Władysław Jus - Telefon Nr 14
Z sapijaszko.net
--- Pikuś mówie!... Mićka? Tak, to ja! Przyjechałem ze wsi! --- Pytasz się, jak długo tam siedziałem? Cztery tygodnie! --- A, czy mi co przybyło? I owszem: przybyło mi cztery pudy tłuszczu! Co? Nie wierzysz mi? Pytasz się, jakim sposobem? --- No, ja przeszmuglowałem! --- Uj, Mićka, to ja się tam wypróżniłem! Ja nic nie robiłem, tylko po całych dniach ryby łapałem! Raz to złapałem suma, co miał suma sumarum, bez przesady, z piętnaście funtów!... A z przesadą? --- Ze czterdzieści! --- Gucio tam był ze mną i też łapał rybym, ale raz to mało kary nie zapłacił! Posłuchajno tego faktu!
Gucio siedzi sobie jakby nigdy nic nad wodą, a tu odrazu podchodzi do niego milicjant i chaps go za kołnierz. "Panie, czy pan nie widzi? Tu napisane, że nie wolno łowić ryb!" --- "Ale ja wcale nie łowię ryb!" --- "Jakto? A co znaczy ta wędka?" --- "Wędka!" --- "Ale przecie na tej wędce jest sznurek!" --- "Sznurek!" --- "Panie! Przecie na tym sznurku jest haczyk!" --- "Haczyk!" --- "A przecie na tym haczyku jest robak!" --- "Robak!" --- "No, to przecie pan łapie ryby!" --- "Nie!" --- "A co pan robi?" --- "Ja uczę tego robaka pływać!" --- No? Co ty mówisz do tej jego zmysłowej przytomności?
Wogóle, Gucio jest bardzo zdolny. Czy ty widziałaś, jak on swojej żonie rozwinął interes? --- A raz przychodzi do niego agent od ubezpieczeń i powiada: "Panie, taki ładny sklep to pan powinien koniecznie ubezpieczyć od pożaru! Ja panu każę!" --- "No, dobrze! Ale co ja z tego będę miał?" --- "Jak się panu za pięć lat spali, to pan dostanie dziesięć tysięcy!" --- "A jak się za dziesięć dni spali?" --- "No, to pan dostanie pięć lat!"
Ale, Mićka, podobno Malcia siedziała na wencie? --- E, ja nie poszedłem: to była tylko taka mała wentka na idjotów! Ja radziłem Malci, żeby lepiej siedziała na plaży, to jej siedzenie będzie lepiej widać! --- I co ty na to? Ona się na mnie obraziła! --- Ta Malcia to jest wogóle bardzo wstydliwa! Raz Kuba opowiadał jakiś kawał, to ona mu odrazu przerywa: "Fe, panie Kubuś, nie wypada mówić takie rzeczy przy panienkach! Przestań pan!... Zresztą, ja już to znam!"
W zeszłym tygodniu ja wpadłem na jakiś dobroczynny bal. To pochodzi do mnie z woreczkiem jakaś pani, co miała taki bolszewicki dekolt, i mówi: "Proszę pana, co łaska na bezdomnych!" To ja jej wsunąłem dziesięć marek, popatrzałem na te wycięcie i mówię: "Proszę na te dwa bezdomne, co je zauważam!"
Co? Leoś dziś u was będzie? Uj, jaki to jest kokiet! Wczoraj widziałem go na plaży. On chciał się podobać damom, to stanął sobie w takiej artystycznej pozycji: założył ręce nad brzuchem i wyglądał zupełnie jak Napoleoś pod Waterklo! --- Wielki elegant! A dawniej to on nosił taki gumiany kołnierzyk, żeby nie wydawać na pranie i jak przechodził koło stróża, co polewał ulicę, to on prosił: "Macieju, siknijcie mi ze dwa razy na kołnierzyk!" --- i już miał czystą bieliznę!
Wiesz co? Mićka! Wybierzmy się dziś na Messalkę! Dobrze? --- Ale a propos teatru, to ci coś opowiem! Ten stary Cymberknopf, jak był w Paryżu, to chciał koniecznie widzieć Sarę Bernard. Idzie do kasy i pyta się, za ile można dostać bilet. --- Za dwadzieścia franków. --- Uj, tak drogo? --- Ha, trudno: jak pan chce być na Sarze Bernard, to pan musi tyle zapłacić! --- E, nie gadaj pan głupstw: ja nie mam do niej osobistego interesu, tylko publiczny!" --- Do widzenia, Mićka
Pierwodruk w: Estrada, nr 6, , str. 37-39; Przedruk:
Uwagi: z repertuaru Józefa Ursteina.
[[Kategoria:{{{Autor}}}|{{{Tytul}}}]]
warning.png“{{{Autor}}}” cannot be used as a page name in this wiki.
warning.pngPuste łańcuchy znakowe są niedozwolone.
| Autor | warning.png“{{{Autor}}}” cannot be used as a page name in this wiki. |
| Numer | 6 + |
| Publikowane | Estrada |
| Repertuar | Józef Urstein + |
| Rok publikacji | warning.pngPuste łańcuchy znakowe są niedozwolone. |
| Tytuł | {{{Tytul}}} + |

