - Telefon Nr 12 — Kliknij + aby znaleźć podobne strony.
Autor warning.png“{{{Autor}}}” cannot be used as a page name in this wiki.
Numer 6  +
Publikowane Estrada
Repertuar Józef Urstein  +
Rok publikacji warning.pngPuste łańcuchy znakowe są niedozwolone.
Tytuł {{{Tytul}}}  +