Difference between revisions of "Julian Tuwim - Przed Paryżem"

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search
 
m
 
(2 intermediate revisions by 2 users not shown)
Line 1: Line 1:
Jego Exsc. Marszałkowi Fochowi
 
 
                        1
 
  Zwyciężało więc chamstwo. Do miasta --- światłości
 
  Zbliżał się gbur germański z tryumfem przechwałki:
 
  Jużem widział, jak butnie się w mieście rozgości,
 
  Jak warkną suche bębny, zagwiżdżą piszczałki!<br/>
 
                        2
 
  Zasię bałwan spiżowy; święty buldog pruski,
 
  Pierś wydętą ustroi czarnym chwały krzyżem
 
  I legnie ciężkim cielskiem na ziemi francuskiej
 
  Paszczę po nad jej sercem zwiesiwszy --- Paryżem.<br/>
 
                        3
 
  Pycha zbróździ głupotę stalowego pyska,
 
  Mózg pod hełmem śnić zacznie nową cezarjadę
 
  I sztywno wyrzucając podkute buciska,
 
  Głupie junkry z łoskotem otrąbią paradę!<br/>
 
                        4
 
  I potoczą się ciężkie, a krnąbrne przemowy,
 
  Kirasjerskie tyrady o Bogu i prawie;
 
  "Wolność", "ideał", "cnota", "praca", "mur stalowy"
 
  I "stary miecz niemiecki w niespożytej sławie."<br/>
 
                        5
 
  Zaprawdę --- toby było, meine Herr'n, wspaniałe
 
  Miljard sercby zamarło nagle w przerażeniu
 
  Miljard ustby przeklęło tę potworną chwałę
 
  Miljard ludzi stanęło ramię przy ramieniu!<br/>
 
                        6
 
  A kiedy wasz sterczywąs suchoręki właśnie
 
  Byłby armi dziękował za zwycięstwa plony,
 
  Wiedziałem, że ktoś w gniewie tak w stół pięścią trzaśnie,
 
  Że podniesie nie pięść już, lecz ochłap skrwawiony.<br/>
 
                        7
 
  A takiem uderzeniem miażdży się narody
 
  I przed gniewem Jednego --- drżą zbrojne miljony!
 
  Historja mu wyciąga pierwsza dłoń do zgody,
 
  Wiekom prawa dyktuje taki gniew czerwony!<br/>
 
                        8
 
  Dzwoń, mój gniewie zwycięzco! Dzwoń radosny gniewie,
 
  Pękajcie, wulkaniczne strofy, jak granaty!
 
  Kłujcie, zdania --- bagnety! Sycz, złote zarzewie!
 
  Wibrującem smaganiem sieczcie, słowa --- baty!
 
                        9
 
  Nuże, kulturträgery, dychtery, denkery,
 
  Bibliofile, hofraty, leutnanty, doktory,
 
  Pracowici idjoci, żandarmy, siegery,
 
  Hegle, szlegle, geistszelmy, durnie profesory.
 
                        10
 
  --- ''Deutschenhetzer'' przemawia! Niech was to oburza!
 
  Zgromcie niekulturalną moją inwokację,
 
  Śpiewem gniewem i wzgardą, więc mój śpiew, jak burza!
 
  Wy zaś --- wysiadujecie mądre dysertacje!
 
                        11
 
  Niech się eksplodująca moja inwektywa
 
  Śrótem obelg i gradem wymysłów rozpryska,
 
  A chociaż będzie mściwa --- będzie sprawiedliwa!
 
  Żagwią bijąc --- prask! w środek zuchwałego pyska!
 
                        12
 
  Wczorajsze demokrady --- dzisiaj demokraty,
 
  Spokorniałe na rozkaz ''von oben'' pyszałki, 
 
  Pomyślcie, coby było, gdyby swe armaty
 
  Do Paryża wtoczyły wasze feldmarszałki!
 
                        13
 
  Gdyby na Place de la Concorde --- sam Kaiser
 
  Na białym koniu wjechał w kasku kirasjerskim
 
  Nie buchnęłażby pycha z was dzika, jak gajzer
 
  Nie zalałabyż ziemi tryumfem kajserskim!
 
                        14
 
  Nie poszlibyście wszyscy na modły do Essen?
 
  Nie czcilibyście Kruppa, niczem demiurga?
 
  I ''"Deutschland über alles"'' krzycząc nawet przez sen,
 
  Czyż nie lizalibyście butów Hindenburga?
 
                        15
 
  Pojechałyby brzeskie kanalje ''nach Westen'',
 
  Podyktowały pokój vonhoffmany grube,
 
  I kułak jeneralski z heroicznym gestem
 
  Byłby przypieczętował Europie zgubę.
 
                        16
 
  Potembyście stworzyli Kosmiczną Policję
 
  Kagańce z numerami nosiliby ludzie,
 
  Gromadząc dla was, zbiry, świętą amunicję,
 
  Pracując dla was, zbiry, w niewolniczym trudzie.
 
                        17
 
  Bandą pruskich rekrutów byliby wam wszyscy
 
  Wiernem poddanem bydłem Wilhelma Zwycięscy
 
  Szalelibyście z pychy --- bogom zda się bliscy
 
  Szucmany z Bożej łaski, żołdaki, ciemięscy!
 
                      18
 
  Wżarlibyście się w ziemię, swą pychą i dumą
 
  Cisnęlibyście sobie cały świat pod stopy,
 
  A mybyśmy musieli, jak przed czarną dżumą,
 
  Uciec z hochkulturalnej, von Preusseneuropy.
 
                      19
 
  Uciec! I raczej kędyś na wyspie pierwotnej,
 
  W Australji u dzikusów Europę założyć.
 
  Niż w germańskim zaduchu, śród kliki przewrotnej
 
  W ciężkiej waszej kulturze żyć, i życie tworzyć.
 
                      20
 
  Lecz otośmy ujrzeli, z zapartym oddechem,
 
  Jak na polach francuskich piechota i tanki
 
  Działa, pułki, pędzone zwycięskim pośpiechem
 
  Poszły naprzód w cudownym rytmie marsyljanki!
 
                      21
 
  I dokonały dzieła! Zmiażdżyły świat stary
 
  Chwała krwi, co zmoczyła francuskie okopy,
 
  Na sztandary przerzućcie czerwone pożary.
 
  I --- hurra! wolne ludy --- wolnej Europy!
 
 
 
 
{{MetaUtwor
 
{{MetaUtwor
 +
|klucz=tuwim-przed-1919
 
|Autor=Julian Tuwim
 
|Autor=Julian Tuwim
 
|Tytul=Przed Paryżem
 
|Tytul=Przed Paryżem
Line 115: Line 7:
 
|Data=1919
 
|Data=1919
 
|Strona=3-7
 
|Strona=3-7
|Przedruk=''Jarmark rymów'', J. Przeworski, Warszawa, 1934; ''Wiersze'', nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943.
+
|Przedruk=''Wiersze'', nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943.
|Uwagi=Powstał w 1918 r. Wiersz satyryczny napisany w związku z dwukrotnym zbliżaniem się ofensywy wojsk niemieckich w 1918 r. do Paryża. Wiersz był recytowany w drugiej połowie 1918 r. w Warszawie, w kabarecie [[Miraż]], w programie pt. ''Cześć Koalicji'', inf. ''Sowizdrzał'', Warszawa 1918, nr 51. Ponadto wycinek anonimowej recenzji z dopiskiem Tuwima: "Recenzja z Mirażu 1918" --- w archiwum. Pierwodruk dedykowany "Jego Exscelencji Marszałkowi Fochowi". W tomie ''Jarmark rymów'', motto: "Voilà, voilà, bandits! Rimbaud", z wiersza: ''Paryż się budzi''. Pierwotny tytuł wiersza na autografie w archiwum: ''Paryż zagrożony''.
+
|Uwagi=Powstał w 1918 r. Wiersz satyryczny napisany w związku z dwukrotnym zbliżaniem się ofensywy wojsk niemieckich w 1918 r. do Paryża. Wiersz był recytowany w drugiej połowie 1918 r. w Warszawie, w kabarecie [[Miraż]], w programie pt. ''Cześć Koalicji'', inf. ''Sowizdrzał'', Warszawa 1918, nr 51. Ponadto wycinek anonimowej recenzji z dopiskiem Tuwima: "Recenzja z Mirażu 1918" w archiwum. Pierwodruk dedykowany "Jego Exscelencji Marszałkowi Fochowi". W tomie ''Jarmark rymów'', motto: "Voilà, voilà, bandits! Rimbaud", z wiersza: ''Paryż się budzi''. Pierwotny tytuł wiersza na autografie w archiwum: ''Paryż zagrożony''.
|Źródło=wg Estrady
+
|Gatunek ={{Gatunek|Rodzaj=Wiersz}} {{Gatunek|Rodzaj=Utwór sceniczny}}
 +
|Źródło=wg pierwodruku
 +
|Treść=
 +
<poem>
 +
Jego Exsc. Marszałkowi Fochowi
 +
 
 +
                      1
 +
Zwyciężało więc chamstwo. Do miasta — światłości
 +
Zbliżał się gbur germański z tryumfem przechwałki:
 +
Jużem widział, jak butnie się w mieście rozgości,
 +
Jak warkną suche bębny, zagwiżdżą piszczałki!<br/>
 +
                      2
 +
Zasię bałwan spiżowy; święty buldog pruski,
 +
Pierś wydętą ustroi czarnym chwały krzyżem
 +
I legnie ciężkim cielskiem na ziemi francuskiej
 +
Paszczę po nad jej sercem zwiesiwszy — Paryżem.<br/>
 +
                      3
 +
Pycha zbróździ głupotę stalowego pyska,
 +
Mózg pod hełmem śnić zacznie nową cezarjadę
 +
I sztywno wyrzucając podkute buciska,
 +
Głupie junkry z łoskotem otrąbią paradę!<br/>
 +
                      4
 +
I potoczą się ciężkie, a krnąbrne przemowy,
 +
Kirasjerskie tyrady o Bogu i prawie;
 +
"Wolność", "ideał", "cnota", "praca", "mur stalowy"
 +
I "stary miecz niemiecki w niespożytej sławie."<br/>
 +
                      5
 +
Zaprawdę — toby było, meine Herr'n, wspaniałe
 +
Miljard sercby zamarło nagle w przerażeniu
 +
Miljard ustby przeklęło tę potworną chwałę
 +
Miljard ludzi stanęło ramię przy ramieniu!<br/>
 +
                      6
 +
A kiedy wasz sterczywąs suchoręki właśnie
 +
Byłby armi dziękował za zwycięstwa plony,
 +
Wiedziałem, że ktoś w gniewie tak w stół pięścią trzaśnie,
 +
Że podniesie nie pięść już, lecz ochłap skrwawiony.<br/>
 +
                      7
 +
A takiem uderzeniem miażdży się narody
 +
I przed gniewem Jednego — drżą zbrojne miljony!
 +
Historja mu wyciąga pierwsza dłoń do zgody,
 +
Wiekom prawa dyktuje taki gniew czerwony!<br/>
 +
                      8
 +
Dzwoń, mój gniewie zwycięzco! Dzwoń radosny gniewie,
 +
Pękajcie, wulkaniczne strofy, jak granaty!
 +
Kłujcie, zdania — bagnety! Sycz, złote zarzewie!
 +
Wibrującem smaganiem sieczcie, słowa — baty!
 +
                      9
 +
Nuże, kulturträgery, dychtery, denkery,
 +
Bibliofile, hofraty, leutnanty, doktory,
 +
Pracowici idjoci, żandarmy, siegery,
 +
Hegle, szlegle, geistszelmy, durnie profesory.
 +
                      10
 +
— ''Deutschenhetzer'' przemawia! Niech was to oburza!
 +
Zgromcie niekulturalną moją inwokację,
 +
Śpiewem gniewem i wzgardą, więc mój śpiew, jak burza!
 +
Wy zaś — wysiadujecie mądre dysertacje!
 +
                      11
 +
Niech się eksplodująca moja inwektywa
 +
Śrótem obelg i gradem wymysłów rozpryska,
 +
A chociaż będzie mściwa — będzie sprawiedliwa!
 +
Żagwią bijąc — prask! w środek zuchwałego pyska!
 +
                      12
 +
Wczorajsze demokrady — dzisiaj demokraty,
 +
Spokorniałe na rozkaz ''von oben'' pyszałki, 
 +
Pomyślcie, coby było, gdyby swe armaty
 +
Do Paryża wtoczyły wasze feldmarszałki!
 +
                      13
 +
Gdyby na Place de la Concorde — sam Kaiser
 +
Na białym koniu wjechał w kasku kirasjerskim
 +
Nie buchnęłażby pycha z was dzika, jak gajzer
 +
Nie zalałabyż ziemi tryumfem kajserskim!
 +
                      14
 +
Nie poszlibyście wszyscy na modły do Essen?
 +
Nie czcilibyście Kruppa, niczem demiurga?
 +
I ''"Deutschland über alles"'' krzycząc nawet przez sen,
 +
Czyż nie lizalibyście butów Hindenburga?
 +
                      15
 +
Pojechałyby brzeskie kanalje ''nach Westen'',
 +
Podyktowały pokój vonhoffmany grube,
 +
I kułak jeneralski z heroicznym gestem
 +
Byłby przypieczętował Europie zgubę.
 +
                      16
 +
Potembyście stworzyli Kosmiczną Policję
 +
Kagańce z numerami nosiliby ludzie,
 +
Gromadząc dla was, zbiry, świętą amunicję,
 +
Pracując dla was, zbiry, w niewolniczym trudzie.
 +
                      17
 +
Bandą pruskich rekrutów byliby wam wszyscy
 +
Wiernem poddanem bydłem Wilhelma Zwycięscy
 +
Szalelibyście z pychy — bogom zda się bliscy
 +
Szucmany z Bożej łaski, żołdaki, ciemięscy!
 +
                    18
 +
Wżarlibyście się w ziemię, swą pychą i dumą
 +
Cisnęlibyście sobie cały świat pod stopy,
 +
A mybyśmy musieli, jak przed czarną dżumą,
 +
Uciec z hochkulturalnej, von Preusseneuropy.
 +
                    19
 +
Uciec! I raczej kędyś na wyspie pierwotnej,
 +
W Australji u dzikusów Europę założyć.
 +
Niż w germańskim zaduchu, śród kliki przewrotnej
 +
W ciężkiej waszej kulturze żyć, i życie tworzyć.
 +
                    20
 +
Lecz otośmy ujrzeli, z zapartym oddechem,
 +
Jak na polach francuskich piechota i tanki
 +
Działa, pułki, pędzone zwycięskim pośpiechem
 +
Poszły naprzód w cudownym rytmie marsyljanki!
 +
                    21
 +
I dokonały dzieła! Zmiażdżyły świat stary
 +
Chwała krwi, co zmoczyła francuskie okopy,
 +
Na sztandary przerzućcie czerwone pożary.
 +
I — hurra! wolne ludy — wolnej Europy!
 +
</poem>
 
}}
 
}}

Latest revision as of 09:15, 7 September 2015


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | {{#if:<poem> Jego Exsc. Marszałkowi Fochowi

                      1

Zwyciężało więc chamstwo. Do miasta — światłości Zbliżał się gbur germański z tryumfem przechwałki: Jużem widział, jak butnie się w mieście rozgości, Jak warkną suche bębny, zagwiżdżą piszczałki!

                      2

Zasię bałwan spiżowy; święty buldog pruski, Pierś wydętą ustroi czarnym chwały krzyżem I legnie ciężkim cielskiem na ziemi francuskiej Paszczę po nad jej sercem zwiesiwszy — Paryżem.

                      3

Pycha zbróździ głupotę stalowego pyska, Mózg pod hełmem śnić zacznie nową cezarjadę I sztywno wyrzucając podkute buciska, Głupie junkry z łoskotem otrąbią paradę!

                      4

I potoczą się ciężkie, a krnąbrne przemowy, Kirasjerskie tyrady o Bogu i prawie; "Wolność", "ideał", "cnota", "praca", "mur stalowy" I "stary miecz niemiecki w niespożytej sławie."

                      5

Zaprawdę — toby było, meine Herr'n, wspaniałe Miljard sercby zamarło nagle w przerażeniu Miljard ustby przeklęło tę potworną chwałę Miljard ludzi stanęło ramię przy ramieniu!

                      6

A kiedy wasz sterczywąs suchoręki właśnie Byłby armi dziękował za zwycięstwa plony, Wiedziałem, że ktoś w gniewie tak w stół pięścią trzaśnie, Że podniesie nie pięść już, lecz ochłap skrwawiony.

                      7

A takiem uderzeniem miażdży się narody I przed gniewem Jednego — drżą zbrojne miljony! Historja mu wyciąga pierwsza dłoń do zgody, Wiekom prawa dyktuje taki gniew czerwony!

                      8

Dzwoń, mój gniewie zwycięzco! Dzwoń radosny gniewie, Pękajcie, wulkaniczne strofy, jak granaty! Kłujcie, zdania — bagnety! Sycz, złote zarzewie! Wibrującem smaganiem sieczcie, słowa — baty!

                      9

Nuże, kulturträgery, dychtery, denkery, Bibliofile, hofraty, leutnanty, doktory, Pracowici idjoci, żandarmy, siegery, Hegle, szlegle, geistszelmy, durnie profesory.

                     10

Deutschenhetzer przemawia! Niech was to oburza! Zgromcie niekulturalną moją inwokację, Śpiewem gniewem i wzgardą, więc mój śpiew, jak burza! Wy zaś — wysiadujecie mądre dysertacje!

                     11

Niech się eksplodująca moja inwektywa Śrótem obelg i gradem wymysłów rozpryska, A chociaż będzie mściwa — będzie sprawiedliwa! Żagwią bijąc — prask! w środek zuchwałego pyska!

                     12

Wczorajsze demokrady — dzisiaj demokraty, Spokorniałe na rozkaz von oben pyszałki, Pomyślcie, coby było, gdyby swe armaty Do Paryża wtoczyły wasze feldmarszałki!

                     13

Gdyby na Place de la Concorde — sam Kaiser Na białym koniu wjechał w kasku kirasjerskim Nie buchnęłażby pycha z was dzika, jak gajzer Nie zalałabyż ziemi tryumfem kajserskim!

                     14

Nie poszlibyście wszyscy na modły do Essen? Nie czcilibyście Kruppa, niczem demiurga? I "Deutschland über alles" krzycząc nawet przez sen, Czyż nie lizalibyście butów Hindenburga?

                     15

Pojechałyby brzeskie kanalje nach Westen, Podyktowały pokój vonhoffmany grube, I kułak jeneralski z heroicznym gestem Byłby przypieczętował Europie zgubę.

                     16

Potembyście stworzyli Kosmiczną Policję Kagańce z numerami nosiliby ludzie, Gromadząc dla was, zbiry, świętą amunicję, Pracując dla was, zbiry, w niewolniczym trudzie.

                     17

Bandą pruskich rekrutów byliby wam wszyscy Wiernem poddanem bydłem Wilhelma Zwycięscy Szalelibyście z pychy — bogom zda się bliscy Szucmany z Bożej łaski, żołdaki, ciemięscy!

                    18

Wżarlibyście się w ziemię, swą pychą i dumą Cisnęlibyście sobie cały świat pod stopy, A mybyśmy musieli, jak przed czarną dżumą, Uciec z hochkulturalnej, von Preusseneuropy.

                    19

Uciec! I raczej kędyś na wyspie pierwotnej, W Australji u dzikusów Europę założyć. Niż w germańskim zaduchu, śród kliki przewrotnej W ciężkiej waszej kulturze żyć, i życie tworzyć.

                    20

Lecz otośmy ujrzeli, z zapartym oddechem, Jak na polach francuskich piechota i tanki Działa, pułki, pędzone zwycięskim pośpiechem Poszły naprzód w cudownym rytmie marsyljanki!

                    21

I dokonały dzieła! Zmiażdżyły świat stary Chwała krwi, co zmoczyła francuskie okopy, Na sztandary przerzućcie czerwone pożary. I — hurra! wolne ludy — wolnej Europy! </poem>|=Treść= <poem> Jego Exsc. Marszałkowi Fochowi

                      1

Zwyciężało więc chamstwo. Do miasta — światłości Zbliżał się gbur germański z tryumfem przechwałki: Jużem widział, jak butnie się w mieście rozgości, Jak warkną suche bębny, zagwiżdżą piszczałki!

                      2

Zasię bałwan spiżowy; święty buldog pruski, Pierś wydętą ustroi czarnym chwały krzyżem I legnie ciężkim cielskiem na ziemi francuskiej Paszczę po nad jej sercem zwiesiwszy — Paryżem.

                      3

Pycha zbróździ głupotę stalowego pyska, Mózg pod hełmem śnić zacznie nową cezarjadę I sztywno wyrzucając podkute buciska, Głupie junkry z łoskotem otrąbią paradę!

                      4

I potoczą się ciężkie, a krnąbrne przemowy, Kirasjerskie tyrady o Bogu i prawie; "Wolność", "ideał", "cnota", "praca", "mur stalowy" I "stary miecz niemiecki w niespożytej sławie."

                      5

Zaprawdę — toby było, meine Herr'n, wspaniałe Miljard sercby zamarło nagle w przerażeniu Miljard ustby przeklęło tę potworną chwałę Miljard ludzi stanęło ramię przy ramieniu!

                      6

A kiedy wasz sterczywąs suchoręki właśnie Byłby armi dziękował za zwycięstwa plony, Wiedziałem, że ktoś w gniewie tak w stół pięścią trzaśnie, Że podniesie nie pięść już, lecz ochłap skrwawiony.

                      7

A takiem uderzeniem miażdży się narody I przed gniewem Jednego — drżą zbrojne miljony! Historja mu wyciąga pierwsza dłoń do zgody, Wiekom prawa dyktuje taki gniew czerwony!

                      8

Dzwoń, mój gniewie zwycięzco! Dzwoń radosny gniewie, Pękajcie, wulkaniczne strofy, jak granaty! Kłujcie, zdania — bagnety! Sycz, złote zarzewie! Wibrującem smaganiem sieczcie, słowa — baty!

                      9

Nuże, kulturträgery, dychtery, denkery, Bibliofile, hofraty, leutnanty, doktory, Pracowici idjoci, żandarmy, siegery, Hegle, szlegle, geistszelmy, durnie profesory.

                     10

Deutschenhetzer przemawia! Niech was to oburza! Zgromcie niekulturalną moją inwokację, Śpiewem gniewem i wzgardą, więc mój śpiew, jak burza! Wy zaś — wysiadujecie mądre dysertacje!

                     11

Niech się eksplodująca moja inwektywa Śrótem obelg i gradem wymysłów rozpryska, A chociaż będzie mściwa — będzie sprawiedliwa! Żagwią bijąc — prask! w środek zuchwałego pyska!

                     12

Wczorajsze demokrady — dzisiaj demokraty, Spokorniałe na rozkaz von oben pyszałki, Pomyślcie, coby było, gdyby swe armaty Do Paryża wtoczyły wasze feldmarszałki!

                     13

Gdyby na Place de la Concorde — sam Kaiser Na białym koniu wjechał w kasku kirasjerskim Nie buchnęłażby pycha z was dzika, jak gajzer Nie zalałabyż ziemi tryumfem kajserskim!

                     14

Nie poszlibyście wszyscy na modły do Essen? Nie czcilibyście Kruppa, niczem demiurga? I "Deutschland über alles" krzycząc nawet przez sen, Czyż nie lizalibyście butów Hindenburga?

                     15

Pojechałyby brzeskie kanalje nach Westen, Podyktowały pokój vonhoffmany grube, I kułak jeneralski z heroicznym gestem Byłby przypieczętował Europie zgubę.

                     16

Potembyście stworzyli Kosmiczną Policję Kagańce z numerami nosiliby ludzie, Gromadząc dla was, zbiry, świętą amunicję, Pracując dla was, zbiry, w niewolniczym trudzie.

                     17

Bandą pruskich rekrutów byliby wam wszyscy Wiernem poddanem bydłem Wilhelma Zwycięscy Szalelibyście z pychy — bogom zda się bliscy Szucmany z Bożej łaski, żołdaki, ciemięscy!

                    18

Wżarlibyście się w ziemię, swą pychą i dumą Cisnęlibyście sobie cały świat pod stopy, A mybyśmy musieli, jak przed czarną dżumą, Uciec z hochkulturalnej, von Preusseneuropy.

                    19

Uciec! I raczej kędyś na wyspie pierwotnej, W Australji u dzikusów Europę założyć. Niż w germańskim zaduchu, śród kliki przewrotnej W ciężkiej waszej kulturze żyć, i życie tworzyć.

                    20

Lecz otośmy ujrzeli, z zapartym oddechem, Jak na polach francuskich piechota i tanki Działa, pułki, pędzone zwycięskim pośpiechem Poszły naprzód w cudownym rytmie marsyljanki!

                    21

I dokonały dzieła! Zmiażdżyły świat stary Chwała krwi, co zmoczyła francuskie okopy, Na sztandary przerzućcie czerwone pożary. I — hurra! wolne ludy — wolnej Europy! </poem>|}}

Dane bibliograficzne

{{#if:Julian Tuwim|Autor: Julian Tuwim|}}

Tytuł: Przed Paryżem

Pierwodruk w: Estrada, {{#if: 9 | nr 9, | }} {{#ifeq: 1919 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1919}} | 4 | data::1919 | {{#time: Y|1919}} }}}}{{#ifeq: 3-7 | brak ||, str. strony::3-7}}; {{#if: Wiersze, nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943. |Przedruk: Wiersze, nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943. | }}

{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::tuwim-przed-1919|format=list|outro=.}} | }} {{#if: Powstał w 1918 r. Wiersz satyryczny napisany w związku z dwukrotnym zbliżaniem się ofensywy wojsk niemieckich w 1918 r. do Paryża. Wiersz był recytowany w drugiej połowie 1918 r. w Warszawie, w kabarecie Miraż, w programie pt. Cześć Koalicji, inf. Sowizdrzał, Warszawa 1918, nr 51. Ponadto wycinek anonimowej recenzji z dopiskiem Tuwima: "Recenzja z Mirażu 1918" — w archiwum. Pierwodruk dedykowany "Jego Exscelencji Marszałkowi Fochowi". W tomie Jarmark rymów, motto: "Voilà, voilà, bandits! Rimbaud", z wiersza: Paryż się budzi. Pierwotny tytuł wiersza na autografie w archiwum: Paryż zagrożony. | Uwagi: Powstał w 1918 r. Wiersz satyryczny napisany w związku z dwukrotnym zbliżaniem się ofensywy wojsk niemieckich w 1918 r. do Paryża. Wiersz był recytowany w drugiej połowie 1918 r. w Warszawie, w kabarecie Miraż, w programie pt. Cześć Koalicji, inf. Sowizdrzał, Warszawa 1918, nr 51. Ponadto wycinek anonimowej recenzji z dopiskiem Tuwima: "Recenzja z Mirażu 1918" — w archiwum. Pierwodruk dedykowany "Jego Exscelencji Marszałkowi Fochowi". W tomie Jarmark rymów, motto: "Voilà, voilà, bandits! Rimbaud", z wiersza: Paryż się budzi. Pierwotny tytuł wiersza na autografie w archiwum: Paryż zagrożony.|}}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: wg pierwodruku|Źródło tekstu: wg pierwodruku|}}
klucz: tuwim-przed-1919

{{#if: Julian Tuwim | Przed Paryżem | }}{{#if: Julian Tuwim | | }} {{#ifeq: 9 | brak | | }}{{#ifeq: 1919 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1919}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1919}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}


<headertabs/> |{{#if:<poem> Jego Exsc. Marszałkowi Fochowi

                      1

Zwyciężało więc chamstwo. Do miasta — światłości Zbliżał się gbur germański z tryumfem przechwałki: Jużem widział, jak butnie się w mieście rozgości, Jak warkną suche bębny, zagwiżdżą piszczałki!

                      2

Zasię bałwan spiżowy; święty buldog pruski, Pierś wydętą ustroi czarnym chwały krzyżem I legnie ciężkim cielskiem na ziemi francuskiej Paszczę po nad jej sercem zwiesiwszy — Paryżem.

                      3

Pycha zbróździ głupotę stalowego pyska, Mózg pod hełmem śnić zacznie nową cezarjadę I sztywno wyrzucając podkute buciska, Głupie junkry z łoskotem otrąbią paradę!

                      4

I potoczą się ciężkie, a krnąbrne przemowy, Kirasjerskie tyrady o Bogu i prawie; "Wolność", "ideał", "cnota", "praca", "mur stalowy" I "stary miecz niemiecki w niespożytej sławie."

                      5

Zaprawdę — toby było, meine Herr'n, wspaniałe Miljard sercby zamarło nagle w przerażeniu Miljard ustby przeklęło tę potworną chwałę Miljard ludzi stanęło ramię przy ramieniu!

                      6

A kiedy wasz sterczywąs suchoręki właśnie Byłby armi dziękował za zwycięstwa plony, Wiedziałem, że ktoś w gniewie tak w stół pięścią trzaśnie, Że podniesie nie pięść już, lecz ochłap skrwawiony.

                      7

A takiem uderzeniem miażdży się narody I przed gniewem Jednego — drżą zbrojne miljony! Historja mu wyciąga pierwsza dłoń do zgody, Wiekom prawa dyktuje taki gniew czerwony!

                      8

Dzwoń, mój gniewie zwycięzco! Dzwoń radosny gniewie, Pękajcie, wulkaniczne strofy, jak granaty! Kłujcie, zdania — bagnety! Sycz, złote zarzewie! Wibrującem smaganiem sieczcie, słowa — baty!

                      9

Nuże, kulturträgery, dychtery, denkery, Bibliofile, hofraty, leutnanty, doktory, Pracowici idjoci, żandarmy, siegery, Hegle, szlegle, geistszelmy, durnie profesory.

                     10

Deutschenhetzer przemawia! Niech was to oburza! Zgromcie niekulturalną moją inwokację, Śpiewem gniewem i wzgardą, więc mój śpiew, jak burza! Wy zaś — wysiadujecie mądre dysertacje!

                     11

Niech się eksplodująca moja inwektywa Śrótem obelg i gradem wymysłów rozpryska, A chociaż będzie mściwa — będzie sprawiedliwa! Żagwią bijąc — prask! w środek zuchwałego pyska!

                     12

Wczorajsze demokrady — dzisiaj demokraty, Spokorniałe na rozkaz von oben pyszałki, Pomyślcie, coby było, gdyby swe armaty Do Paryża wtoczyły wasze feldmarszałki!

                     13

Gdyby na Place de la Concorde — sam Kaiser Na białym koniu wjechał w kasku kirasjerskim Nie buchnęłażby pycha z was dzika, jak gajzer Nie zalałabyż ziemi tryumfem kajserskim!

                     14

Nie poszlibyście wszyscy na modły do Essen? Nie czcilibyście Kruppa, niczem demiurga? I "Deutschland über alles" krzycząc nawet przez sen, Czyż nie lizalibyście butów Hindenburga?

                     15

Pojechałyby brzeskie kanalje nach Westen, Podyktowały pokój vonhoffmany grube, I kułak jeneralski z heroicznym gestem Byłby przypieczętował Europie zgubę.

                     16

Potembyście stworzyli Kosmiczną Policję Kagańce z numerami nosiliby ludzie, Gromadząc dla was, zbiry, świętą amunicję, Pracując dla was, zbiry, w niewolniczym trudzie.

                     17

Bandą pruskich rekrutów byliby wam wszyscy Wiernem poddanem bydłem Wilhelma Zwycięscy Szalelibyście z pychy — bogom zda się bliscy Szucmany z Bożej łaski, żołdaki, ciemięscy!

                    18

Wżarlibyście się w ziemię, swą pychą i dumą Cisnęlibyście sobie cały świat pod stopy, A mybyśmy musieli, jak przed czarną dżumą, Uciec z hochkulturalnej, von Preusseneuropy.

                    19

Uciec! I raczej kędyś na wyspie pierwotnej, W Australji u dzikusów Europę założyć. Niż w germańskim zaduchu, śród kliki przewrotnej W ciężkiej waszej kulturze żyć, i życie tworzyć.

                    20

Lecz otośmy ujrzeli, z zapartym oddechem, Jak na polach francuskich piechota i tanki Działa, pułki, pędzone zwycięskim pośpiechem Poszły naprzód w cudownym rytmie marsyljanki!

                    21

I dokonały dzieła! Zmiażdżyły świat stary Chwała krwi, co zmoczyła francuskie okopy, Na sztandary przerzućcie czerwone pożary. I — hurra! wolne ludy — wolnej Europy! </poem>|<poem> Jego Exsc. Marszałkowi Fochowi

                      1

Zwyciężało więc chamstwo. Do miasta — światłości Zbliżał się gbur germański z tryumfem przechwałki: Jużem widział, jak butnie się w mieście rozgości, Jak warkną suche bębny, zagwiżdżą piszczałki!

                      2

Zasię bałwan spiżowy; święty buldog pruski, Pierś wydętą ustroi czarnym chwały krzyżem I legnie ciężkim cielskiem na ziemi francuskiej Paszczę po nad jej sercem zwiesiwszy — Paryżem.

                      3

Pycha zbróździ głupotę stalowego pyska, Mózg pod hełmem śnić zacznie nową cezarjadę I sztywno wyrzucając podkute buciska, Głupie junkry z łoskotem otrąbią paradę!

                      4

I potoczą się ciężkie, a krnąbrne przemowy, Kirasjerskie tyrady o Bogu i prawie; "Wolność", "ideał", "cnota", "praca", "mur stalowy" I "stary miecz niemiecki w niespożytej sławie."

                      5

Zaprawdę — toby było, meine Herr'n, wspaniałe Miljard sercby zamarło nagle w przerażeniu Miljard ustby przeklęło tę potworną chwałę Miljard ludzi stanęło ramię przy ramieniu!

                      6

A kiedy wasz sterczywąs suchoręki właśnie Byłby armi dziękował za zwycięstwa plony, Wiedziałem, że ktoś w gniewie tak w stół pięścią trzaśnie, Że podniesie nie pięść już, lecz ochłap skrwawiony.

                      7

A takiem uderzeniem miażdży się narody I przed gniewem Jednego — drżą zbrojne miljony! Historja mu wyciąga pierwsza dłoń do zgody, Wiekom prawa dyktuje taki gniew czerwony!

                      8

Dzwoń, mój gniewie zwycięzco! Dzwoń radosny gniewie, Pękajcie, wulkaniczne strofy, jak granaty! Kłujcie, zdania — bagnety! Sycz, złote zarzewie! Wibrującem smaganiem sieczcie, słowa — baty!

                      9

Nuże, kulturträgery, dychtery, denkery, Bibliofile, hofraty, leutnanty, doktory, Pracowici idjoci, żandarmy, siegery, Hegle, szlegle, geistszelmy, durnie profesory.

                     10

Deutschenhetzer przemawia! Niech was to oburza! Zgromcie niekulturalną moją inwokację, Śpiewem gniewem i wzgardą, więc mój śpiew, jak burza! Wy zaś — wysiadujecie mądre dysertacje!

                     11

Niech się eksplodująca moja inwektywa Śrótem obelg i gradem wymysłów rozpryska, A chociaż będzie mściwa — będzie sprawiedliwa! Żagwią bijąc — prask! w środek zuchwałego pyska!

                     12

Wczorajsze demokrady — dzisiaj demokraty, Spokorniałe na rozkaz von oben pyszałki, Pomyślcie, coby było, gdyby swe armaty Do Paryża wtoczyły wasze feldmarszałki!

                     13

Gdyby na Place de la Concorde — sam Kaiser Na białym koniu wjechał w kasku kirasjerskim Nie buchnęłażby pycha z was dzika, jak gajzer Nie zalałabyż ziemi tryumfem kajserskim!

                     14

Nie poszlibyście wszyscy na modły do Essen? Nie czcilibyście Kruppa, niczem demiurga? I "Deutschland über alles" krzycząc nawet przez sen, Czyż nie lizalibyście butów Hindenburga?

                     15

Pojechałyby brzeskie kanalje nach Westen, Podyktowały pokój vonhoffmany grube, I kułak jeneralski z heroicznym gestem Byłby przypieczętował Europie zgubę.

                     16

Potembyście stworzyli Kosmiczną Policję Kagańce z numerami nosiliby ludzie, Gromadząc dla was, zbiry, świętą amunicję, Pracując dla was, zbiry, w niewolniczym trudzie.

                     17

Bandą pruskich rekrutów byliby wam wszyscy Wiernem poddanem bydłem Wilhelma Zwycięscy Szalelibyście z pychy — bogom zda się bliscy Szucmany z Bożej łaski, żołdaki, ciemięscy!

                    18

Wżarlibyście się w ziemię, swą pychą i dumą Cisnęlibyście sobie cały świat pod stopy, A mybyśmy musieli, jak przed czarną dżumą, Uciec z hochkulturalnej, von Preusseneuropy.

                    19

Uciec! I raczej kędyś na wyspie pierwotnej, W Australji u dzikusów Europę założyć. Niż w germańskim zaduchu, śród kliki przewrotnej W ciężkiej waszej kulturze żyć, i życie tworzyć.

                    20

Lecz otośmy ujrzeli, z zapartym oddechem, Jak na polach francuskich piechota i tanki Działa, pułki, pędzone zwycięskim pośpiechem Poszły naprzód w cudownym rytmie marsyljanki!

                    21

I dokonały dzieła! Zmiażdżyły świat stary Chwała krwi, co zmoczyła francuskie okopy, Na sztandary przerzućcie czerwone pożary. I — hurra! wolne ludy — wolnej Europy! </poem>|}}


{{#if:Estrada|Pierwodruk w: Estrada,|}} {{#if: 9 | nr 9, | }}{{#ifeq: 1919 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1919}} | 4 | data::1919 | {{#time: Y|1919}} }}}}{{#ifeq: 3-7 | brak ||, str. strony::3-7}}; {{#if: Wiersze, nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943. |Przedruk: Wiersze, nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943. | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::tuwim-przed-1919|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: Powstał w 1918 r. Wiersz satyryczny napisany w związku z dwukrotnym zbliżaniem się ofensywy wojsk niemieckich w 1918 r. do Paryża. Wiersz był recytowany w drugiej połowie 1918 r. w Warszawie, w kabarecie Miraż, w programie pt. Cześć Koalicji, inf. Sowizdrzał, Warszawa 1918, nr 51. Ponadto wycinek anonimowej recenzji z dopiskiem Tuwima: "Recenzja z Mirażu 1918" — w archiwum. Pierwodruk dedykowany "Jego Exscelencji Marszałkowi Fochowi". W tomie Jarmark rymów, motto: "Voilà, voilà, bandits! Rimbaud", z wiersza: Paryż się budzi. Pierwotny tytuł wiersza na autografie w archiwum: Paryż zagrożony. | Uwagi: Powstał w 1918 r. Wiersz satyryczny napisany w związku z dwukrotnym zbliżaniem się ofensywy wojsk niemieckich w 1918 r. do Paryża. Wiersz był recytowany w drugiej połowie 1918 r. w Warszawie, w kabarecie Miraż, w programie pt. Cześć Koalicji, inf. Sowizdrzał, Warszawa 1918, nr 51. Ponadto wycinek anonimowej recenzji z dopiskiem Tuwima: "Recenzja z Mirażu 1918" — w archiwum. Pierwodruk dedykowany "Jego Exscelencji Marszałkowi Fochowi". W tomie Jarmark rymów, motto: "Voilà, voilà, bandits! Rimbaud", z wiersza: Paryż się budzi. Pierwotny tytuł wiersza na autografie w archiwum: Paryż zagrożony.|}}


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::tuwim-przed-1919 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: wg pierwodruku|Źródło tekstu: wg pierwodruku|}}
klucz: tuwim-przed-1919

{{#if: Julian Tuwim | Przed Paryżem | }}{{#if: Julian Tuwim | | }} {{#ifeq: 9 | brak | | }}{{#ifeq: 1919 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1919}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1919}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}

}}