Difference between revisions of "Civis - Warchoły"

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search
m (Utworzył nową stronę „{{MetaUtwor |klucz = civis-warcholy-1918 |Autor = Civis |Tytul = Warchoły |Published = Estrada |Nr = 1 |Data = 1917 |Strona = 41-44 |Przedruk = |Uwagi = W repertuarze...”)
 
m (Zastępowanie tekstu - "---" na "—")
 
Line 20: Line 20:
 
Szumi gajami, dąbrowami
 
Szumi gajami, dąbrowami
 
O wiośnie śmieje się radośnie.
 
O wiośnie śmieje się radośnie.
Jesienią --- mgłą się szarą plami,
+
Jesienią mgłą się szarą plami,
A latem --- niwą szumi, rośnie...
+
A latem niwą szumi, rośnie...
  
 
Na niej to mieszka lud wesoły,
 
Na niej to mieszka lud wesoły,
Line 30: Line 30:
 
Gdy jaka sprawa na stół idzie,
 
Gdy jaka sprawa na stół idzie,
 
Nasz ziomek nigdy nie jest w biedzie
 
Nasz ziomek nigdy nie jest w biedzie
Odrazu --- z ludzi czynnych grona
+
Odrazu z ludzi czynnych grona
Sekcja, komisja wyłoniona ---
+
Sekcja, komisja wyłoniona
  
 
Papierem zawalone stoły!
 
Papierem zawalone stoły!
Line 44: Line 44:
  
 
I wrzeszczą, aż pekają stoły,
 
I wrzeszczą, aż pekają stoły,
Jedni na drugich wciąż: --- warchoły!
+
Jedni na drugich wciąż: warchoły!
 
Niech no się jaka zdarzy racja,
 
Niech no się jaka zdarzy racja,
 
Czy czcząca genjusz, czy kolacja,
 
Czy czcząca genjusz, czy kolacja,
Line 55: Line 55:
 
Zawsze ścierają się poglądy,
 
Zawsze ścierają się poglądy,
 
Zawsze się różne tworzą prądy,
 
Zawsze się różne tworzą prądy,
Czy tak, czy owak --- jeden, drugi,
+
Czy tak, czy owak jeden, drugi,
 
Gdy klikę mają na usługi,
 
Gdy klikę mają na usługi,
  
Nuż w spór wdawać się... a zasię ---
+
Nuż w spór wdawać się... a zasię
 
Sprawa śpi sobie w owym czasie...
 
Sprawa śpi sobie w owym czasie...
 
Wtedy znów inna ludzi warstwa,
 
Wtedy znów inna ludzi warstwa,
Line 64: Line 64:
  
 
Pragnąc, by wreszcie się zbudziły
 
Pragnąc, by wreszcie się zbudziły
Te dusze --- "symbol naszej siły"
+
Te dusze "symbol naszej siły"
 
Mocne do sznapsa mają głowy
 
Mocne do sznapsa mają głowy
 
Ztąd: "symbol siły narodowej"
 
Ztąd: "symbol siły narodowej"
Line 98: Line 98:
 
I co najlepszt trud obala,
 
I co najlepszt trud obala,
  
I spycha do nicości toni ---
+
I spycha do nicości toni
 
Z uśmiechem mawiać zwykł ironji:
 
Z uśmiechem mawiać zwykł ironji:
 
"Naród zaprawdę to wesoły,
 
"Naród zaprawdę to wesoły,
Line 104: Line 104:
  
 
Lub zeń robocze stworzyć woły...
 
Lub zeń robocze stworzyć woły...
Inaczej --- nigdy nic nie zdziała,
+
Inaczej nigdy nic nie zdziała,
 
Chociaż najlepszą chęcią pała,
 
Chociaż najlepszą chęcią pała,
 
Bo wszystko to warchoły!"
 
Bo wszystko to warchoły!"
 
</poem>
 
</poem>
 
}}
 
}}

Latest revision as of 18:49, 10 February 2017


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | {{#if:<poem> Czy znasz mój bracie polską ziemię, Co w śnie o szczęściu wieki drzemie, Co się rozkwieca kwiecia blaskiem, Żółci nadrzecznym sypkim piaskiem?

Szumi gajami, dąbrowami O wiośnie śmieje się radośnie. Jesienią — mgłą się szarą plami, A latem — niwą szumi, rośnie...

Na niej to mieszka lud wesoły, Choć temi czasy nieco goły... Czujny na swego kraju dobro, Mający duszę dzielną, chrobrą!

Gdy jaka sprawa na stół idzie, Nasz ziomek nigdy nie jest w biedzie Odrazu — z ludzi czynnych grona Sekcja, komisja wyłoniona —

Papierem zawalone stoły! Radzą od ranka do śniadanka, A od śniadanka do obiadku O najdrobniejszym więc wypadku...

I dotąd wodę cichą mącą, Aż zanim nos swój w sprawę wtrącą... Wtem rozwiera się im buzia Jedni na drugich dalej, huzia!

I wrzeszczą, aż pekają stoły, Jedni na drugich wciąż: — warchoły! Niech no się jaka zdarzy racja, Czy czcząca genjusz, czy kolacja,

Czy nad biedotą naradzanie, Czy pożegnalne znów śniadanie, Czy to wybory, czy zebranie W każdej okazji mocium panie,

Zawsze ścierają się poglądy, Zawsze się różne tworzą prądy, Czy tak, czy owak — jeden, drugi, Gdy klikę mają na usługi,

Nuż w spór wdawać się... a zasię — Sprawa śpi sobie w owym czasie... Wtedy znów inna ludzi warstwa, Na sen szukając ów lekarstwa

Pragnąc, by wreszcie się zbudziły Te dusze — "symbol naszej siły" Mocne do sznapsa mają głowy Ztąd: "symbol siły narodowej"

Zaczyna gwałty wraz podnosić, Zaczyna o "łajdactwach" głosić, Uderza słów falangą zwartą Odkrywa kartę "świństw" za kartą,

A w dociekaniach niezmozona, Z wysiłku chociaż prawie kona, Czy ma, czy niema zgoła racji, pisze sążniste epistoły... I mówią tamci (nie bez racji): "przebrali miarkę rewelacji, Warchoły!!!"

I tak co krok i co godzina Jeden drugiego z nóg wciąż ścina, Jeden drugiego (dzielni chłopi) W wodzie wzajemnych obelg topi.

A sprawa nieraz z trudem wszczęta, O której nikt już nie pamięta, Umiera zwolna na suchoty Z nazbyt gorącej tej roboty.

A gdy się wreszcie trupem stawa, Powstaje wówczas wielka wrzawa: Jedni na drugich walą zgrają I jedni drugich oskarżają.

...A wszyscy wyszli z jednej szkoły: Warchoły!... A obcy człek, stojący zdala, Widząc jak płynie mętów fala I co najlepszt trud obala,

I spycha do nicości toni — Z uśmiechem mawiać zwykł ironji: "Naród zaprawdę to wesoły, Lecz trzeba trzymać go za poły

Lub zeń robocze stworzyć woły... Inaczej — nigdy nic nie zdziała, Chociaż najlepszą chęcią pała, Bo wszystko to warchoły!" </poem>|=Treść= <poem> Czy znasz mój bracie polską ziemię, Co w śnie o szczęściu wieki drzemie, Co się rozkwieca kwiecia blaskiem, Żółci nadrzecznym sypkim piaskiem?

Szumi gajami, dąbrowami O wiośnie śmieje się radośnie. Jesienią — mgłą się szarą plami, A latem — niwą szumi, rośnie...

Na niej to mieszka lud wesoły, Choć temi czasy nieco goły... Czujny na swego kraju dobro, Mający duszę dzielną, chrobrą!

Gdy jaka sprawa na stół idzie, Nasz ziomek nigdy nie jest w biedzie Odrazu — z ludzi czynnych grona Sekcja, komisja wyłoniona —

Papierem zawalone stoły! Radzą od ranka do śniadanka, A od śniadanka do obiadku O najdrobniejszym więc wypadku...

I dotąd wodę cichą mącą, Aż zanim nos swój w sprawę wtrącą... Wtem rozwiera się im buzia Jedni na drugich dalej, huzia!

I wrzeszczą, aż pekają stoły, Jedni na drugich wciąż: — warchoły! Niech no się jaka zdarzy racja, Czy czcząca genjusz, czy kolacja,

Czy nad biedotą naradzanie, Czy pożegnalne znów śniadanie, Czy to wybory, czy zebranie W każdej okazji mocium panie,

Zawsze ścierają się poglądy, Zawsze się różne tworzą prądy, Czy tak, czy owak — jeden, drugi, Gdy klikę mają na usługi,

Nuż w spór wdawać się... a zasię — Sprawa śpi sobie w owym czasie... Wtedy znów inna ludzi warstwa, Na sen szukając ów lekarstwa

Pragnąc, by wreszcie się zbudziły Te dusze — "symbol naszej siły" Mocne do sznapsa mają głowy Ztąd: "symbol siły narodowej"

Zaczyna gwałty wraz podnosić, Zaczyna o "łajdactwach" głosić, Uderza słów falangą zwartą Odkrywa kartę "świństw" za kartą,

A w dociekaniach niezmozona, Z wysiłku chociaż prawie kona, Czy ma, czy niema zgoła racji, pisze sążniste epistoły... I mówią tamci (nie bez racji): "przebrali miarkę rewelacji, Warchoły!!!"

I tak co krok i co godzina Jeden drugiego z nóg wciąż ścina, Jeden drugiego (dzielni chłopi) W wodzie wzajemnych obelg topi.

A sprawa nieraz z trudem wszczęta, O której nikt już nie pamięta, Umiera zwolna na suchoty Z nazbyt gorącej tej roboty.

A gdy się wreszcie trupem stawa, Powstaje wówczas wielka wrzawa: Jedni na drugich walą zgrają I jedni drugich oskarżają.

...A wszyscy wyszli z jednej szkoły: Warchoły!... A obcy człek, stojący zdala, Widząc jak płynie mętów fala I co najlepszt trud obala,

I spycha do nicości toni — Z uśmiechem mawiać zwykł ironji: "Naród zaprawdę to wesoły, Lecz trzeba trzymać go za poły

Lub zeń robocze stworzyć woły... Inaczej — nigdy nic nie zdziała, Chociaż najlepszą chęcią pała, Bo wszystko to warchoły!" </poem>|}}

Dane bibliograficzne

{{#if:Civis|Autor: Civis|}}

Tytuł: Warchoły

Pierwodruk w: Estrada, {{#if: 1 | nr 1, | }} {{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | data::1917 | {{#time: Y|1917}} }}}}{{#ifeq: 41-44 | brak ||, str. strony::41-44}}; {{#if: |Przedruk: | }}

{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::civis-warcholy-1918|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego. | Uwagi: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego.|}}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: wg pierwodruku|Źródło tekstu: wg pierwodruku|}}
klucz: civis-warcholy-1918

{{#if: Civis | Warchoły | }}{{#if: Civis | | }} {{#ifeq: 1 | brak | | }}{{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1917}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}


<headertabs/> |{{#if:<poem> Czy znasz mój bracie polską ziemię, Co w śnie o szczęściu wieki drzemie, Co się rozkwieca kwiecia blaskiem, Żółci nadrzecznym sypkim piaskiem?

Szumi gajami, dąbrowami O wiośnie śmieje się radośnie. Jesienią — mgłą się szarą plami, A latem — niwą szumi, rośnie...

Na niej to mieszka lud wesoły, Choć temi czasy nieco goły... Czujny na swego kraju dobro, Mający duszę dzielną, chrobrą!

Gdy jaka sprawa na stół idzie, Nasz ziomek nigdy nie jest w biedzie Odrazu — z ludzi czynnych grona Sekcja, komisja wyłoniona —

Papierem zawalone stoły! Radzą od ranka do śniadanka, A od śniadanka do obiadku O najdrobniejszym więc wypadku...

I dotąd wodę cichą mącą, Aż zanim nos swój w sprawę wtrącą... Wtem rozwiera się im buzia Jedni na drugich dalej, huzia!

I wrzeszczą, aż pekają stoły, Jedni na drugich wciąż: — warchoły! Niech no się jaka zdarzy racja, Czy czcząca genjusz, czy kolacja,

Czy nad biedotą naradzanie, Czy pożegnalne znów śniadanie, Czy to wybory, czy zebranie W każdej okazji mocium panie,

Zawsze ścierają się poglądy, Zawsze się różne tworzą prądy, Czy tak, czy owak — jeden, drugi, Gdy klikę mają na usługi,

Nuż w spór wdawać się... a zasię — Sprawa śpi sobie w owym czasie... Wtedy znów inna ludzi warstwa, Na sen szukając ów lekarstwa

Pragnąc, by wreszcie się zbudziły Te dusze — "symbol naszej siły" Mocne do sznapsa mają głowy Ztąd: "symbol siły narodowej"

Zaczyna gwałty wraz podnosić, Zaczyna o "łajdactwach" głosić, Uderza słów falangą zwartą Odkrywa kartę "świństw" za kartą,

A w dociekaniach niezmozona, Z wysiłku chociaż prawie kona, Czy ma, czy niema zgoła racji, pisze sążniste epistoły... I mówią tamci (nie bez racji): "przebrali miarkę rewelacji, Warchoły!!!"

I tak co krok i co godzina Jeden drugiego z nóg wciąż ścina, Jeden drugiego (dzielni chłopi) W wodzie wzajemnych obelg topi.

A sprawa nieraz z trudem wszczęta, O której nikt już nie pamięta, Umiera zwolna na suchoty Z nazbyt gorącej tej roboty.

A gdy się wreszcie trupem stawa, Powstaje wówczas wielka wrzawa: Jedni na drugich walą zgrają I jedni drugich oskarżają.

...A wszyscy wyszli z jednej szkoły: Warchoły!... A obcy człek, stojący zdala, Widząc jak płynie mętów fala I co najlepszt trud obala,

I spycha do nicości toni — Z uśmiechem mawiać zwykł ironji: "Naród zaprawdę to wesoły, Lecz trzeba trzymać go za poły

Lub zeń robocze stworzyć woły... Inaczej — nigdy nic nie zdziała, Chociaż najlepszą chęcią pała, Bo wszystko to warchoły!" </poem>|<poem> Czy znasz mój bracie polską ziemię, Co w śnie o szczęściu wieki drzemie, Co się rozkwieca kwiecia blaskiem, Żółci nadrzecznym sypkim piaskiem?

Szumi gajami, dąbrowami O wiośnie śmieje się radośnie. Jesienią — mgłą się szarą plami, A latem — niwą szumi, rośnie...

Na niej to mieszka lud wesoły, Choć temi czasy nieco goły... Czujny na swego kraju dobro, Mający duszę dzielną, chrobrą!

Gdy jaka sprawa na stół idzie, Nasz ziomek nigdy nie jest w biedzie Odrazu — z ludzi czynnych grona Sekcja, komisja wyłoniona —

Papierem zawalone stoły! Radzą od ranka do śniadanka, A od śniadanka do obiadku O najdrobniejszym więc wypadku...

I dotąd wodę cichą mącą, Aż zanim nos swój w sprawę wtrącą... Wtem rozwiera się im buzia Jedni na drugich dalej, huzia!

I wrzeszczą, aż pekają stoły, Jedni na drugich wciąż: — warchoły! Niech no się jaka zdarzy racja, Czy czcząca genjusz, czy kolacja,

Czy nad biedotą naradzanie, Czy pożegnalne znów śniadanie, Czy to wybory, czy zebranie W każdej okazji mocium panie,

Zawsze ścierają się poglądy, Zawsze się różne tworzą prądy, Czy tak, czy owak — jeden, drugi, Gdy klikę mają na usługi,

Nuż w spór wdawać się... a zasię — Sprawa śpi sobie w owym czasie... Wtedy znów inna ludzi warstwa, Na sen szukając ów lekarstwa

Pragnąc, by wreszcie się zbudziły Te dusze — "symbol naszej siły" Mocne do sznapsa mają głowy Ztąd: "symbol siły narodowej"

Zaczyna gwałty wraz podnosić, Zaczyna o "łajdactwach" głosić, Uderza słów falangą zwartą Odkrywa kartę "świństw" za kartą,

A w dociekaniach niezmozona, Z wysiłku chociaż prawie kona, Czy ma, czy niema zgoła racji, pisze sążniste epistoły... I mówią tamci (nie bez racji): "przebrali miarkę rewelacji, Warchoły!!!"

I tak co krok i co godzina Jeden drugiego z nóg wciąż ścina, Jeden drugiego (dzielni chłopi) W wodzie wzajemnych obelg topi.

A sprawa nieraz z trudem wszczęta, O której nikt już nie pamięta, Umiera zwolna na suchoty Z nazbyt gorącej tej roboty.

A gdy się wreszcie trupem stawa, Powstaje wówczas wielka wrzawa: Jedni na drugich walą zgrają I jedni drugich oskarżają.

...A wszyscy wyszli z jednej szkoły: Warchoły!... A obcy człek, stojący zdala, Widząc jak płynie mętów fala I co najlepszt trud obala,

I spycha do nicości toni — Z uśmiechem mawiać zwykł ironji: "Naród zaprawdę to wesoły, Lecz trzeba trzymać go za poły

Lub zeń robocze stworzyć woły... Inaczej — nigdy nic nie zdziała, Chociaż najlepszą chęcią pała, Bo wszystko to warchoły!" </poem>|}}


{{#if:Estrada|Pierwodruk w: Estrada,|}} {{#if: 1 | nr 1, | }}{{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | data::1917 | {{#time: Y|1917}} }}}}{{#ifeq: 41-44 | brak ||, str. strony::41-44}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::civis-warcholy-1918|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego. | Uwagi: W repertuarze: Seweryna Michałowskiego.|}}


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::civis-warcholy-1918 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: wg pierwodruku|Źródło tekstu: wg pierwodruku|}}
klucz: civis-warcholy-1918

{{#if: Civis | Warchoły | }}{{#if: Civis | | }} {{#ifeq: 1 | brak | | }}{{#ifeq: 1917 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1917}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1917}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}

}}