Antoni Słonimski - Święto amerykańskie
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 |
{{#if:W związku z uroczystą rocznicą niepodległości Stanów Zjednoczonych — chciałbym czytelników naszych zapoznać z charakterem i obyczajami wielkiego narodu amerykańskiego.
Amerykanie dzielą się jak wiadomo — na miljarderów, gwiazdy filmowe i biednych murzynów. W Europie nie widujemy biednych murzynów amerykańskich, gdyż ta sfera ludności nie ma dość pieniędzy na bilety okrętowe. Miljarderów nie widujemy również, gdyż nawet w Europie nie pozwalają oni zbliżyć się nam na dostateczną odległość. Widujemy więc tylko gwiazdy filmowe i cała nasza niedoskonała wiedza o Ameryce ogranicza się do kina i wspominków historycznych.
Przez wiele lat Ameryka była miejscem ucieczki przestępców europejskich. O ludziach udających się do Ameryki nie mówiono nigdy "pojechał" a zawsze "uciekł". Pierwszym człowiekiem, który pojechał do Ameryki był Krzysztof Kolumb. Zastał on tam ostatniego tubylca t.z. "ostatniego Mohikanina", z którym to do spółki założył Kolumb Stany Zjednoczone. Do Ameryki, prócz przestępców wyjeżdżali też masowo wujaszkowie. Ameryka i dziś posiada minimalną ilość siostrzeńców — natomiast nie znam człowieka w Europie, któryby nie miał wujaszka w Ameryce. Temu prawdopodobnie przypisać należy, iż naród amerykański słynie z zamożności i stateczności.
Po za tem Ameryka słynie z wodospadu Niagara i drapaczy nieba. Amerykanie budują domy tak wysokie, iż kredyt krótkoterminowy stał się niemożliwością. Klijent który pożyczył pieniądze w banku na ostatnim piętrze — rzadko kiedy może zdążyć zjechać na dół w wrócić na górę w przepisanym terminie. Dlatego właśnie amerykanie nie mają długów i są tak chętni do udzielania pożyczek. O demokratyzmie i zamożności tego narodu świadczy choćby tak zwane prawo "lunchu" przysługujące każdemu obywatelowi. "Lunch" jak wiemy oznacza obiad lub jak kto elegancki woli śniadanie. Prócz tego amerykanie próbują żywić się gumą — niemogą się jednak, na to, jak dotąd odważyć.
Żują oni gumę całemi latami i w ostateczności nie decydują się na przełknięcie. Od czasu jak wprowadzono w Ameryce tak zwaną "prohibicję" czyli zakaz picia trunków — amerykanie jeżdżą na wódkę do Europy i wracają po pijanemu do domu. Aby jednak nie zarzucił im kto, że nie warto przepływać morza wody aby wypić kieliszek wódki — amerykanie zwiedzają Louvre, kupują parę obrazów Deraina i biorą wszystkie pierwsze miejsca na Olimpjadach. Jest to jak więc widzimy naród śmiały i zasobny w środki. Posiadają oni więcej od nas w każdej dziedzinie. — O ilości samochodów w Ameryce świadczy choćby ten fakt, iż na każdego prawie mężczyznę w New-Yorku wypada samochód i przejeżdża go.
Święto rocznicy niepodległości tego wielkiego narodu obchodzono w Warszawie z wielką uroczystością. Akademję otworzył osobiście Pan Prezydent Mościcki, który zajechał wytwornym amerykanem zaprzężonym w konie pierwszego pułku szwoleżerów. Na koźle ofiarnym siedział p. Klarner. Pierwszy przemawiał poseł Stanów Zjednoczonych Stetson, zawiadamiając o prolongacie drugiej raty pożyczki amerykańskiej.
Pan minister skarbu uchylił w tem miejscu kapelusza i wzdychając z ulgą szepnął: "Bóg mi zdjął Stetsona z głowy".
Nieobecny Ignacy Paderewski nadesłał depeszę podpisaną przez p. Helenę Paderewską oraz paręset jaj wyhodowanych przez małżonkę byłego premjera ułożonych w gustownym koszu misternie splecionym z włosów mistrza, wyrwanych przez panią Helenę Paderewską.
Prof. Henryk Mościcki, którego obecni przez pomyłkę uczcili powstaniem zrzekł się głosu i opuścił salę.
Były minister p. Kajetan Morawski wygłosił prelekcję pod wąsem "Mleko skondensowane", a p. Bertoni odczyt p.t. "Wieczne pióro". Były premjer pan Aleksander Skrzyński odczytał opis swoich podróży p.t. "Co widziałem na obu półkulach". Zgodnie z amerykańską zasadą "Czas to pieniądz" na wniosek prof. Kemmerera postanowiono uzgodnić czas amerykański z czasem polskim.|=Treść= W związku z uroczystą rocznicą niepodległości Stanów Zjednoczonych — chciałbym czytelników naszych zapoznać z charakterem i obyczajami wielkiego narodu amerykańskiego.
Amerykanie dzielą się jak wiadomo — na miljarderów, gwiazdy filmowe i biednych murzynów. W Europie nie widujemy biednych murzynów amerykańskich, gdyż ta sfera ludności nie ma dość pieniędzy na bilety okrętowe. Miljarderów nie widujemy również, gdyż nawet w Europie nie pozwalają oni zbliżyć się nam na dostateczną odległość. Widujemy więc tylko gwiazdy filmowe i cała nasza niedoskonała wiedza o Ameryce ogranicza się do kina i wspominków historycznych.
Przez wiele lat Ameryka była miejscem ucieczki przestępców europejskich. O ludziach udających się do Ameryki nie mówiono nigdy "pojechał" a zawsze "uciekł". Pierwszym człowiekiem, który pojechał do Ameryki był Krzysztof Kolumb. Zastał on tam ostatniego tubylca t.z. "ostatniego Mohikanina", z którym to do spółki założył Kolumb Stany Zjednoczone. Do Ameryki, prócz przestępców wyjeżdżali też masowo wujaszkowie. Ameryka i dziś posiada minimalną ilość siostrzeńców — natomiast nie znam człowieka w Europie, któryby nie miał wujaszka w Ameryce. Temu prawdopodobnie przypisać należy, iż naród amerykański słynie z zamożności i stateczności.
Po za tem Ameryka słynie z wodospadu Niagara i drapaczy nieba. Amerykanie budują domy tak wysokie, iż kredyt krótkoterminowy stał się niemożliwością. Klijent który pożyczył pieniądze w banku na ostatnim piętrze — rzadko kiedy może zdążyć zjechać na dół w wrócić na górę w przepisanym terminie. Dlatego właśnie amerykanie nie mają długów i są tak chętni do udzielania pożyczek. O demokratyzmie i zamożności tego narodu świadczy choćby tak zwane prawo "lunchu" przysługujące każdemu obywatelowi. "Lunch" jak wiemy oznacza obiad lub jak kto elegancki woli śniadanie. Prócz tego amerykanie próbują żywić się gumą — niemogą się jednak, na to, jak dotąd odważyć.
Żują oni gumę całemi latami i w ostateczności nie decydują się na przełknięcie. Od czasu jak wprowadzono w Ameryce tak zwaną "prohibicję" czyli zakaz picia trunków — amerykanie jeżdżą na wódkę do Europy i wracają po pijanemu do domu. Aby jednak nie zarzucił im kto, że nie warto przepływać morza wody aby wypić kieliszek wódki — amerykanie zwiedzają Louvre, kupują parę obrazów Deraina i biorą wszystkie pierwsze miejsca na Olimpjadach. Jest to jak więc widzimy naród śmiały i zasobny w środki. Posiadają oni więcej od nas w każdej dziedzinie. — O ilości samochodów w Ameryce świadczy choćby ten fakt, iż na każdego prawie mężczyznę w New-Yorku wypada samochód i przejeżdża go.
Święto rocznicy niepodległości tego wielkiego narodu obchodzono w Warszawie z wielką uroczystością. Akademję otworzył osobiście Pan Prezydent Mościcki, który zajechał wytwornym amerykanem zaprzężonym w konie pierwszego pułku szwoleżerów. Na koźle ofiarnym siedział p. Klarner. Pierwszy przemawiał poseł Stanów Zjednoczonych Stetson, zawiadamiając o prolongacie drugiej raty pożyczki amerykańskiej.
Pan minister skarbu uchylił w tem miejscu kapelusza i wzdychając z ulgą szepnął: "Bóg mi zdjął Stetsona z głowy".
Nieobecny Ignacy Paderewski nadesłał depeszę podpisaną przez p. Helenę Paderewską oraz paręset jaj wyhodowanych przez małżonkę byłego premjera ułożonych w gustownym koszu misternie splecionym z włosów mistrza, wyrwanych przez panią Helenę Paderewską.
Prof. Henryk Mościcki, którego obecni przez pomyłkę uczcili powstaniem zrzekł się głosu i opuścił salę.
Były minister p. Kajetan Morawski wygłosił prelekcję pod wąsem "Mleko skondensowane", a p. Bertoni odczyt p.t. "Wieczne pióro". Były premjer pan Aleksander Skrzyński odczytał opis swoich podróży p.t. "Co widziałem na obu półkulach". Zgodnie z amerykańską zasadą "Czas to pieniądz" na wniosek prof. Kemmerera postanowiono uzgodnić czas amerykański z czasem polskim.|}}
Dane bibliograficzne
{{#if:Antoni Słonimski|Autor: Antoni Słonimski|}}
Tytuł: Święto amerykańskie
Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski, {{#if: 6 (6) | nr 6 (6), | }} {{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 7 | brak ||, str. strony::7}}; {{#if: |Przedruk: | }}
{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::slonimski-swieto-1926-07-10|format=list|outro=.}} | }} {{#if: | Uwagi: |}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Antoni Słonimski | Święto amerykańskie | }}{{#if: Antoni Słonimski | | }} {{#ifeq: 6 (6) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
<headertabs/>
|{{#if:W związku z uroczystą rocznicą niepodległości Stanów Zjednoczonych — chciałbym czytelników naszych zapoznać z charakterem i obyczajami wielkiego narodu amerykańskiego.
Amerykanie dzielą się jak wiadomo — na miljarderów, gwiazdy filmowe i biednych murzynów. W Europie nie widujemy biednych murzynów amerykańskich, gdyż ta sfera ludności nie ma dość pieniędzy na bilety okrętowe. Miljarderów nie widujemy również, gdyż nawet w Europie nie pozwalają oni zbliżyć się nam na dostateczną odległość. Widujemy więc tylko gwiazdy filmowe i cała nasza niedoskonała wiedza o Ameryce ogranicza się do kina i wspominków historycznych.
Przez wiele lat Ameryka była miejscem ucieczki przestępców europejskich. O ludziach udających się do Ameryki nie mówiono nigdy "pojechał" a zawsze "uciekł". Pierwszym człowiekiem, który pojechał do Ameryki był Krzysztof Kolumb. Zastał on tam ostatniego tubylca t.z. "ostatniego Mohikanina", z którym to do spółki założył Kolumb Stany Zjednoczone. Do Ameryki, prócz przestępców wyjeżdżali też masowo wujaszkowie. Ameryka i dziś posiada minimalną ilość siostrzeńców — natomiast nie znam człowieka w Europie, któryby nie miał wujaszka w Ameryce. Temu prawdopodobnie przypisać należy, iż naród amerykański słynie z zamożności i stateczności.
Po za tem Ameryka słynie z wodospadu Niagara i drapaczy nieba. Amerykanie budują domy tak wysokie, iż kredyt krótkoterminowy stał się niemożliwością. Klijent który pożyczył pieniądze w banku na ostatnim piętrze — rzadko kiedy może zdążyć zjechać na dół w wrócić na górę w przepisanym terminie. Dlatego właśnie amerykanie nie mają długów i są tak chętni do udzielania pożyczek. O demokratyzmie i zamożności tego narodu świadczy choćby tak zwane prawo "lunchu" przysługujące każdemu obywatelowi. "Lunch" jak wiemy oznacza obiad lub jak kto elegancki woli śniadanie. Prócz tego amerykanie próbują żywić się gumą — niemogą się jednak, na to, jak dotąd odważyć.
Żują oni gumę całemi latami i w ostateczności nie decydują się na przełknięcie. Od czasu jak wprowadzono w Ameryce tak zwaną "prohibicję" czyli zakaz picia trunków — amerykanie jeżdżą na wódkę do Europy i wracają po pijanemu do domu. Aby jednak nie zarzucił im kto, że nie warto przepływać morza wody aby wypić kieliszek wódki — amerykanie zwiedzają Louvre, kupują parę obrazów Deraina i biorą wszystkie pierwsze miejsca na Olimpjadach. Jest to jak więc widzimy naród śmiały i zasobny w środki. Posiadają oni więcej od nas w każdej dziedzinie. — O ilości samochodów w Ameryce świadczy choćby ten fakt, iż na każdego prawie mężczyznę w New-Yorku wypada samochód i przejeżdża go.
Święto rocznicy niepodległości tego wielkiego narodu obchodzono w Warszawie z wielką uroczystością. Akademję otworzył osobiście Pan Prezydent Mościcki, który zajechał wytwornym amerykanem zaprzężonym w konie pierwszego pułku szwoleżerów. Na koźle ofiarnym siedział p. Klarner. Pierwszy przemawiał poseł Stanów Zjednoczonych Stetson, zawiadamiając o prolongacie drugiej raty pożyczki amerykańskiej.
Pan minister skarbu uchylił w tem miejscu kapelusza i wzdychając z ulgą szepnął: "Bóg mi zdjął Stetsona z głowy".
Nieobecny Ignacy Paderewski nadesłał depeszę podpisaną przez p. Helenę Paderewską oraz paręset jaj wyhodowanych przez małżonkę byłego premjera ułożonych w gustownym koszu misternie splecionym z włosów mistrza, wyrwanych przez panią Helenę Paderewską.
Prof. Henryk Mościcki, którego obecni przez pomyłkę uczcili powstaniem zrzekł się głosu i opuścił salę.
Były minister p. Kajetan Morawski wygłosił prelekcję pod wąsem "Mleko skondensowane", a p. Bertoni odczyt p.t. "Wieczne pióro". Były premjer pan Aleksander Skrzyński odczytał opis swoich podróży p.t. "Co widziałem na obu półkulach". Zgodnie z amerykańską zasadą "Czas to pieniądz" na wniosek prof. Kemmerera postanowiono uzgodnić czas amerykański z czasem polskim.|W związku z uroczystą rocznicą niepodległości Stanów Zjednoczonych — chciałbym czytelników naszych zapoznać z charakterem i obyczajami wielkiego narodu amerykańskiego.
Amerykanie dzielą się jak wiadomo — na miljarderów, gwiazdy filmowe i biednych murzynów. W Europie nie widujemy biednych murzynów amerykańskich, gdyż ta sfera ludności nie ma dość pieniędzy na bilety okrętowe. Miljarderów nie widujemy również, gdyż nawet w Europie nie pozwalają oni zbliżyć się nam na dostateczną odległość. Widujemy więc tylko gwiazdy filmowe i cała nasza niedoskonała wiedza o Ameryce ogranicza się do kina i wspominków historycznych.
Przez wiele lat Ameryka była miejscem ucieczki przestępców europejskich. O ludziach udających się do Ameryki nie mówiono nigdy "pojechał" a zawsze "uciekł". Pierwszym człowiekiem, który pojechał do Ameryki był Krzysztof Kolumb. Zastał on tam ostatniego tubylca t.z. "ostatniego Mohikanina", z którym to do spółki założył Kolumb Stany Zjednoczone. Do Ameryki, prócz przestępców wyjeżdżali też masowo wujaszkowie. Ameryka i dziś posiada minimalną ilość siostrzeńców — natomiast nie znam człowieka w Europie, któryby nie miał wujaszka w Ameryce. Temu prawdopodobnie przypisać należy, iż naród amerykański słynie z zamożności i stateczności.
Po za tem Ameryka słynie z wodospadu Niagara i drapaczy nieba. Amerykanie budują domy tak wysokie, iż kredyt krótkoterminowy stał się niemożliwością. Klijent który pożyczył pieniądze w banku na ostatnim piętrze — rzadko kiedy może zdążyć zjechać na dół w wrócić na górę w przepisanym terminie. Dlatego właśnie amerykanie nie mają długów i są tak chętni do udzielania pożyczek. O demokratyzmie i zamożności tego narodu świadczy choćby tak zwane prawo "lunchu" przysługujące każdemu obywatelowi. "Lunch" jak wiemy oznacza obiad lub jak kto elegancki woli śniadanie. Prócz tego amerykanie próbują żywić się gumą — niemogą się jednak, na to, jak dotąd odważyć.
Żują oni gumę całemi latami i w ostateczności nie decydują się na przełknięcie. Od czasu jak wprowadzono w Ameryce tak zwaną "prohibicję" czyli zakaz picia trunków — amerykanie jeżdżą na wódkę do Europy i wracają po pijanemu do domu. Aby jednak nie zarzucił im kto, że nie warto przepływać morza wody aby wypić kieliszek wódki — amerykanie zwiedzają Louvre, kupują parę obrazów Deraina i biorą wszystkie pierwsze miejsca na Olimpjadach. Jest to jak więc widzimy naród śmiały i zasobny w środki. Posiadają oni więcej od nas w każdej dziedzinie. — O ilości samochodów w Ameryce świadczy choćby ten fakt, iż na każdego prawie mężczyznę w New-Yorku wypada samochód i przejeżdża go.
Święto rocznicy niepodległości tego wielkiego narodu obchodzono w Warszawie z wielką uroczystością. Akademję otworzył osobiście Pan Prezydent Mościcki, który zajechał wytwornym amerykanem zaprzężonym w konie pierwszego pułku szwoleżerów. Na koźle ofiarnym siedział p. Klarner. Pierwszy przemawiał poseł Stanów Zjednoczonych Stetson, zawiadamiając o prolongacie drugiej raty pożyczki amerykańskiej.
Pan minister skarbu uchylił w tem miejscu kapelusza i wzdychając z ulgą szepnął: "Bóg mi zdjął Stetsona z głowy".
Nieobecny Ignacy Paderewski nadesłał depeszę podpisaną przez p. Helenę Paderewską oraz paręset jaj wyhodowanych przez małżonkę byłego premjera ułożonych w gustownym koszu misternie splecionym z włosów mistrza, wyrwanych przez panią Helenę Paderewską.
Prof. Henryk Mościcki, którego obecni przez pomyłkę uczcili powstaniem zrzekł się głosu i opuścił salę.
Były minister p. Kajetan Morawski wygłosił prelekcję pod wąsem "Mleko skondensowane", a p. Bertoni odczyt p.t. "Wieczne pióro". Były premjer pan Aleksander Skrzyński odczytał opis swoich podróży p.t. "Co widziałem na obu półkulach". Zgodnie z amerykańską zasadą "Czas to pieniądz" na wniosek prof. Kemmerera postanowiono uzgodnić czas amerykański z czasem polskim.|}}
{{#if:Cyrulik Warszawski|Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski,|}} {{#if: 6 (6) | nr 6 (6), | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 7 | brak ||, str. strony::7}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::slonimski-swieto-1926-07-10|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: | Uwagi: |}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 | Recenzje:
{{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10
|sort=Data
|format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-swieto-1926-07-10 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-6 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Antoni Słonimski | Święto amerykańskie | }}{{#if: Antoni Słonimski | | }} {{#ifeq: 6 (6) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
}}