Julian Tuwim - Flecista

Z sapijaszko.net
Skocz do: nawigacja, szukaj
 Był piegowaty mały flecista
 W wielkiej stołecznej orkiestrze,
 Grzmiące melodje targały przestrzeń,
 A on w swój flecik świstał.
Oczki kaprawe błogo przymykał I mdlał w łkającym spazmie. Burzą huczała groźna muzyka W szalonym entuzjazmie.
Grał piegowaty mały flecista Dla pani w czwartym rzędzie. Była to pani modro-złocista, Jak mgława dal w Legendzie.
I dął płucami i piszczał o tem, Że płacze nocą i tęskni! Niech jej opowie straszną tęsknotę Ten pisk, ten pisk zwycięski!
Niech ona wstanie i świętą dłonią Z ust pocałunek mu prześle! — Patrzcie — powstaje, staje na krześle Flecista nad symfonją!
— Patrzcie — on krzyczy i bije w szale Pięściami w natchnionym gniewie, Że jego fletu nie słychać wcale, że ona o niczym nie wie!
I jeszcze ryczą trąby, puzony, Wiole zanoszą się szlochem, A już do rzędów zamęt skłębiony Runął spiętrzonym połochem!




Pierwodruk w: Skamander, nr 1,1920, str. 40; Przedruk: Wierszy tom czwarty, Ignis, Warszawa 1923; Wiersze zebrane, F. Hoesick, W-wa 1928; Wiersze zebrane, J. Przeworski, W-wa 1933; Wiersze, nakł. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, Moskwa, 1943; Dzieła, Czytelnik, Warszawa 1955;

Uwagi: Tłum. francuskie: L. Knoll, Pologne, Paryż 1930, nr 3.




Źródło tekstu: wg Skamandra
klucz: {{{klucz}}}
{{{Gatunek}}}