Difference between revisions of "Antoni Słonimski - Strejk artystów"
Gsapijaszko (talk | contribs) m (Utworzył nową stronę „{{MetaUtwor |klucz = slonimski-strejk-1926-07-03 |Autor = Antoni Słonimski |Tytul = Strejk artystów |Published = Cyrulik Warszawski |Nr = 10 (10) |Data = 1926 |Strona...”) |
Gsapijaszko (talk | contribs) m |
||
| Line 10: | Line 10: | ||
|Uwagi = W pierwodruku podpis: Pro-rok. | |Uwagi = W pierwodruku podpis: Pro-rok. | ||
|Źródło = {{Źródło|Typ=Journal|Klucz=CW-1926-10}} | |Źródło = {{Źródło|Typ=Journal|Klucz=CW-1926-10}} | ||
| − | |Gatunek = {{Gatunek|Rodzaj= | + | |Gatunek = {{Gatunek|Rodzaj=Artykuł}} {{Gatunek|Rodzaj=Satyra}} |
|Treść = | |Treść = | ||
Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu". | Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu". | ||
| Line 21: | Line 21: | ||
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem. | W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem. | ||
| − | |||
| − | |||
| − | |||
| − | |||
| − | |||
| − | |||
| − | |||
| − | |||
}} | }} | ||
Revision as of 19:01, 15 March 2012
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 |
{{#if:Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu".
Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. --- "Niech pani nie idzie, byłem", --- powiada brunet, --- "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". --- "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." --- "Moja pani" --- odpowiada brunet --- "oni dla forsy wszystko zrobią --- jednego widziałem, co za mamkę służył".
Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy --- nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" --- fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?
U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|=Treść= Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu".
Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. --- "Niech pani nie idzie, byłem", --- powiada brunet, --- "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". --- "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." --- "Moja pani" --- odpowiada brunet --- "oni dla forsy wszystko zrobią --- jednego widziałem, co za mamkę służył".
Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy --- nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" --- fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?
U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|}}
Dane bibliograficzne
{{#if:Antoni Słonimski|Autor: Antoni Słonimski|}}
Tytuł: Strejk artystów
Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski, {{#if: 10 (10) | nr 10 (10), | }} {{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 2 | brak ||, str. strony::2}}; {{#if: |Przedruk: | }}
{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W pierwodruku podpis: Pro-rok. | Uwagi: W pierwodruku podpis: Pro-rok.|}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Antoni Słonimski | Strejk artystów | }}{{#if: Antoni Słonimski | | }} {{#ifeq: 10 (10) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
<headertabs/>
|{{#if:Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu".
Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. --- "Niech pani nie idzie, byłem", --- powiada brunet, --- "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". --- "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." --- "Moja pani" --- odpowiada brunet --- "oni dla forsy wszystko zrobią --- jednego widziałem, co za mamkę służył".
Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy --- nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" --- fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?
U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|Między artystami a publicznością od dawien dawna panuje rozdźwięk i wzajemne nieporozumienie. Artyści lekceważą publiczność, a publiczność traktuje wszelką sztukę jako bujdę, nabieranie czyli tak zwaną "grandę". Słyszałem kiedyś w teatrze rozmowę, ilustrującą ten fakt dostatecznie: --- "Niech pani im nic tym aktorom nie wierzy" --- mówił wąsaty brunet do strzyżonej towarzyszki. --- "To wszystko je tylko dla pucu i naniby, namęczy się, drugich pozabija, sam umrze --- a potem idzie do kasy po forsę i do domu".
Sceptycyzm widza dzisiejszego doszedł do zastraszających rozmiarów. Taż sama strzyżona towarzyszka bruneta wyraziła chęć pójścia do cyrku na foki. --- "Niech pani nie idzie, byłem", --- powiada brunet, --- "To bujda, nabieranie, to wcale nie foki, a żydki poprzebierane". --- "Gdzieby tam znowu żydek się przebrał za fokę i do wody właził..." --- "Moja pani" --- odpowiada brunet --- "oni dla forsy wszystko zrobią --- jednego widziałem, co za mamkę służył".
Oczywiście, iż w takiej atmosferze wzajemnej nieufności praca artystyczna jest ciężka. Publiczność nie wierzy --- nie ma tego ciepłego zaufania tak cennego dla nas artystów. Poeta skarży się, krwawi, płonie, zachwyca się a czytelnik czyta to z uśmiechem i myśli "granda". Widz dzisiejszy chce dramatu "naprawdę" --- fikcja przestaje mu wystarczać. Każdy numer kurjera przynosi mu sensacje, przy których wszelka sztuka blednie. Co go obchodzi śmierć Dantona wobec wiadomości o zabiciu całej rodziny w Skolimowie?
U żydów pogarda dla fikcji jest odruchem żywiołowym. Słyszałem jak pewien pryncypał rozpatrując nierealne plany swego dependenta, krzyknął wreszcie na niego z pasją: "Idź pan czytać Sienkiewicza!"
W podobnym stanie rzeczy musiała zajść jakaś zmiana. I oto wybuchł strejk. Stało się to tak nagle i pocichu, że wszyscy byliśmy tem zaskoczeni. Artyści, literaci, malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy i autorzy dramatyczni zastrejkowali. Przestali pisać powieści, poezje, malować obrazy, grać i rzeźbić. A najsmutniejsze i wręcz tragiczne jest to, że nikt tego nie zauważył. Rząd i magistrat wyćwiczony już w walce z kinami --- tak szybko zorganizował walkę ze strejkiem, iż produkcja krajowa nie doznała najmniejszej przerwy. Do lokalu związku autorów dramatycznych --- generał Konarzewski posłał podobno pluton saperów --- i mało kto wie o tem, ze wszystkie ostatnie sztuki wyszły z pod pióra trzeciego baonu pierwszej dywizji artyleryjskiej. Rynek powieściowy zaspokojono starą makulaturą i nie ma o tem mowy, aby w jakiejś księgarni warszawskiej można było dostać coś zasadniczo różniącego się od "Trzech muszkieterów". Brak rzeźb udało się magistratowi zatuszować przy pomocy figur z ogrodu Saskiego, które wystawiono w Zachęcie. Komisarz Składkowski w porozumieniu z ministrem Młodzianowskim zmusił bileterów, woźnych oraz wszystkie garderobiane do zastępowania strejkujących aktorów i znowu, o dziwo --- uszło to powszechnej uwagi. Nawet krytyka, która nie bierze udziału w strejku artystycznym, nic nie spostrzegła i jak dotąd pisze dalej o rzeczach nieistniejących. Niema literatury, plastyki i teatru. Strajkują nawet feljetoniści. Ja sam przyznać się muszę również, należę do strejku. Pozwolono mi w drodze wyjątku na pomieszczenie tego feljetonu, ponieważ jest bardzo krótki i mało dowcipny. Gdybym zaś, broń boże, napisał długi i dowcipny feljeton, byłbym łamistrejkiem.|}}
{{#if:Cyrulik Warszawski|Pierwodruk w: Cyrulik Warszawski,|}} {{#if: 10 (10) | nr 10 (10), | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | data::1926 | {{#time: Y|1926}} }}}}{{#ifeq: 2 | brak ||, str. strony::2}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::slonimski-strejk-1926-07-03|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: W pierwodruku podpis: Pro-rok. | Uwagi: W pierwodruku podpis: Pro-rok.|}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | Recenzje:
{{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03
|sort=Data
|format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::slonimski-strejk-1926-07-03 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::CW-1926-10 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Antoni Słonimski | Strejk artystów | }}{{#if: Antoni Słonimski | | }} {{#ifeq: 10 (10) | brak | | }}{{#ifeq: 1926 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1926}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1926}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
}}