Władysław Jus - Telefon Nr 18

Z sapijaszko.net

--- Micia, to ty? --- Wiesz co? Chciałem ci zaproponować wycieczkę na świeżą trawkę! Teraz taka ładna pogoda, trzeba skorzystać! Będziem się przyglądać jak drzewica kapie z sosny, jak ogrodnik szczypie drzewka, usłyszymy jak bocian robi klap-klap-klap... Co? Boisz się bociana? E, głupstwo: przyzwyczaisz się!... No, jedziemy?... Dlaczego nie możesz? A, musisz pilnować małej siostry? E, to przez tą smarkatkę masz siedzieć w domu? A, boisz się, że ona upadnie i potłucze się? To ja ci dam dobry sposób: ty ją po prostu zachloroformuj, to będziesz mogła wyjść!

Uj te dzieci, te dzieci, te dzieci! --- Ten malutki Bronek od cioci Guci dostał na imieniny trąbkę, to po całych dniach trąbił. To mu ojciec powiedział: "Słuchaj, Bronek! Teraz wszyscy mają co do roboty, a ty przeszkadzasz. Jak ty natychmiast nie przestaniesz trąbić, to ja ci odbiorę trąbkę! --- Uj, tatusiu! To ja już przestaję! Ja będę trąbił tylko wtedy, jak wszyscy już będą spali! --- I co ty mówisz do tego smyczka? --- No, ale za to on jest bardzo czuły! Raz wzięła go ciotka do iluzjonu na jakiś dramat, to ten malutki tak płakał, uj, on tak płakał, że miał mokre... majteczki!

Ale, Mićka! Widziałaś Adolfemu? --- Co? Spotkałaś go i on ci się nie ukłonił? To pewno cię nie widział, bo on ma bardzo krótki wzrok! --- Uj, posłuchajno tego faktu. Raz on idzie ulicą i widzi jakiś słup, a na słupie był jakiś napis. No, to Adolf koniecznie był ciekaw dowiedzieć się, co tam pisze, wlazł na ten słup i przeczytał... No, co? --- "Ostrożnie, świeżo malowane!" --- A raz to ja się z nim przechadzałem nad Wisłą, wtem on mnie łapie za rękę. --- Uj, Pikuś, patrz: dwa arbuzy pływają! --- A wiesz, Micia, co to było? --- To nie były żadne arbuzy, tylko jakaś plażowa kubita sobie pływała! --- Przytem tośmy chcieli łowić ryby, ale nam się nie udało! Wiesz dlaczego? Bo zaczął deszcz padać, to się wszystkie ryby schowały pod most, żeby nie zmoknąć!

Ale, zapomniałem się zapytać, jak ty się bawiłaś na maskaradzie... Ja? No, tak sobie... A Dolek to miał wpadunek! Uj, posłuchajno tego faktu! On tam zahaczył jakąś kubitkę z dużym oberluftem w sukni i z takiem przedsięwzięciem, że ojoj, aż mu się gorąco zrobiło! To poszli sobie do gabinetu, on ją pocałował i tak ściskał, ściskał, ściskał... w tem... bums! Była taka mocna eksplozja, że Dolek się przewrócił!... On zląkł się, myślał, że to była anarchistka z bombą na piersiach. Nagle patrzy, ona wyjmuje taką pompę do pneumatycznego wydymania roweru, przykłada do piersi, robi pif, pif, pif i już ma znowu naprawiony front!

Tak, Mićka! W życiu różnie się zdarza! Wogóle to człowiek jest podobny do morza. Pytasz się, dlaczego? Nie wiem! Albo znowu z drugiej strony to człowiek różni się od morza? Dlaczego? Widzisz, Mićka, bo morze to zawsze morze, a człowiek, to czasami może, a czasami nie może! --- No, do jutra, moja ciastka!


Pierwodruk w: Estrada, nr 6, , str. 47-49; Przedruk:

Uwagi: z repertuaru Józefa Ursteina.


[[Kategoria:{{{Autor}}}|{{{Tytul}}}]]

warning.png“{{{Autor}}}” cannot be used as a page name in this wiki.


warning.pngPuste łańcuchy znakowe są niedozwolone.

Fakty o Władysław Jus - Telefon Nr 18 — Kliknij + aby znaleźć podobne strony.
Autor warning.png“{{{Autor}}}” cannot be used as a page name in this wiki.
Numer 6  +
Publikowane Estrada
Repertuar Józef Urstein  +
Rok publikacji warning.pngPuste łańcuchy znakowe są niedozwolone.
Tytuł {{{Tytul}}}  +