Difference between revisions of "Antoni Słonimski - Strejk artystów"

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search
m
m (zamienił w treści „---” na „—”)
 
Line 12: Line 12:
 
|Gatunek = {{Gatunek|Rodzaj=Artykuł}} {{Gatunek|Rodzaj=Satyra}}
 
|Gatunek = {{Gatunek|Rodzaj=Artykuł}} {{Gatunek|Rodzaj=Satyra}}
 
|Treść =  
 
|Treść =  
Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu".
+
Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze a potem idzie do kasy po forsę i do domu".
  
Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. --- "Niech pani nie idzie, byłem", --- powiada brunet, --- "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". --- "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." --- "Moja pani" --- odpowiada brunet --- "oni dla forsy wszystko zrobią --- jednego widziałem, co za mamkę służył".
+
Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. "Niech pani nie idzie, byłem", powiada brunet, "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." "Moja pani" odpowiada brunet "oni dla forsy wszystko zrobią jednego widziałem, co za mamkę służył".
  
Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy --- nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" --- fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?
+
Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?
  
 
U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"
 
U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"
  
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.
+
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.
 
}}
 
}}

Latest revision as of 21:08, 16 March 2012


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | {{#if:Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: — "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" — mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. — "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze — a potem idzie do kasy po forsę i do domu".

Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. — "Niech pani nie idzie, byłem", — powiada brunet, — "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". — "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." — "Moja pani" — odpowiada brunet — "oni dla forsy wszystko zrobią — jednego widziałem, co za mamkę służył".

Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy — nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" — fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?

U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"

W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami — tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych — generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów — i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo — uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|=Treść= Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: — "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" — mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. — "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze — a potem idzie do kasy po forsę i do domu".

Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. — "Niech pani nie idzie, byłem", — powiada brunet, — "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". — "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." — "Moja pani" — odpowiada brunet — "oni dla forsy wszystko zrobią — jednego widziałem, co za mamkę służył".

Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy — nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" — fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?

U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"

W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami — tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych — generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów — i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo — uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|}}

Dane bibliograficzne

{{#if:Antoni Słonimski|Autor: Antoni Słonimski|}}

Tytuł: Strejk artystów

Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski, {{#if: 10 (10) | nr 10 (10), | }} {{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 2 | brak ||, str. strony::2}}; {{#if: |Przedruk: | }}

{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W pierwodruku podpis: Pro-rok. | Uwagi: W pierwodruku podpis: Pro-rok.|}}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}

}}|}}
klucz: slonimski-strejk-1926-07-03

{{#if: Antoni Słonimski | Strejk artystów | }}{{#if: Antoni Słonimski | | }} {{#ifeq: 10 (10) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}


<headertabs/> |{{#if:Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: — "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" — mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. — "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze — a potem idzie do kasy po forsę i do domu".

Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. — "Niech pani nie idzie, byłem", — powiada brunet, — "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". — "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." — "Moja pani" — odpowiada brunet — "oni dla forsy wszystko zrobią — jednego widziałem, co za mamkę służył".

Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy — nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" — fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?

U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"

W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami — tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych — generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów — i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo — uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: — "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" — mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. — "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze — a potem idzie do kasy po forsę i do domu".

Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. — "Niech pani nie idzie, byłem", — powiada brunet, — "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". — "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." — "Moja pani" — odpowiada brunet — "oni dla forsy wszystko zrobią — jednego widziałem, co za mamkę służył".

Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy — nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" — fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?

U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"

W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami — tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych — generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów — i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo — uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|}}


{{#if:Cyrulik Warszawski|Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski,|}} {{#if: 10 (10) | nr 10 (10), | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 2 | brak ||, str. strony::2}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W pierwodruku podpis: Pro-rok. | Uwagi: W pierwodruku podpis: Pro-rok.|}}


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}

}}|}}
klucz: slonimski-strejk-1926-07-03

{{#if: Antoni Słonimski | Strejk artystów | }}{{#if: Antoni Słonimski | | }} {{#ifeq: 10 (10) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}

}}