Camera obscura, r. 1924, nr 45
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 |
Dies irae, dies illa...
Wychodząca w Płocku "Marjawicka Myśl Narodowa" (nr 4, z dn. 6 sierpnia 1924 r.) zamieszcza na str. 16 "Wezwanie wszystkich, aby się zapisali do księgi żywota", zawierające m. in. poniższe cudowności:
Cichy obłęd
Jaka to szkoda, że organ szaradzistów polskich "Rozrywka" przestał już wychodzić!. W nr 2 tego pisma czytaliśmy takie cuda, jak "Piosnka szaradzistów":
ojczystej mowy dźwięcznej. Chodźcie wszyscy z nami!
- Układasz wprost,
- Układasz wspak, —
- Niepewny most,
- Bo przęseł brak!
- Cierpliwość miej,
- Nie zrażaj się,
- Myśl zebrać chciej —
- Odgadniesz mnie!".</poem>
A ileż piękności w "Saradzie-djalogu"!
- Niechaj przymknie okiennicę,
- Jakoś wiatr czternaste-drugie,
- Że aż gasi ciągle świecę...
- ...Szósta-siódma gdy godzina,
- Choć człek siedzi dziś na piątej,
- Z chęcią sobie przypomina
- Te warszawskie — stare kąty...
Ona. — Ot, asindziej znów marudzi,
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
- i t. d.</poem>
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
Ludziom, którzy siedzą na piątej, nie można się zresztą dziwić.
Przesada
Wycinek z kroniki "Przeglądu Wieczornego" (6 września 1922 r.):
Jak mówią Żydzi łódzcy
Walcząc z zalewem żydowskim, sfabrykował "Kurjer Poznański" (nr 224) list, rzekomo otrzymany od "Żyda z Łodzi". Niefortunny autor tego listu, najwidoczniej Poznańczyk, nie słyszał pewno nigdy Żydów mówiących po polsku, gdyż t. zw. "żydłaczenie" (specyficzne przekręcanie mowy) brzmi w interpretacji "Kurjera Poznańskiego" jak następuje:
Aj-waj babibon czyli rozpędzenie smutku
Ogłoszenie księgarskie w "Ameryka-Echo" (5 października 1924 r.):
Pierwsza wojna żydowska. Żidków zabrali na trzydzieszczy pięć tyszenczy, co kolictwa jeszcze więcej, aj waj mir! 5000 ślepych byli, ci naprzód postępowali, bo nieprzyjaciela z daleka dojrzeli, Aj waj, Babibon, aj waj Dadididom itd. Trzy śmieszne utwory na rozpędzenie smutku.
- Cena 10c"
Aj-waj babibon w Chmielniku
Urocze "rozpędzenie smutku" odbyło się niedawno w Chmielniku ("Słowo", Radom, nr 239):
"Podczas Meczu piłki nożnej między chmielnickim klubem "Szturm", złożonym z samych Polaków — czerwonych, czarnych, zielonych i białych z kilku synkami Rozwojowymi na czele, a pińczowskim "Bar - Kochba", składającym się z kilku żydów, kilku chrześcjani trenera, porucznika, rzetelnego chrześcijanina, panowała w Chmielniku wielka radość.
"Gości pińczowskich przyjmowano po królewsku. Żydzi i chrześcijanie poprostu tańczyli razem. Grano hymn polski i "Hatykwę". Porucznik śpiewał ją na oktawę najwyższą.
"Aktualnie, w temże miasteczku odbywało się wtedy zakończenie pisania rodałów, na którą to uroczystość kompanje graczów, żydów i chrześcjan, przybyły do bóżnicy i razem wszyscy tańczyli z wielkim upojeniem".Szumią jodły na gór szczycie...
<poem>
Dziś w Grudziądzu gościa mamy Prezydenta kochanego, Więc się cieszą wszystkie stany I jak mogą goszczą jego. Zgody wianek nam uwije, Nie zaznamy zła i troski, Niech nam długie lata żyje Nasz Prezydent Wojciechowski.
</poem> Publiczność bije brawa, wznosząc na cześć dostojnego gościa entuzjastyczne okrzyki — poczem artysta odśpiewuje drugi kuplet: <poem>
W komisji magistrackiej Też porządek dobry mają (!). Za dwa lata mojej pracy Dymisję ci mi dają; Chcą z urlopu mnie wykiwać, Bo kontraktu nie zrobiłem — Więc swą skargę chcę zaśpiewać Dziś przed gościem naszym miłym.
</poem>
Aktor, który odśpiewał przytoczone kuplety, otrzymał natychmiast po przedstawieniu dymisję"."Surgunt indocti et rapinnt coelos"... (św. Augustyn)
W "Kurjerze Warszawskim" z dn. 18 października 1924 r. ogłasza się chiromanta i fizjognomista Pyffello:
<poem>
"Czy znacie postać jego Jak sen tajemniczą, Co odczytuje tajnie każdego Mglistą i zwodniczą; Przybył on tu z daleka Z błękitu wysokości, By człowieka określał, Smutek lub radości! Koło niego się skupiajcie Śmiertelnicy biedni, Do Wacława Pyffello przybywajcie Dowiedzieć się o los powszedni".</poem>
Z błękitu przybył! I to "Kurjer Warszawski" rozgłasza!
O Hymen, Hymenee!
Zażarta konkurencja pomiędzy świstkami popołudniowemi doprowadza wydawców do pomysłów wręcz rozpaczliwych. "Nowiny" wprowadziły piorunująco idiotyczną kronikę ślubów; w nr 19 tego pisma z dn. 21 października 1924 r. dział ten zajmuje 1/4 całej stronicy:
P. Stanisław Stroński, lat 31 z p. Ireną Ilską, lat 28.
Zygmunt Marjan Błażej Szacherski, kawaler, obywatel ziemski z p. Janiną Jóźwiak, stan wolny, artystka" itd., itd. — pewno z pół setki tych arcyważnych "nowin".Maluczko — a jakieś inne pisemko wprowadzi nowy dział: "Kto z kim wczoraj...?"
"Bromoliteracyna" (breveté)
Według doktora I. Fel. ("Chwila", 20 października 1924 r.) najlepszym środkiem przeciw bezsenności jest "ciche recytowanie wierszy":
Znakomity sposób. Program można urozmaicać. A więc: pierwszy wieczór 1) "Mahabharata" (cała), 2) "Hej, flisacza dziatwo", 3) "Mesjada" Klopstocka, 4) "Titina", 5) "Hugonoci". Drugi wieczór: 1) "Kto się w opiekę poda", 2) "Cyd", 3) Pieśń: "Motyka, siekiera, piłka, deska"... 4) "Nibelungenlied". Trzeci wieczór: śmierć.
"44"
Widziałem kajet szkolny (patentowany za nr 529/12636) z czarno-białym portretem Mickiewicza, który miłej dziatwie służyć ma za figielek optyczny. Pod portretem -- objaśnienie:
<poem> "Spoglądaj na punkt ten i rachuj dokładnie *), Aż Ci czterdzieści dziewięć wypadnie I gdy wnet na sufit spojrzysz, To wyraźnie sam Ty dojrzysz".
</poem>*) Punkt między oczami.
Cuda natury
Z legendy Stefana Gralewskiego "Mchy leśne" ("Przegląd Światowy", nr 16):
Świnia
Wyjątek z feljetonu "Sen urzędnika" z nr 93 "Kurjera Wileńskiego":
Księżyc w Piotrkowie Trybunalskim
W nr 57 wychodzącego w Piotrkowie pisma "Dzień" czytamy o nagłem zaalarmowaniu miejscowej straży ogniowej i popłochu, jaki wybuchł z powodu ukazania się nad miastem łuny. Nikt nie wiedział jednak, gdzie się pali.
"Komu ty jedziesz?" zapytano piotrkowską straż ogniową. — "Jadę księżycowi".
Wicli-Pucli
Sprawozdanie z posiedzenia klubu sportowego ("Kurjer Łódzki", 19 października 1924 r.):
Kiedy odbędzie się posiedzenie BAJZLA w sprawie FUZLA?
Restaurator Sipper woli być kelnerem
Ogłoszenie z lwowskiej "Gazety Porannej" (19 października 1924 r.):
Dies irae, dies illa...
Wychodząca w Płocku "Marjawicka Myśl Narodowa" (nr 4, z dn. 6 sierpnia 1924 r.) zamieszcza na str. 16 "Wezwanie wszystkich, aby się zapisali do księgi żywota", zawierające m. in. poniższe cudowności:
Cichy obłęd
Jaka to szkoda, że organ szaradzistów polskich "Rozrywka" przestał już wychodzić!. W nr 2 tego pisma czytaliśmy takie cuda, jak "Piosnka szaradzistów":
ojczystej mowy dźwięcznej. Chodźcie wszyscy z nami!
- Układasz wprost,
- Układasz wspak, —
- Niepewny most,
- Bo przęseł brak!
- Cierpliwość miej,
- Nie zrażaj się,
- Myśl zebrać chciej —
- Odgadniesz mnie!".</poem>
A ileż piękności w "Saradzie-djalogu"!
- Niechaj przymknie okiennicę,
- Jakoś wiatr czternaste-drugie,
- Że aż gasi ciągle świecę...
- ...Szósta-siódma gdy godzina,
- Choć człek siedzi dziś na piątej,
- Z chęcią sobie przypomina
- Te warszawskie — stare kąty...
Ona. — Ot, asindziej znów marudzi,
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
- i t. d.</poem>
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
Ludziom, którzy siedzą na piątej, nie można się zresztą dziwić.
Przesada
Wycinek z kroniki "Przeglądu Wieczornego" (6 września 1922 r.):
Jak mówią Żydzi łódzcy
Walcząc z zalewem żydowskim, sfabrykował "Kurjer Poznański" (nr 224) list, rzekomo otrzymany od "Żyda z Łodzi". Niefortunny autor tego listu, najwidoczniej Poznańczyk, nie słyszał pewno nigdy Żydów mówiących po polsku, gdyż t. zw. "żydłaczenie" (specyficzne przekręcanie mowy) brzmi w interpretacji "Kurjera Poznańskiego" jak następuje:
Aj-waj babibon czyli rozpędzenie smutku
Ogłoszenie księgarskie w "Ameryka-Echo" (5 października 1924 r.):
Pierwsza wojna żydowska. Żidków zabrali na trzydzieszczy pięć tyszenczy, co kolictwa jeszcze więcej, aj waj mir! 5000 ślepych byli, ci naprzód postępowali, bo nieprzyjaciela z daleka dojrzeli, Aj waj, Babibon, aj waj Dadididom itd. Trzy śmieszne utwory na rozpędzenie smutku.
- Cena 10c"
Aj-waj babibon w Chmielniku
Urocze "rozpędzenie smutku" odbyło się niedawno w Chmielniku ("Słowo", Radom, nr 239):
"Podczas Meczu piłki nożnej między chmielnickim klubem "Szturm", złożonym z samych Polaków — czerwonych, czarnych, zielonych i białych z kilku synkami Rozwojowymi na czele, a pińczowskim "Bar - Kochba", składającym się z kilku żydów, kilku chrześcjani trenera, porucznika, rzetelnego chrześcijanina, panowała w Chmielniku wielka radość.
"Gości pińczowskich przyjmowano po królewsku. Żydzi i chrześcijanie poprostu tańczyli razem. Grano hymn polski i "Hatykwę". Porucznik śpiewał ją na oktawę najwyższą.
"Aktualnie, w temże miasteczku odbywało się wtedy zakończenie pisania rodałów, na którą to uroczystość kompanje graczów, żydów i chrześcjan, przybyły do bóżnicy i razem wszyscy tańczyli z wielkim upojeniem".Szumią jodły na gór szczycie...
<poem>
Dziś w Grudziądzu gościa mamy Prezydenta kochanego, Więc się cieszą wszystkie stany I jak mogą goszczą jego. Zgody wianek nam uwije, Nie zaznamy zła i troski, Niech nam długie lata żyje Nasz Prezydent Wojciechowski.
</poem> Publiczność bije brawa, wznosząc na cześć dostojnego gościa entuzjastyczne okrzyki — poczem artysta odśpiewuje drugi kuplet: <poem>
W komisji magistrackiej Też porządek dobry mają (!). Za dwa lata mojej pracy Dymisję ci mi dają; Chcą z urlopu mnie wykiwać, Bo kontraktu nie zrobiłem — Więc swą skargę chcę zaśpiewać Dziś przed gościem naszym miłym.
</poem>
Aktor, który odśpiewał przytoczone kuplety, otrzymał natychmiast po przedstawieniu dymisję"."Surgunt indocti et rapinnt coelos"... (św. Augustyn)
W "Kurjerze Warszawskim" z dn. 18 października 1924 r. ogłasza się chiromanta i fizjognomista Pyffello:
<poem>
"Czy znacie postać jego Jak sen tajemniczą, Co odczytuje tajnie każdego Mglistą i zwodniczą; Przybył on tu z daleka Z błękitu wysokości, By człowieka określał, Smutek lub radości! Koło niego się skupiajcie Śmiertelnicy biedni, Do Wacława Pyffello przybywajcie Dowiedzieć się o los powszedni".</poem>
Z błękitu przybył! I to "Kurjer Warszawski" rozgłasza!
O Hymen, Hymenee!
Zażarta konkurencja pomiędzy świstkami popołudniowemi doprowadza wydawców do pomysłów wręcz rozpaczliwych. "Nowiny" wprowadziły piorunująco idiotyczną kronikę ślubów; w nr 19 tego pisma z dn. 21 października 1924 r. dział ten zajmuje 1/4 całej stronicy:
P. Stanisław Stroński, lat 31 z p. Ireną Ilską, lat 28.
Zygmunt Marjan Błażej Szacherski, kawaler, obywatel ziemski z p. Janiną Jóźwiak, stan wolny, artystka" itd., itd. — pewno z pół setki tych arcyważnych "nowin".Maluczko — a jakieś inne pisemko wprowadzi nowy dział: "Kto z kim wczoraj...?"
"Bromoliteracyna" (breveté)
Według doktora I. Fel. ("Chwila", 20 października 1924 r.) najlepszym środkiem przeciw bezsenności jest "ciche recytowanie wierszy":
Znakomity sposób. Program można urozmaicać. A więc: pierwszy wieczór 1) "Mahabharata" (cała), 2) "Hej, flisacza dziatwo", 3) "Mesjada" Klopstocka, 4) "Titina", 5) "Hugonoci". Drugi wieczór: 1) "Kto się w opiekę poda", 2) "Cyd", 3) Pieśń: "Motyka, siekiera, piłka, deska"... 4) "Nibelungenlied". Trzeci wieczór: śmierć.
"44"
Widziałem kajet szkolny (patentowany za nr 529/12636) z czarno-białym portretem Mickiewicza, który miłej dziatwie służyć ma za figielek optyczny. Pod portretem -- objaśnienie:
<poem> "Spoglądaj na punkt ten i rachuj dokładnie *), Aż Ci czterdzieści dziewięć wypadnie I gdy wnet na sufit spojrzysz, To wyraźnie sam Ty dojrzysz".
</poem>*) Punkt między oczami.
Cuda natury
Z legendy Stefana Gralewskiego "Mchy leśne" ("Przegląd Światowy", nr 16):
Świnia
Wyjątek z feljetonu "Sen urzędnika" z nr 93 "Kurjera Wileńskiego":
Księżyc w Piotrkowie Trybunalskim
W nr 57 wychodzącego w Piotrkowie pisma "Dzień" czytamy o nagłem zaalarmowaniu miejscowej straży ogniowej i popłochu, jaki wybuchł z powodu ukazania się nad miastem łuny. Nikt nie wiedział jednak, gdzie się pali.
"Komu ty jedziesz?" zapytano piotrkowską straż ogniową. — "Jadę księżycowi".
Wicli-Pucli
Sprawozdanie z posiedzenia klubu sportowego ("Kurjer Łódzki", 19 października 1924 r.):
Kiedy odbędzie się posiedzenie BAJZLA w sprawie FUZLA?
Restaurator Sipper woli być kelnerem
Ogłoszenie z lwowskiej "Gazety Porannej" (19 października 1924 r.):
Dane bibliograficzne
{{#if:Julian Tuwim|Autor: Julian Tuwim|}}
Tytuł: Camera obscura, r. 1924, nr 45
Pierwodruk w: Wiadomości Literackie, {{#if: 45 (45) | nr 45 (45), | }} {{#ifeq: 1924-11-09 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-11-09}} | 4 | data::1924-11-09 | {{#time: Y|1924-11-09}} }}}}{{#ifeq: 5 | brak ||, str. strony::5}}; {{#if: |Przedruk: | }}
{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::camera-obscura-1924-45|format=list|outro=.}} | }} {{#if: | Uwagi: |}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Julian Tuwim | Camera obscura, r. 1924, nr 45 | }}{{#if: Julian Tuwim | | }} {{#ifeq: 45 (45) | brak | | }}{{#ifeq: 1924-11-09 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-11-09}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1924-11-09}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
<headertabs/>
Dies irae, dies illa...
Wychodząca w Płocku "Marjawicka Myśl Narodowa" (nr 4, z dn. 6 sierpnia 1924 r.) zamieszcza na str. 16 "Wezwanie wszystkich, aby się zapisali do księgi żywota", zawierające m. in. poniższe cudowności:
Cichy obłęd
Jaka to szkoda, że organ szaradzistów polskich "Rozrywka" przestał już wychodzić!. W nr 2 tego pisma czytaliśmy takie cuda, jak "Piosnka szaradzistów":
ojczystej mowy dźwięcznej. Chodźcie wszyscy z nami!
- Układasz wprost,
- Układasz wspak, —
- Niepewny most,
- Bo przęseł brak!
- Cierpliwość miej,
- Nie zrażaj się,
- Myśl zebrać chciej —
- Odgadniesz mnie!".</poem>
A ileż piękności w "Saradzie-djalogu"!
- Niechaj przymknie okiennicę,
- Jakoś wiatr czternaste-drugie,
- Że aż gasi ciągle świecę...
- ...Szósta-siódma gdy godzina,
- Choć człek siedzi dziś na piątej,
- Z chęcią sobie przypomina
- Te warszawskie — stare kąty...
Ona. — Ot, asindziej znów marudzi,
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
- i t. d.</poem>
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
Ludziom, którzy siedzą na piątej, nie można się zresztą dziwić.
Przesada
Wycinek z kroniki "Przeglądu Wieczornego" (6 września 1922 r.):
Jak mówią Żydzi łódzcy
Walcząc z zalewem żydowskim, sfabrykował "Kurjer Poznański" (nr 224) list, rzekomo otrzymany od "Żyda z Łodzi". Niefortunny autor tego listu, najwidoczniej Poznańczyk, nie słyszał pewno nigdy Żydów mówiących po polsku, gdyż t. zw. "żydłaczenie" (specyficzne przekręcanie mowy) brzmi w interpretacji "Kurjera Poznańskiego" jak następuje:
Aj-waj babibon czyli rozpędzenie smutku
Ogłoszenie księgarskie w "Ameryka-Echo" (5 października 1924 r.):
Pierwsza wojna żydowska. Żidków zabrali na trzydzieszczy pięć tyszenczy, co kolictwa jeszcze więcej, aj waj mir! 5000 ślepych byli, ci naprzód postępowali, bo nieprzyjaciela z daleka dojrzeli, Aj waj, Babibon, aj waj Dadididom itd. Trzy śmieszne utwory na rozpędzenie smutku.
- Cena 10c"
Aj-waj babibon w Chmielniku
Urocze "rozpędzenie smutku" odbyło się niedawno w Chmielniku ("Słowo", Radom, nr 239):
"Podczas Meczu piłki nożnej między chmielnickim klubem "Szturm", złożonym z samych Polaków — czerwonych, czarnych, zielonych i białych z kilku synkami Rozwojowymi na czele, a pińczowskim "Bar - Kochba", składającym się z kilku żydów, kilku chrześcjani trenera, porucznika, rzetelnego chrześcijanina, panowała w Chmielniku wielka radość.
"Gości pińczowskich przyjmowano po królewsku. Żydzi i chrześcijanie poprostu tańczyli razem. Grano hymn polski i "Hatykwę". Porucznik śpiewał ją na oktawę najwyższą.
"Aktualnie, w temże miasteczku odbywało się wtedy zakończenie pisania rodałów, na którą to uroczystość kompanje graczów, żydów i chrześcjan, przybyły do bóżnicy i razem wszyscy tańczyli z wielkim upojeniem".Szumią jodły na gór szczycie...
<poem>
Dziś w Grudziądzu gościa mamy Prezydenta kochanego, Więc się cieszą wszystkie stany I jak mogą goszczą jego. Zgody wianek nam uwije, Nie zaznamy zła i troski, Niech nam długie lata żyje Nasz Prezydent Wojciechowski.
</poem> Publiczność bije brawa, wznosząc na cześć dostojnego gościa entuzjastyczne okrzyki — poczem artysta odśpiewuje drugi kuplet: <poem>
W komisji magistrackiej Też porządek dobry mają (!). Za dwa lata mojej pracy Dymisję ci mi dają; Chcą z urlopu mnie wykiwać, Bo kontraktu nie zrobiłem — Więc swą skargę chcę zaśpiewać Dziś przed gościem naszym miłym.
</poem>
Aktor, który odśpiewał przytoczone kuplety, otrzymał natychmiast po przedstawieniu dymisję"."Surgunt indocti et rapinnt coelos"... (św. Augustyn)
W "Kurjerze Warszawskim" z dn. 18 października 1924 r. ogłasza się chiromanta i fizjognomista Pyffello:
<poem>
"Czy znacie postać jego Jak sen tajemniczą, Co odczytuje tajnie każdego Mglistą i zwodniczą; Przybył on tu z daleka Z błękitu wysokości, By człowieka określał, Smutek lub radości! Koło niego się skupiajcie Śmiertelnicy biedni, Do Wacława Pyffello przybywajcie Dowiedzieć się o los powszedni".</poem>
Z błękitu przybył! I to "Kurjer Warszawski" rozgłasza!
O Hymen, Hymenee!
Zażarta konkurencja pomiędzy świstkami popołudniowemi doprowadza wydawców do pomysłów wręcz rozpaczliwych. "Nowiny" wprowadziły piorunująco idiotyczną kronikę ślubów; w nr 19 tego pisma z dn. 21 października 1924 r. dział ten zajmuje 1/4 całej stronicy:
P. Stanisław Stroński, lat 31 z p. Ireną Ilską, lat 28.
Zygmunt Marjan Błażej Szacherski, kawaler, obywatel ziemski z p. Janiną Jóźwiak, stan wolny, artystka" itd., itd. — pewno z pół setki tych arcyważnych "nowin".Maluczko — a jakieś inne pisemko wprowadzi nowy dział: "Kto z kim wczoraj...?"
"Bromoliteracyna" (breveté)
Według doktora I. Fel. ("Chwila", 20 października 1924 r.) najlepszym środkiem przeciw bezsenności jest "ciche recytowanie wierszy":
Znakomity sposób. Program można urozmaicać. A więc: pierwszy wieczór 1) "Mahabharata" (cała), 2) "Hej, flisacza dziatwo", 3) "Mesjada" Klopstocka, 4) "Titina", 5) "Hugonoci". Drugi wieczór: 1) "Kto się w opiekę poda", 2) "Cyd", 3) Pieśń: "Motyka, siekiera, piłka, deska"... 4) "Nibelungenlied". Trzeci wieczór: śmierć.
"44"
Widziałem kajet szkolny (patentowany za nr 529/12636) z czarno-białym portretem Mickiewicza, który miłej dziatwie służyć ma za figielek optyczny. Pod portretem -- objaśnienie:
<poem> "Spoglądaj na punkt ten i rachuj dokładnie *), Aż Ci czterdzieści dziewięć wypadnie I gdy wnet na sufit spojrzysz, To wyraźnie sam Ty dojrzysz".
</poem>*) Punkt między oczami.
Cuda natury
Z legendy Stefana Gralewskiego "Mchy leśne" ("Przegląd Światowy", nr 16):
Świnia
Wyjątek z feljetonu "Sen urzędnika" z nr 93 "Kurjera Wileńskiego":
Księżyc w Piotrkowie Trybunalskim
W nr 57 wychodzącego w Piotrkowie pisma "Dzień" czytamy o nagłem zaalarmowaniu miejscowej straży ogniowej i popłochu, jaki wybuchł z powodu ukazania się nad miastem łuny. Nikt nie wiedział jednak, gdzie się pali.
"Komu ty jedziesz?" zapytano piotrkowską straż ogniową. — "Jadę księżycowi".
Wicli-Pucli
Sprawozdanie z posiedzenia klubu sportowego ("Kurjer Łódzki", 19 października 1924 r.):
Kiedy odbędzie się posiedzenie BAJZLA w sprawie FUZLA?
Restaurator Sipper woli być kelnerem
Ogłoszenie z lwowskiej "Gazety Porannej" (19 października 1924 r.):
Dies irae, dies illa...
Wychodząca w Płocku "Marjawicka Myśl Narodowa" (nr 4, z dn. 6 sierpnia 1924 r.) zamieszcza na str. 16 "Wezwanie wszystkich, aby się zapisali do księgi żywota", zawierające m. in. poniższe cudowności:
Cichy obłęd
Jaka to szkoda, że organ szaradzistów polskich "Rozrywka" przestał już wychodzić!. W nr 2 tego pisma czytaliśmy takie cuda, jak "Piosnka szaradzistów":
ojczystej mowy dźwięcznej. Chodźcie wszyscy z nami!
- Układasz wprost,
- Układasz wspak, —
- Niepewny most,
- Bo przęseł brak!
- Cierpliwość miej,
- Nie zrażaj się,
- Myśl zebrać chciej —
- Odgadniesz mnie!".</poem>
A ileż piękności w "Saradzie-djalogu"!
- Niechaj przymknie okiennicę,
- Jakoś wiatr czternaste-drugie,
- Że aż gasi ciągle świecę...
- ...Szósta-siódma gdy godzina,
- Choć człek siedzi dziś na piątej,
- Z chęcią sobie przypomina
- Te warszawskie — stare kąty...
Ona. — Ot, asindziej znów marudzi,
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
- i t. d.</poem>
- Że aż uszy siódme-trzecie"...
Ludziom, którzy siedzą na piątej, nie można się zresztą dziwić.
Przesada
Wycinek z kroniki "Przeglądu Wieczornego" (6 września 1922 r.):
Jak mówią Żydzi łódzcy
Walcząc z zalewem żydowskim, sfabrykował "Kurjer Poznański" (nr 224) list, rzekomo otrzymany od "Żyda z Łodzi". Niefortunny autor tego listu, najwidoczniej Poznańczyk, nie słyszał pewno nigdy Żydów mówiących po polsku, gdyż t. zw. "żydłaczenie" (specyficzne przekręcanie mowy) brzmi w interpretacji "Kurjera Poznańskiego" jak następuje:
Aj-waj babibon czyli rozpędzenie smutku
Ogłoszenie księgarskie w "Ameryka-Echo" (5 października 1924 r.):
Pierwsza wojna żydowska. Żidków zabrali na trzydzieszczy pięć tyszenczy, co kolictwa jeszcze więcej, aj waj mir! 5000 ślepych byli, ci naprzód postępowali, bo nieprzyjaciela z daleka dojrzeli, Aj waj, Babibon, aj waj Dadididom itd. Trzy śmieszne utwory na rozpędzenie smutku.
- Cena 10c"
Aj-waj babibon w Chmielniku
Urocze "rozpędzenie smutku" odbyło się niedawno w Chmielniku ("Słowo", Radom, nr 239):
"Podczas Meczu piłki nożnej między chmielnickim klubem "Szturm", złożonym z samych Polaków — czerwonych, czarnych, zielonych i białych z kilku synkami Rozwojowymi na czele, a pińczowskim "Bar - Kochba", składającym się z kilku żydów, kilku chrześcjani trenera, porucznika, rzetelnego chrześcijanina, panowała w Chmielniku wielka radość.
"Gości pińczowskich przyjmowano po królewsku. Żydzi i chrześcijanie poprostu tańczyli razem. Grano hymn polski i "Hatykwę". Porucznik śpiewał ją na oktawę najwyższą.
"Aktualnie, w temże miasteczku odbywało się wtedy zakończenie pisania rodałów, na którą to uroczystość kompanje graczów, żydów i chrześcjan, przybyły do bóżnicy i razem wszyscy tańczyli z wielkim upojeniem".Szumią jodły na gór szczycie...
<poem>
Dziś w Grudziądzu gościa mamy Prezydenta kochanego, Więc się cieszą wszystkie stany I jak mogą goszczą jego. Zgody wianek nam uwije, Nie zaznamy zła i troski, Niech nam długie lata żyje Nasz Prezydent Wojciechowski.
</poem> Publiczność bije brawa, wznosząc na cześć dostojnego gościa entuzjastyczne okrzyki — poczem artysta odśpiewuje drugi kuplet: <poem>
W komisji magistrackiej Też porządek dobry mają (!). Za dwa lata mojej pracy Dymisję ci mi dają; Chcą z urlopu mnie wykiwać, Bo kontraktu nie zrobiłem — Więc swą skargę chcę zaśpiewać Dziś przed gościem naszym miłym.
</poem>
Aktor, który odśpiewał przytoczone kuplety, otrzymał natychmiast po przedstawieniu dymisję"."Surgunt indocti et rapinnt coelos"... (św. Augustyn)
W "Kurjerze Warszawskim" z dn. 18 października 1924 r. ogłasza się chiromanta i fizjognomista Pyffello:
<poem>
"Czy znacie postać jego Jak sen tajemniczą, Co odczytuje tajnie każdego Mglistą i zwodniczą; Przybył on tu z daleka Z błękitu wysokości, By człowieka określał, Smutek lub radości! Koło niego się skupiajcie Śmiertelnicy biedni, Do Wacława Pyffello przybywajcie Dowiedzieć się o los powszedni".</poem>
Z błękitu przybył! I to "Kurjer Warszawski" rozgłasza!
O Hymen, Hymenee!
Zażarta konkurencja pomiędzy świstkami popołudniowemi doprowadza wydawców do pomysłów wręcz rozpaczliwych. "Nowiny" wprowadziły piorunująco idiotyczną kronikę ślubów; w nr 19 tego pisma z dn. 21 października 1924 r. dział ten zajmuje 1/4 całej stronicy:
P. Stanisław Stroński, lat 31 z p. Ireną Ilską, lat 28.
Zygmunt Marjan Błażej Szacherski, kawaler, obywatel ziemski z p. Janiną Jóźwiak, stan wolny, artystka" itd., itd. — pewno z pół setki tych arcyważnych "nowin".Maluczko — a jakieś inne pisemko wprowadzi nowy dział: "Kto z kim wczoraj...?"
"Bromoliteracyna" (breveté)
Według doktora I. Fel. ("Chwila", 20 października 1924 r.) najlepszym środkiem przeciw bezsenności jest "ciche recytowanie wierszy":
Znakomity sposób. Program można urozmaicać. A więc: pierwszy wieczór 1) "Mahabharata" (cała), 2) "Hej, flisacza dziatwo", 3) "Mesjada" Klopstocka, 4) "Titina", 5) "Hugonoci". Drugi wieczór: 1) "Kto się w opiekę poda", 2) "Cyd", 3) Pieśń: "Motyka, siekiera, piłka, deska"... 4) "Nibelungenlied". Trzeci wieczór: śmierć.
"44"
Widziałem kajet szkolny (patentowany za nr 529/12636) z czarno-białym portretem Mickiewicza, który miłej dziatwie służyć ma za figielek optyczny. Pod portretem -- objaśnienie:
<poem> "Spoglądaj na punkt ten i rachuj dokładnie *), Aż Ci czterdzieści dziewięć wypadnie I gdy wnet na sufit spojrzysz, To wyraźnie sam Ty dojrzysz".
</poem>*) Punkt między oczami.
Cuda natury
Z legendy Stefana Gralewskiego "Mchy leśne" ("Przegląd Światowy", nr 16):
Świnia
Wyjątek z feljetonu "Sen urzędnika" z nr 93 "Kurjera Wileńskiego":
Księżyc w Piotrkowie Trybunalskim
W nr 57 wychodzącego w Piotrkowie pisma "Dzień" czytamy o nagłem zaalarmowaniu miejscowej straży ogniowej i popłochu, jaki wybuchł z powodu ukazania się nad miastem łuny. Nikt nie wiedział jednak, gdzie się pali.
"Komu ty jedziesz?" zapytano piotrkowską straż ogniową. — "Jadę księżycowi".
Wicli-Pucli
Sprawozdanie z posiedzenia klubu sportowego ("Kurjer Łódzki", 19 października 1924 r.):
Kiedy odbędzie się posiedzenie BAJZLA w sprawie FUZLA?
Restaurator Sipper woli być kelnerem
Ogłoszenie z lwowskiej "Gazety Porannej" (19 października 1924 r.):
{{#if:Wiadomości Literackie|Pierwodruk w: Wiadomości Literackie,|}} {{#if: 45 (45) | nr 45 (45), | }}{{#ifeq: 1924-11-09 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-11-09}} | 4 | data::1924-11-09 | {{#time: Y|1924-11-09}} }}}}{{#ifeq: 5 | brak ||, str. strony::5}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::camera-obscura-1924-45|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: | Uwagi: |}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 | Recenzje:
{{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45
|sort=Data
|format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::camera-obscura-1924-45 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-45 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Julian Tuwim | Camera obscura, r. 1924, nr 45 | }}{{#if: Julian Tuwim | | }} {{#ifeq: 45 (45) | brak | | }}{{#ifeq: 1924-11-09 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-11-09}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1924-11-09}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
}}