Władysław Polak - Erzatz

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | {{#if:<poem> Żona prawowita Pantoflickiego Hipolita, Gruba jak balja Eulalja. Krępa, mała, Pół wieku licząca bez mała, Do Rosji się wyewakuowała, Twierdząc to, że Znosić nie może Jej organizm chory Niewygód wojennej pory. Na pożegnanie tak rzekła do męża: "Hipciu, nikt nie wie, co jutro się stanie ty wśród gradu kul i szczęku oręża — pilnuj kamienicy! A jeśli czasami cię zmami uroda jakiejś dziewicy, wspomnij jeno przysięgę, ślubną obrączkę, no i rączkę twojej połowicy. Eulalja odjechała!... Hipolit odetchnął z radością, już mu żona jego kością w gardle stała. teraz — nagle odjechała! Często mu mawiała tkliwie ledwo żywie, taka z pracy jestem słaba, ale była Herod — baba, i choć jak noc była brzydka, swego Hipolitka Umiała trzymać w ryzie tak i że myślał, że z pod jej pantofla nigdy nie wylizie. No i wyjechała wreszcie — wierzcie — jej decyzja szybka w trans szczęścia wprawiła Hipka. A właśnie był to okres wszelakich "erzacy", to znaczy, że chleb był kartoflany, (mąki były w nim atomy) Kartofel był przez bob zamieniany, A skład mydła był wiadomy: trochę proszku, trochę glinki, a tłuszczu ani krzynki. Ze zboża była kawa, Słowem — "erzacem" wszelka potrawa, nawet do tego się przyzwyczajono, Że mąkę z drzewa robiono, a niejedna królewna, buciki nosiła z drewna. Hipciowi w tak strasznej epoce Znudziły się samotne dnie i samotne noce, i któregoś wieczora w objęcia się dostał Amora. W pewnej cukierence usiadł przypadkiem (sam byłem świadkiem) przy jakiejś panience, niby w tęczę spojrzał na nią I rzekł "czy mogę poznać panią?" Ona — nie była głazem; Poznali się bliżej przy piwie i w doskonałej komitywie czas spędzili razem. A gdy mała zwąchała że Hipcio, choć minę starego ma grzyba, ale gruba ryba, co ma blaty, już po godzinie była z nim na "ty". Dziw nad dziwy, plotkowało całe miasto: ów Hipolit cnotliwy żyje z jakąś niewiastą pono jak z żoną. Los zazdrosny jest i mściwy: krótko Hipcio był szczęśliwy I czas spędzał bosko "en deux" bo przez Stokholm, Haparandę Eulalja powróciła. Była wściekła jako sam Lucyfer z piekła, wyglądała jak płat sadła, jak furja na Hipcia wsiadła: (on właśnie wtedy z swą bogdanką wina się trącał szklanką). — Hej! rozpustny huncfocie, Co robisz przy tej kokocie? odpowiadaj Hipolicie, Jeśli ci jest miłe życie! Hipcio zbladł, jak pszenna cztery zera, — myślał biedaczysko: skończyło się wszystko, koniec już mój przyszedł tera. Wybełkotał wreszcie, tłumiąc płacz: Eulaljo! wybaczyć racz, tę ko... kobietę, ten schatz wziąłem sobie, jako twój "erzac". </poem>|=Treść= <poem> Żona prawowita Pantoflickiego Hipolita, Gruba jak balja Eulalja. Krępa, mała, Pół wieku licząca bez mała, Do Rosji się wyewakuowała, Twierdząc to, że Znosić nie może Jej organizm chory Niewygód wojennej pory. Na pożegnanie tak rzekła do męża: "Hipciu, nikt nie wie, co jutro się stanie ty wśród gradu kul i szczęku oręża — pilnuj kamienicy! A jeśli czasami cię zmami uroda jakiejś dziewicy, wspomnij jeno przysięgę, ślubną obrączkę, no i rączkę twojej połowicy. Eulalja odjechała!... Hipolit odetchnął z radością, już mu żona jego kością w gardle stała. teraz — nagle odjechała! Często mu mawiała tkliwie ledwo żywie, taka z pracy jestem słaba, ale była Herod — baba, i choć jak noc była brzydka, swego Hipolitka Umiała trzymać w ryzie tak i że myślał, że z pod jej pantofla nigdy nie wylizie. No i wyjechała wreszcie — wierzcie — jej decyzja szybka w trans szczęścia wprawiła Hipka. A właśnie był to okres wszelakich "erzacy", to znaczy, że chleb był kartoflany, (mąki były w nim atomy) Kartofel był przez bob zamieniany, A skład mydła był wiadomy: trochę proszku, trochę glinki, a tłuszczu ani krzynki. Ze zboża była kawa, Słowem — "erzacem" wszelka potrawa, nawet do tego się przyzwyczajono, Że mąkę z drzewa robiono, a niejedna królewna, buciki nosiła z drewna. Hipciowi w tak strasznej epoce Znudziły się samotne dnie i samotne noce, i któregoś wieczora w objęcia się dostał Amora. W pewnej cukierence usiadł przypadkiem (sam byłem świadkiem) przy jakiejś panience, niby w tęczę spojrzał na nią I rzekł "czy mogę poznać panią?" Ona — nie była głazem; Poznali się bliżej przy piwie i w doskonałej komitywie czas spędzili razem. A gdy mała zwąchała że Hipcio, choć minę starego ma grzyba, ale gruba ryba, co ma blaty, już po godzinie była z nim na "ty". Dziw nad dziwy, plotkowało całe miasto: ów Hipolit cnotliwy żyje z jakąś niewiastą pono jak z żoną. Los zazdrosny jest i mściwy: krótko Hipcio był szczęśliwy I czas spędzał bosko "en deux" bo przez Stokholm, Haparandę Eulalja powróciła. Była wściekła jako sam Lucyfer z piekła, wyglądała jak płat sadła, jak furja na Hipcia wsiadła: (on właśnie wtedy z swą bogdanką wina się trącał szklanką). — Hej! rozpustny huncfocie, Co robisz przy tej kokocie? odpowiadaj Hipolicie, Jeśli ci jest miłe życie! Hipcio zbladł, jak pszenna cztery zera, — myślał biedaczysko: skończyło się wszystko, koniec już mój przyszedł tera. Wybełkotał wreszcie, tłumiąc płacz: Eulaljo! wybaczyć racz, tę ko... kobietę, ten schatz wziąłem sobie, jako twój "erzac". </poem>|}}

Dane bibliograficzne

{{#if:Władysław Polak|Autor: Władysław Polak|}}

Tytuł: Erzatz

Pierwodruk w: Estrada, {{#if: 1 | nr 1, | }} {{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | data::1917 | {{#time: Y|1917}} }}}}{{#ifeq: 7-11 | brak ||, str. strony::7-11}}; {{#if: |Przedruk: | }}

{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::polak-erzatz-1917|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego. | Uwagi: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego.|}}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: wg pierwodruku|Źródło tekstu: wg pierwodruku|}}
klucz: polak-erzatz-1917

{{#if: Władysław Polak | Erzatz | }}{{#if: Władysław Polak | | }} {{#ifeq: 1 | brak | | }}{{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1917}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}


<headertabs/> |{{#if:<poem> Żona prawowita Pantoflickiego Hipolita, Gruba jak balja Eulalja. Krępa, mała, Pół wieku licząca bez mała, Do Rosji się wyewakuowała, Twierdząc to, że Znosić nie może Jej organizm chory Niewygód wojennej pory. Na pożegnanie tak rzekła do męża: "Hipciu, nikt nie wie, co jutro się stanie ty wśród gradu kul i szczęku oręża — pilnuj kamienicy! A jeśli czasami cię zmami uroda jakiejś dziewicy, wspomnij jeno przysięgę, ślubną obrączkę, no i rączkę twojej połowicy. Eulalja odjechała!... Hipolit odetchnął z radością, już mu żona jego kością w gardle stała. teraz — nagle odjechała! Często mu mawiała tkliwie ledwo żywie, taka z pracy jestem słaba, ale była Herod — baba, i choć jak noc była brzydka, swego Hipolitka Umiała trzymać w ryzie tak i że myślał, że z pod jej pantofla nigdy nie wylizie. No i wyjechała wreszcie — wierzcie — jej decyzja szybka w trans szczęścia wprawiła Hipka. A właśnie był to okres wszelakich "erzacy", to znaczy, że chleb był kartoflany, (mąki były w nim atomy) Kartofel był przez bob zamieniany, A skład mydła był wiadomy: trochę proszku, trochę glinki, a tłuszczu ani krzynki. Ze zboża była kawa, Słowem — "erzacem" wszelka potrawa, nawet do tego się przyzwyczajono, Że mąkę z drzewa robiono, a niejedna królewna, buciki nosiła z drewna. Hipciowi w tak strasznej epoce Znudziły się samotne dnie i samotne noce, i któregoś wieczora w objęcia się dostał Amora. W pewnej cukierence usiadł przypadkiem (sam byłem świadkiem) przy jakiejś panience, niby w tęczę spojrzał na nią I rzekł "czy mogę poznać panią?" Ona — nie była głazem; Poznali się bliżej przy piwie i w doskonałej komitywie czas spędzili razem. A gdy mała zwąchała że Hipcio, choć minę starego ma grzyba, ale gruba ryba, co ma blaty, już po godzinie była z nim na "ty". Dziw nad dziwy, plotkowało całe miasto: ów Hipolit cnotliwy żyje z jakąś niewiastą pono jak z żoną. Los zazdrosny jest i mściwy: krótko Hipcio był szczęśliwy I czas spędzał bosko "en deux" bo przez Stokholm, Haparandę Eulalja powróciła. Była wściekła jako sam Lucyfer z piekła, wyglądała jak płat sadła, jak furja na Hipcia wsiadła: (on właśnie wtedy z swą bogdanką wina się trącał szklanką). — Hej! rozpustny huncfocie, Co robisz przy tej kokocie? odpowiadaj Hipolicie, Jeśli ci jest miłe życie! Hipcio zbladł, jak pszenna cztery zera, — myślał biedaczysko: skończyło się wszystko, koniec już mój przyszedł tera. Wybełkotał wreszcie, tłumiąc płacz: Eulaljo! wybaczyć racz, tę ko... kobietę, ten schatz wziąłem sobie, jako twój "erzac". </poem>|<poem> Żona prawowita Pantoflickiego Hipolita, Gruba jak balja Eulalja. Krępa, mała, Pół wieku licząca bez mała, Do Rosji się wyewakuowała, Twierdząc to, że Znosić nie może Jej organizm chory Niewygód wojennej pory. Na pożegnanie tak rzekła do męża: "Hipciu, nikt nie wie, co jutro się stanie ty wśród gradu kul i szczęku oręża — pilnuj kamienicy! A jeśli czasami cię zmami uroda jakiejś dziewicy, wspomnij jeno przysięgę, ślubną obrączkę, no i rączkę twojej połowicy. Eulalja odjechała!... Hipolit odetchnął z radością, już mu żona jego kością w gardle stała. teraz — nagle odjechała! Często mu mawiała tkliwie ledwo żywie, taka z pracy jestem słaba, ale była Herod — baba, i choć jak noc była brzydka, swego Hipolitka Umiała trzymać w ryzie tak i że myślał, że z pod jej pantofla nigdy nie wylizie. No i wyjechała wreszcie — wierzcie — jej decyzja szybka w trans szczęścia wprawiła Hipka. A właśnie był to okres wszelakich "erzacy", to znaczy, że chleb był kartoflany, (mąki były w nim atomy) Kartofel był przez bob zamieniany, A skład mydła był wiadomy: trochę proszku, trochę glinki, a tłuszczu ani krzynki. Ze zboża była kawa, Słowem — "erzacem" wszelka potrawa, nawet do tego się przyzwyczajono, Że mąkę z drzewa robiono, a niejedna królewna, buciki nosiła z drewna. Hipciowi w tak strasznej epoce Znudziły się samotne dnie i samotne noce, i któregoś wieczora w objęcia się dostał Amora. W pewnej cukierence usiadł przypadkiem (sam byłem świadkiem) przy jakiejś panience, niby w tęczę spojrzał na nią I rzekł "czy mogę poznać panią?" Ona — nie była głazem; Poznali się bliżej przy piwie i w doskonałej komitywie czas spędzili razem. A gdy mała zwąchała że Hipcio, choć minę starego ma grzyba, ale gruba ryba, co ma blaty, już po godzinie była z nim na "ty". Dziw nad dziwy, plotkowało całe miasto: ów Hipolit cnotliwy żyje z jakąś niewiastą pono jak z żoną. Los zazdrosny jest i mściwy: krótko Hipcio był szczęśliwy I czas spędzał bosko "en deux" bo przez Stokholm, Haparandę Eulalja powróciła. Była wściekła jako sam Lucyfer z piekła, wyglądała jak płat sadła, jak furja na Hipcia wsiadła: (on właśnie wtedy z swą bogdanką wina się trącał szklanką). — Hej! rozpustny huncfocie, Co robisz przy tej kokocie? odpowiadaj Hipolicie, Jeśli ci jest miłe życie! Hipcio zbladł, jak pszenna cztery zera, — myślał biedaczysko: skończyło się wszystko, koniec już mój przyszedł tera. Wybełkotał wreszcie, tłumiąc płacz: Eulaljo! wybaczyć racz, tę ko... kobietę, ten schatz wziąłem sobie, jako twój "erzac". </poem>|}}


{{#if:Estrada|Pierwodruk w: Estrada,|}} {{#if: 1 | nr 1, | }}{{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | data::1917 | {{#time: Y|1917}} }}}}{{#ifeq: 7-11 | brak ||, str. strony::7-11}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::polak-erzatz-1917|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego. | Uwagi: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego.|}}


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::polak-erzatz-1917 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: wg pierwodruku|Źródło tekstu: wg pierwodruku|}}
klucz: polak-erzatz-1917

{{#if: Władysław Polak | Erzatz | }}{{#if: Władysław Polak | | }} {{#ifeq: 1 | brak | | }}{{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1917}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}

}}