Wiktor Popławski - Jak się pisze nowelę?

From sapijaszko.net
Jump to: navigation, search


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | {{#if:Sposób prawie tak dobry jak proszek D-ra Oethera, przy pomocy którego można upiec ciasto od świergotliwego ptysia aż do zadumanego baumkuchena. Oto on: bierze się parę dobrych, "klasycznych" nowel i miesza się ich treść, ideje i pisarską formę. Z 3-ch nowel może nawet średnich zdolności człowiek (urzędnik, śpiewak, szofer, poseł?) zrobić nowych nowel jedenaście. Więcej może zrobić tylko matematyk albo muzyk — ale ci ludzie nie wchodzą tu w rachubę, ponieważ jedni nie rozumieją całki, inni zaś zmniejszone abory kreztschtowe.

"Zostańmy przy jedenastu" — jak rzekł kiedyś kat Rewolucji Francuskiej, Sonson, widząc, że nikt nie podchodzi już do gilotyny.

Robi się tak: bierze się np. "Anielkę", "Szkice węglem", "Siłaczkę", "Schadzkę" i miesza się, dodając według recepty, tymczasem nie dodając proszku D-ra Oethera. Ciasto, po dwugodzinnem mieszaniu tak będzie w skrócie wyglądać:

Młoda dziewczynka ze dworu Anielka lubi ptaszki i nie lubi nauczycielki Walentyny. Niejaki Gajda, chłop z chłopa, nie chce iść do wojska, bo jego ojciec chce sprzedać dom. Anielka kocha Gajdę, ale nienawidzi żyda, Joska, który upija pisarza Zołzikiewicza wódką. Zołzikiewicz, który prócz picia wódki zakochany jest w nauczycielce Stanisławie, umierającej na suchoty, ale zkolei zakochanej w synu pewnego inżyniera z Warszawy, który ma lat czternaście i krew mu idzie z nosa. Stanisława mówi po francusku z Walentyną, czego nie lubi Gajda, zaś Zołzikiewicz jedzie w lecie saniami z doktorem do Anielki, zupełnie zdrowej, i nienawidzonej przez całe miasteczko wraz z Gajdą, który jest ze wsi. Pozwólcie mi odetchnąć.

Z tego wynika, że dwór ojca Anielki wraz z księdzem kanonikiem pali się w lecie obok zaśnieżonego domku Stanisławy, w którym idzie krew z nosa synowi inżyniera z Warszawy. Patrzy na to zezem naczelnik powiatu, szepcząc zgrabiałemi od wódki usty: "Wcissora to nie moja mama. Rzepa, Burak, dałja 3 grosze". Josek pali papierosy w gilzach "nieszkodliwych piersiom", żeni Wcissorę z doktorem medycyny i sprzedaje Stanisławę Zołzikiewiczowi. Wszyscy grają na gitarach. Ciocia i jej córka z francuską wychodzą za mąż za młodego poetę. Tramwaj jedzie. Przyjemnie. Na bagnach, po których chodzą złośliwe ogniki, łowi rzepy Gajda przywiązując im do ogonów zapalone wróble. Josek wraz z poetą Wiktorem (który lubi Sowińskiego) przegląda się w baretach doktora Weissa, czeka na Chałubińskiego i postanawiają obaj wrócić do francuski.

Zakończyć należy jakimś efektem własnym: orkan, pożar, albo dystyngowane milczenie. Oto dzieło.

Wiele tomów takich nowel "wychodzi z pod piór". Dla ubarwienia można dodać szerszą scenę bratania się chłopa z żydem w karczmie, bohaterski epizod gry Zozzikiewicza w kości z młodym synem inżyniera z Warszawy, taniec Anielki z doktorem na śniegu, lekcję Stanisławy z Weissową oraz Rzepę z Gajdą w plebanji na ganku starej piwnicy kanonika.

Zdaje mi się, że przepisy moje są zupełnie dostateczne. Należy tylko dodać proszek D-ra Oethera i wszystko wsadzić w piec. Sam nie jestem wprawdzie nowelistą, ale od czasu gdy romaniści zajmują się polityką i ja mogę pisać o technice nowelistycznej. Zresztą ten ongiś profesor romanistyki z całą szczerością przyznaje się do nieznajomości literatury i ja z całą pewnością przyznaję się do nieznajomości polityki. Wszyscy zadowoleni.|=Treść= Sposób prawie tak dobry jak proszek D-ra Oethera, przy pomocy którego można upiec ciasto od świergotliwego ptysia aż do zadumanego baumkuchena. Oto on: bierze się parę dobrych, "klasycznych" nowel i miesza się ich treść, ideje i pisarską formę. Z 3-ch nowel może nawet średnich zdolności człowiek (urzędnik, śpiewak, szofer, poseł?) zrobić nowych nowel jedenaście. Więcej może zrobić tylko matematyk albo muzyk — ale ci ludzie nie wchodzą tu w rachubę, ponieważ jedni nie rozumieją całki, inni zaś zmniejszone abory kreztschtowe.

"Zostańmy przy jedenastu" — jak rzekł kiedyś kat Rewolucji Francuskiej, Sonson, widząc, że nikt nie podchodzi już do gilotyny.

Robi się tak: bierze się np. "Anielkę", "Szkice węglem", "Siłaczkę", "Schadzkę" i miesza się, dodając według recepty, tymczasem nie dodając proszku D-ra Oethera. Ciasto, po dwugodzinnem mieszaniu tak będzie w skrócie wyglądać:

Młoda dziewczynka ze dworu Anielka lubi ptaszki i nie lubi nauczycielki Walentyny. Niejaki Gajda, chłop z chłopa, nie chce iść do wojska, bo jego ojciec chce sprzedać dom. Anielka kocha Gajdę, ale nienawidzi żyda, Joska, który upija pisarza Zołzikiewicza wódką. Zołzikiewicz, który prócz picia wódki zakochany jest w nauczycielce Stanisławie, umierającej na suchoty, ale zkolei zakochanej w synu pewnego inżyniera z Warszawy, który ma lat czternaście i krew mu idzie z nosa. Stanisława mówi po francusku z Walentyną, czego nie lubi Gajda, zaś Zołzikiewicz jedzie w lecie saniami z doktorem do Anielki, zupełnie zdrowej, i nienawidzonej przez całe miasteczko wraz z Gajdą, który jest ze wsi. Pozwólcie mi odetchnąć.

Z tego wynika, że dwór ojca Anielki wraz z księdzem kanonikiem pali się w lecie obok zaśnieżonego domku Stanisławy, w którym idzie krew z nosa synowi inżyniera z Warszawy. Patrzy na to zezem naczelnik powiatu, szepcząc zgrabiałemi od wódki usty: "Wcissora to nie moja mama. Rzepa, Burak, dałja 3 grosze". Josek pali papierosy w gilzach "nieszkodliwych piersiom", żeni Wcissorę z doktorem medycyny i sprzedaje Stanisławę Zołzikiewiczowi. Wszyscy grają na gitarach. Ciocia i jej córka z francuską wychodzą za mąż za młodego poetę. Tramwaj jedzie. Przyjemnie. Na bagnach, po których chodzą złośliwe ogniki, łowi rzepy Gajda przywiązując im do ogonów zapalone wróble. Josek wraz z poetą Wiktorem (który lubi Sowińskiego) przegląda się w baretach doktora Weissa, czeka na Chałubińskiego i postanawiają obaj wrócić do francuski.

Zakończyć należy jakimś efektem własnym: orkan, pożar, albo dystyngowane milczenie. Oto dzieło.

Wiele tomów takich nowel "wychodzi z pod piór". Dla ubarwienia można dodać szerszą scenę bratania się chłopa z żydem w karczmie, bohaterski epizod gry Zozzikiewicza w kości z młodym synem inżyniera z Warszawy, taniec Anielki z doktorem na śniegu, lekcję Stanisławy z Weissową oraz Rzepę z Gajdą w plebanji na ganku starej piwnicy kanonika.

Zdaje mi się, że przepisy moje są zupełnie dostateczne. Należy tylko dodać proszek D-ra Oethera i wszystko wsadzić w piec. Sam nie jestem wprawdzie nowelistą, ale od czasu gdy romaniści zajmują się polityką i ja mogę pisać o technice nowelistycznej. Zresztą ten ongiś profesor romanistyki z całą szczerością przyznaje się do nieznajomości literatury i ja z całą pewnością przyznaję się do nieznajomości polityki. Wszyscy zadowoleni.|}}

Dane bibliograficzne

{{#if:Witold Popławski|Autor: Witold Popławski|}}

Tytuł: Jak się pisze nowelę?

Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski, {{#if: 17 (17) | nr 17 (17), | }} {{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 2 | brak ||, str. strony::2}}; {{#if: |Przedruk: | }}

{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=list|outro=.}} | }} {{#if: | Uwagi: |}}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}

}}|}}
klucz: poplawski-jaksie-1926-09-25

{{#if: Witold Popławski | Jak się pisze nowelę? | }}{{#if: Witold Popławski | | }} {{#ifeq: 17 (17) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}


<headertabs/> |{{#if:Sposób prawie tak dobry jak proszek D-ra Oethera, przy pomocy którego można upiec ciasto od świergotliwego ptysia aż do zadumanego baumkuchena. Oto on: bierze się parę dobrych, "klasycznych" nowel i miesza się ich treść, ideje i pisarską formę. Z 3-ch nowel może nawet średnich zdolności człowiek (urzędnik, śpiewak, szofer, poseł?) zrobić nowych nowel jedenaście. Więcej może zrobić tylko matematyk albo muzyk — ale ci ludzie nie wchodzą tu w rachubę, ponieważ jedni nie rozumieją całki, inni zaś zmniejszone abory kreztschtowe.

"Zostańmy przy jedenastu" — jak rzekł kiedyś kat Rewolucji Francuskiej, Sonson, widząc, że nikt nie podchodzi już do gilotyny.

Robi się tak: bierze się np. "Anielkę", "Szkice węglem", "Siłaczkę", "Schadzkę" i miesza się, dodając według recepty, tymczasem nie dodając proszku D-ra Oethera. Ciasto, po dwugodzinnem mieszaniu tak będzie w skrócie wyglądać:

Młoda dziewczynka ze dworu Anielka lubi ptaszki i nie lubi nauczycielki Walentyny. Niejaki Gajda, chłop z chłopa, nie chce iść do wojska, bo jego ojciec chce sprzedać dom. Anielka kocha Gajdę, ale nienawidzi żyda, Joska, który upija pisarza Zołzikiewicza wódką. Zołzikiewicz, który prócz picia wódki zakochany jest w nauczycielce Stanisławie, umierającej na suchoty, ale zkolei zakochanej w synu pewnego inżyniera z Warszawy, który ma lat czternaście i krew mu idzie z nosa. Stanisława mówi po francusku z Walentyną, czego nie lubi Gajda, zaś Zołzikiewicz jedzie w lecie saniami z doktorem do Anielki, zupełnie zdrowej, i nienawidzonej przez całe miasteczko wraz z Gajdą, który jest ze wsi. Pozwólcie mi odetchnąć.

Z tego wynika, że dwór ojca Anielki wraz z księdzem kanonikiem pali się w lecie obok zaśnieżonego domku Stanisławy, w którym idzie krew z nosa synowi inżyniera z Warszawy. Patrzy na to zezem naczelnik powiatu, szepcząc zgrabiałemi od wódki usty: "Wcissora to nie moja mama. Rzepa, Burak, dałja 3 grosze". Josek pali papierosy w gilzach "nieszkodliwych piersiom", żeni Wcissorę z doktorem medycyny i sprzedaje Stanisławę Zołzikiewiczowi. Wszyscy grają na gitarach. Ciocia i jej córka z francuską wychodzą za mąż za młodego poetę. Tramwaj jedzie. Przyjemnie. Na bagnach, po których chodzą złośliwe ogniki, łowi rzepy Gajda przywiązując im do ogonów zapalone wróble. Josek wraz z poetą Wiktorem (który lubi Sowińskiego) przegląda się w baretach doktora Weissa, czeka na Chałubińskiego i postanawiają obaj wrócić do francuski.

Zakończyć należy jakimś efektem własnym: orkan, pożar, albo dystyngowane milczenie. Oto dzieło.

Wiele tomów takich nowel "wychodzi z pod piór". Dla ubarwienia można dodać szerszą scenę bratania się chłopa z żydem w karczmie, bohaterski epizod gry Zozzikiewicza w kości z młodym synem inżyniera z Warszawy, taniec Anielki z doktorem na śniegu, lekcję Stanisławy z Weissową oraz Rzepę z Gajdą w plebanji na ganku starej piwnicy kanonika.

Zdaje mi się, że przepisy moje są zupełnie dostateczne. Należy tylko dodać proszek D-ra Oethera i wszystko wsadzić w piec. Sam nie jestem wprawdzie nowelistą, ale od czasu gdy romaniści zajmują się polityką i ja mogę pisać o technice nowelistycznej. Zresztą ten ongiś profesor romanistyki z całą szczerością przyznaje się do nieznajomości literatury i ja z całą pewnością przyznaję się do nieznajomości polityki. Wszyscy zadowoleni.|Sposób prawie tak dobry jak proszek D-ra Oethera, przy pomocy którego można upiec ciasto od świergotliwego ptysia aż do zadumanego baumkuchena. Oto on: bierze się parę dobrych, "klasycznych" nowel i miesza się ich treść, ideje i pisarską formę. Z 3-ch nowel może nawet średnich zdolności człowiek (urzędnik, śpiewak, szofer, poseł?) zrobić nowych nowel jedenaście. Więcej może zrobić tylko matematyk albo muzyk — ale ci ludzie nie wchodzą tu w rachubę, ponieważ jedni nie rozumieją całki, inni zaś zmniejszone abory kreztschtowe.

"Zostańmy przy jedenastu" — jak rzekł kiedyś kat Rewolucji Francuskiej, Sonson, widząc, że nikt nie podchodzi już do gilotyny.

Robi się tak: bierze się np. "Anielkę", "Szkice węglem", "Siłaczkę", "Schadzkę" i miesza się, dodając według recepty, tymczasem nie dodając proszku D-ra Oethera. Ciasto, po dwugodzinnem mieszaniu tak będzie w skrócie wyglądać:

Młoda dziewczynka ze dworu Anielka lubi ptaszki i nie lubi nauczycielki Walentyny. Niejaki Gajda, chłop z chłopa, nie chce iść do wojska, bo jego ojciec chce sprzedać dom. Anielka kocha Gajdę, ale nienawidzi żyda, Joska, który upija pisarza Zołzikiewicza wódką. Zołzikiewicz, który prócz picia wódki zakochany jest w nauczycielce Stanisławie, umierającej na suchoty, ale zkolei zakochanej w synu pewnego inżyniera z Warszawy, który ma lat czternaście i krew mu idzie z nosa. Stanisława mówi po francusku z Walentyną, czego nie lubi Gajda, zaś Zołzikiewicz jedzie w lecie saniami z doktorem do Anielki, zupełnie zdrowej, i nienawidzonej przez całe miasteczko wraz z Gajdą, który jest ze wsi. Pozwólcie mi odetchnąć.

Z tego wynika, że dwór ojca Anielki wraz z księdzem kanonikiem pali się w lecie obok zaśnieżonego domku Stanisławy, w którym idzie krew z nosa synowi inżyniera z Warszawy. Patrzy na to zezem naczelnik powiatu, szepcząc zgrabiałemi od wódki usty: "Wcissora to nie moja mama. Rzepa, Burak, dałja 3 grosze". Josek pali papierosy w gilzach "nieszkodliwych piersiom", żeni Wcissorę z doktorem medycyny i sprzedaje Stanisławę Zołzikiewiczowi. Wszyscy grają na gitarach. Ciocia i jej córka z francuską wychodzą za mąż za młodego poetę. Tramwaj jedzie. Przyjemnie. Na bagnach, po których chodzą złośliwe ogniki, łowi rzepy Gajda przywiązując im do ogonów zapalone wróble. Josek wraz z poetą Wiktorem (który lubi Sowińskiego) przegląda się w baretach doktora Weissa, czeka na Chałubińskiego i postanawiają obaj wrócić do francuski.

Zakończyć należy jakimś efektem własnym: orkan, pożar, albo dystyngowane milczenie. Oto dzieło.

Wiele tomów takich nowel "wychodzi z pod piór". Dla ubarwienia można dodać szerszą scenę bratania się chłopa z żydem w karczmie, bohaterski epizod gry Zozzikiewicza w kości z młodym synem inżyniera z Warszawy, taniec Anielki z doktorem na śniegu, lekcję Stanisławy z Weissową oraz Rzepę z Gajdą w plebanji na ganku starej piwnicy kanonika.

Zdaje mi się, że przepisy moje są zupełnie dostateczne. Należy tylko dodać proszek D-ra Oethera i wszystko wsadzić w piec. Sam nie jestem wprawdzie nowelistą, ale od czasu gdy romaniści zajmują się polityką i ja mogę pisać o technice nowelistycznej. Zresztą ten ongiś profesor romanistyki z całą szczerością przyznaje się do nieznajomości literatury i ja z całą pewnością przyznaję się do nieznajomości polityki. Wszyscy zadowoleni.|}}


{{#if:Cyrulik Warszawski|Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski,|}} {{#if: 17 (17) | nr 17 (17), | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 2 | brak ||, str. strony::2}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::poplawski-jaksie-1926-09-25|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: | Uwagi: |}}


{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::poplawski-jaksie-1926-09-25 |sort=Data |format=ul}} | }}

{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-17 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}

}}|}}
klucz: poplawski-jaksie-1926-09-25

{{#if: Witold Popławski | Jak się pisze nowelę? | }}{{#if: Witold Popławski | | }} {{#ifeq: 17 (17) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}

}}