Jan Lechoń - Odpowiedź "straszliwym Żydom"
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::ArtykułKlucz::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 |
{{#if:Trzy tygodnie temu napisałem w "Wiadomościach Literackich" parę słów o wieczorze p. Kaczałowa i mówiąc o publiczności, zapełniającej salę "Wodewilu", — bogatej, opasłej, fizycznie ohydnej, odświętnej, rozentuzjazmowanej, wywołującej artystę bez końca, — o publiczności, której tak licznie zebranej i podnieconej nie widuje się nigdy na świetnych nieraz przedstawieniach polskich, w których często grają artyści nie gorsi niż p. Kaczałow, — mówiąc o tem żydowskiem burżujstwie, jawnie i manifestacyjnie wrogiem polskości, — użyłem wyrażenia: "straszliwi Żydzi".
Redakcja "Wiadomości", która już od paru tygodni niepokojona jest przez Żydów napomnieniami i pogróżkami, dlatego żeśmy parę razy zakpili w "Gilotynie" z żydowskich snobów i paskarzy, — pisząc zresztą o Polakach równie niemiłe rzeczy, — od ukazania się naszej wzmianki o Kaczałowie dostaje codziennie jakiś list, pisany albo kiepską albo przesadnie czystą polszczyzną, wypominający poetom "Skamandra" poparcie, którego doznali od Żydów, biorący w obronę skrzywdzonego jakoby i obrażonego przeze mnie p. Kaczałowa, — jakiś pan chce mnie nawet oddać pod sąd Związku Dyrektorów Scen Polskich, — którejś niedzieli wreszcie p. M. Turkow w "Naszym Przeglądzie" napisał wyraźnie o co chodzi; sprawa jest ogólniejszego znaczenia, więc mu odpowiem.
Pomijam oczywiście to wszystko, co się tyczy p. Kaczałowa. Napisałem o nim według mego rozumienia sprawiedliwie, z szacunkiem i uznaniem, na jakie zasługuje, nie wchodząc wcale w te sprawy, będące poza sztuką, o których była mowa w związku z jego występem w gazecie rosyjskiej "Za Swobodu"; — i teraz także, kiedy p. Turkow poinformował nas o specjalnej sympatji p. Kaczałowa do Żydów, mógłbym co najwyżej pomyśleć to, co powiedział cesarz Tyberjusz, dowiedziawszy się, że Żydzi są narodem wybranym: "De gustibus non est disputandum" — ale zresztą to mnie jako recenzenta mało obchodzi. Natomiast kto choćby trochę zna Żydów, — a p. Turkow nazywa mnie przecież "zażydzonym Lechoniem", — ten zrozumie, że gdyby p. Kaczałow nie grał w New-Yorku w żydowskim teatrze i nie wyśpiewywał majufesa na żydowskich weselach, toby sobie mógł być do śmierci równie świetnym jak jest artystą, noszonym na rękach przez Europę i Amerykę, — a tyleby się nim Żydzi zajmowali, co Frnklem, Kamińskim i Leszczyńskim, — oczywiście nie tutejsi Żydzi, bo tym wystarcza, że p. Kaczałow nie jest Polakiem.
Pan Turkow miał czelność napisać w piśmie, wychodzącem w Warszawie, że poezje polskie czytają tylko — czy też w 95 procentach — Żydzi, że gdyby nie Żydzi i jak złośliwie dodał — "Żydóweczki", toby wieczory poetów "Skamandra" nie mogły się odbywać; p. Turkow najwyraźniej udaje naiwnego — wie przecież doskonale, że to niema nic wspólnego z popieraniem polskiej sztuki — tylko że nie mając dobrych poetów żydowskich, robią Żydzi rejwach jak koło swoich koło Słonimskiego i Tuwima — ale wystarczyło wiersza [Julian Tuwim - Giełdziarze|=Treść= Trzy tygodnie temu napisałem w "Wiadomościach Literackich" parę słów o wieczorze p. Kaczałowa i mówiąc o publiczności, zapełniającej salę "Wodewilu", — bogatej, opasłej, fizycznie ohydnej, odświętnej, rozentuzjazmowanej, wywołującej artystę bez końca, — o publiczności, której tak licznie zebranej i podnieconej nie widuje się nigdy na świetnych nieraz przedstawieniach polskich, w których często grają artyści nie gorsi niż p. Kaczałow, — mówiąc o tem żydowskiem burżujstwie, jawnie i manifestacyjnie wrogiem polskości, — użyłem wyrażenia: "straszliwi Żydzi".
Redakcja "Wiadomości", która już od paru tygodni niepokojona jest przez Żydów napomnieniami i pogróżkami, dlatego żeśmy parę razy zakpili w "Gilotynie" z żydowskich snobów i paskarzy, — pisząc zresztą o Polakach równie niemiłe rzeczy, — od ukazania się naszej wzmianki o Kaczałowie dostaje codziennie jakiś list, pisany albo kiepską albo przesadnie czystą polszczyzną, wypominający poetom "Skamandra" poparcie, którego doznali od Żydów, biorący w obronę skrzywdzonego jakoby i obrażonego przeze mnie p. Kaczałowa, — jakiś pan chce mnie nawet oddać pod sąd Związku Dyrektorów Scen Polskich, — którejś niedzieli wreszcie p. M. Turkow w "Naszym Przeglądzie" napisał wyraźnie o co chodzi; sprawa jest ogólniejszego znaczenia, więc mu odpowiem.
Pomijam oczywiście to wszystko, co się tyczy p. Kaczałowa. Napisałem o nim według mego rozumienia sprawiedliwie, z szacunkiem i uznaniem, na jakie zasługuje, nie wchodząc wcale w te sprawy, będące poza sztuką, o których była mowa w związku z jego występem w gazecie rosyjskiej "Za Swobodu"; — i teraz także, kiedy p. Turkow poinformował nas o specjalnej sympatji p. Kaczałowa do Żydów, mógłbym co najwyżej pomyśleć to, co powiedział cesarz Tyberjusz, dowiedziawszy się, że Żydzi są narodem wybranym: "De gustibus non est disputandum" — ale zresztą to mnie jako recenzenta mało obchodzi. Natomiast kto choćby trochę zna Żydów, — a p. Turkow nazywa mnie przecież "zażydzonym Lechoniem", — ten zrozumie, że gdyby p. Kaczałow nie grał w New-Yorku w żydowskim teatrze i nie wyśpiewywał majufesa na żydowskich weselach, toby sobie mógł być do śmierci równie świetnym jak jest artystą, noszonym na rękach przez Europę i Amerykę, — a tyleby się nim Żydzi zajmowali, co Frnklem, Kamińskim i Leszczyńskim, — oczywiście nie tutejsi Żydzi, bo tym wystarcza, że p. Kaczałow nie jest Polakiem.
Pan Turkow miał czelność napisać w piśmie, wychodzącem w Warszawie, że poezje polskie czytają tylko — czy też w 95 procentach — Żydzi, że gdyby nie Żydzi i jak złośliwie dodał — "Żydóweczki", toby wieczory poetów "Skamandra" nie mogły się odbywać; p. Turkow najwyraźniej udaje naiwnego — wie przecież doskonale, że to niema nic wspólnego z popieraniem polskiej sztuki — tylko że nie mając dobrych poetów żydowskich, robią Żydzi rejwach jak koło swoich koło Słonimskiego i Tuwima — ale wystarczyło wiersza [Julian Tuwim - Giełdziarze|}}
Dane bibliograficzne
{{#if:Jan Lechoń|Autor: Jan Lechoń|}}
Tytuł: Odpowiedź "straszliwym Żydom"
Pierwodruk w: Wiadomości Literackie, {{#if: 34 (34) | nr 34 (34), | }} {{#ifeq: 1924-08-24 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-08-24}} | 4 | data::1924-08-24 | {{#time: Y|1924-08-24}} }}}}{{#ifeq: 3 | brak ||, str. strony::3}}; {{#if: |Przedruk: | }}
{{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=list|outro=.}} | }} {{#if: {{#ask:Klucz::tuwim-gieldziarze-1920-12-09 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }}, {{#ask:Klucz::lechon-wystepy-1924-08-03 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }} | Uwagi: {{#ask:Klucz::tuwim-gieldziarze-1920-12-09 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }}, {{#ask:Klucz::lechon-wystepy-1924-08-03 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }}|}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 | Recenzje: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Jan Lechoń | Odpowiedź "straszliwym Żydom" | }}{{#if: Jan Lechoń | | }} {{#ifeq: 34 (34) | brak | | }}{{#ifeq: 1924-08-24 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-08-24}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1924-08-24}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
<headertabs/>
|{{#if:Trzy tygodnie temu napisałem w "Wiadomościach Literackich" parę słów o wieczorze p. Kaczałowa i mówiąc o publiczności, zapełniającej salę "Wodewilu", — bogatej, opasłej, fizycznie ohydnej, odświętnej, rozentuzjazmowanej, wywołującej artystę bez końca, — o publiczności, której tak licznie zebranej i podnieconej nie widuje się nigdy na świetnych nieraz przedstawieniach polskich, w których często grają artyści nie gorsi niż p. Kaczałow, — mówiąc o tem żydowskiem burżujstwie, jawnie i manifestacyjnie wrogiem polskości, — użyłem wyrażenia: "straszliwi Żydzi".
Redakcja "Wiadomości", która już od paru tygodni niepokojona jest przez Żydów napomnieniami i pogróżkami, dlatego żeśmy parę razy zakpili w "Gilotynie" z żydowskich snobów i paskarzy, — pisząc zresztą o Polakach równie niemiłe rzeczy, — od ukazania się naszej wzmianki o Kaczałowie dostaje codziennie jakiś list, pisany albo kiepską albo przesadnie czystą polszczyzną, wypominający poetom "Skamandra" poparcie, którego doznali od Żydów, biorący w obronę skrzywdzonego jakoby i obrażonego przeze mnie p. Kaczałowa, — jakiś pan chce mnie nawet oddać pod sąd Związku Dyrektorów Scen Polskich, — którejś niedzieli wreszcie p. M. Turkow w "Naszym Przeglądzie" napisał wyraźnie o co chodzi; sprawa jest ogólniejszego znaczenia, więc mu odpowiem.
Pomijam oczywiście to wszystko, co się tyczy p. Kaczałowa. Napisałem o nim według mego rozumienia sprawiedliwie, z szacunkiem i uznaniem, na jakie zasługuje, nie wchodząc wcale w te sprawy, będące poza sztuką, o których była mowa w związku z jego występem w gazecie rosyjskiej "Za Swobodu"; — i teraz także, kiedy p. Turkow poinformował nas o specjalnej sympatji p. Kaczałowa do Żydów, mógłbym co najwyżej pomyśleć to, co powiedział cesarz Tyberjusz, dowiedziawszy się, że Żydzi są narodem wybranym: "De gustibus non est disputandum" — ale zresztą to mnie jako recenzenta mało obchodzi. Natomiast kto choćby trochę zna Żydów, — a p. Turkow nazywa mnie przecież "zażydzonym Lechoniem", — ten zrozumie, że gdyby p. Kaczałow nie grał w New-Yorku w żydowskim teatrze i nie wyśpiewywał majufesa na żydowskich weselach, toby sobie mógł być do śmierci równie świetnym jak jest artystą, noszonym na rękach przez Europę i Amerykę, — a tyleby się nim Żydzi zajmowali, co Frnklem, Kamińskim i Leszczyńskim, — oczywiście nie tutejsi Żydzi, bo tym wystarcza, że p. Kaczałow nie jest Polakiem.
Pan Turkow miał czelność napisać w piśmie, wychodzącem w Warszawie, że poezje polskie czytają tylko — czy też w 95 procentach — Żydzi, że gdyby nie Żydzi i jak złośliwie dodał — "Żydóweczki", toby wieczory poetów "Skamandra" nie mogły się odbywać; p. Turkow najwyraźniej udaje naiwnego — wie przecież doskonale, że to niema nic wspólnego z popieraniem polskiej sztuki — tylko że nie mając dobrych poetów żydowskich, robią Żydzi rejwach jak koło swoich koło Słonimskiego i Tuwima — ale wystarczyło wiersza [Julian Tuwim - Giełdziarze|Trzy tygodnie temu napisałem w "Wiadomościach Literackich" parę słów o wieczorze p. Kaczałowa i mówiąc o publiczności, zapełniającej salę "Wodewilu", — bogatej, opasłej, fizycznie ohydnej, odświętnej, rozentuzjazmowanej, wywołującej artystę bez końca, — o publiczności, której tak licznie zebranej i podnieconej nie widuje się nigdy na świetnych nieraz przedstawieniach polskich, w których często grają artyści nie gorsi niż p. Kaczałow, — mówiąc o tem żydowskiem burżujstwie, jawnie i manifestacyjnie wrogiem polskości, — użyłem wyrażenia: "straszliwi Żydzi".
Redakcja "Wiadomości", która już od paru tygodni niepokojona jest przez Żydów napomnieniami i pogróżkami, dlatego żeśmy parę razy zakpili w "Gilotynie" z żydowskich snobów i paskarzy, — pisząc zresztą o Polakach równie niemiłe rzeczy, — od ukazania się naszej wzmianki o Kaczałowie dostaje codziennie jakiś list, pisany albo kiepską albo przesadnie czystą polszczyzną, wypominający poetom "Skamandra" poparcie, którego doznali od Żydów, biorący w obronę skrzywdzonego jakoby i obrażonego przeze mnie p. Kaczałowa, — jakiś pan chce mnie nawet oddać pod sąd Związku Dyrektorów Scen Polskich, — którejś niedzieli wreszcie p. M. Turkow w "Naszym Przeglądzie" napisał wyraźnie o co chodzi; sprawa jest ogólniejszego znaczenia, więc mu odpowiem.
Pomijam oczywiście to wszystko, co się tyczy p. Kaczałowa. Napisałem o nim według mego rozumienia sprawiedliwie, z szacunkiem i uznaniem, na jakie zasługuje, nie wchodząc wcale w te sprawy, będące poza sztuką, o których była mowa w związku z jego występem w gazecie rosyjskiej "Za Swobodu"; — i teraz także, kiedy p. Turkow poinformował nas o specjalnej sympatji p. Kaczałowa do Żydów, mógłbym co najwyżej pomyśleć to, co powiedział cesarz Tyberjusz, dowiedziawszy się, że Żydzi są narodem wybranym: "De gustibus non est disputandum" — ale zresztą to mnie jako recenzenta mało obchodzi. Natomiast kto choćby trochę zna Żydów, — a p. Turkow nazywa mnie przecież "zażydzonym Lechoniem", — ten zrozumie, że gdyby p. Kaczałow nie grał w New-Yorku w żydowskim teatrze i nie wyśpiewywał majufesa na żydowskich weselach, toby sobie mógł być do śmierci równie świetnym jak jest artystą, noszonym na rękach przez Europę i Amerykę, — a tyleby się nim Żydzi zajmowali, co Frnklem, Kamińskim i Leszczyńskim, — oczywiście nie tutejsi Żydzi, bo tym wystarcza, że p. Kaczałow nie jest Polakiem.
Pan Turkow miał czelność napisać w piśmie, wychodzącem w Warszawie, że poezje polskie czytają tylko — czy też w 95 procentach — Żydzi, że gdyby nie Żydzi i jak złośliwie dodał — "Żydóweczki", toby wieczory poetów "Skamandra" nie mogły się odbywać; p. Turkow najwyraźniej udaje naiwnego — wie przecież doskonale, że to niema nic wspólnego z popieraniem polskiej sztuki — tylko że nie mając dobrych poetów żydowskich, robią Żydzi rejwach jak koło swoich koło Słonimskiego i Tuwima — ale wystarczyło wiersza [Julian Tuwim - Giełdziarze|}}
{{#if:Wiadomości Literackie|Pierwodruk w: Wiadomości Literackie,|}} {{#if: 34 (34) | nr 34 (34), | }}{{#ifeq: 1924-08-24 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-08-24}} | 4 | data::1924-08-24 | {{#time: Y|1924-08-24}} }}}}{{#ifeq: 3 | brak ||, str. strony::3}}; {{#if: |Przedruk: | }} {{#ifexpr: {{#ask: Przedruk::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 | Przedruk w tomach: {{#ask: Przedruk::lechon-odpowiedz-1924-08-24|sort=Data wydania|order=asc|format=list|outro=.}} | }} {{#if: {{#ask:Klucz::tuwim-gieldziarze-1920-12-09 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }}, {{#ask:Klucz::lechon-wystepy-1924-08-03 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }} | Uwagi: {{#ask:Klucz::tuwim-gieldziarze-1920-12-09 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }}, {{#ask:Klucz::lechon-wystepy-1924-08-03 |mainlabel=- |?Autor |?Tytuł |format=template |template=Formatuj nawiązanie }}|}}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 | Recenzje:
{{#ask:Rodzaj::RecenzjaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24
|sort=Data
|format=ul}} | }}
{{#ifexpr: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24|format=count}} > 0 | patrz też: {{#ask:Rodzaj::PolemikaKlucz rodzaju::lechon-odpowiedz-1924-08-24 |sort=Data |format=ul}} | }}
{{#if: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }} }}|Źródło tekstu: {{#ifeq: Journal | Journal | {{#ask:Journal::+Klucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Tytuł |? Numer |? Data wydania nieformatowana |? Wydawca |format=template |template=Formatuj źródło }} | {{#ifeq: Journal | Book | {{#ask:Rodzaj::BookKlucz::WL-1924-34 | limit=1 |mainlabel=- |? Autor |? Edytor |? Tytuł |? Miejsce wydania |? Data wydania |? Nazwastrony |format=template |template=Formatuj źródło książkowe }} | inne }}
}}|}}{{#if: Jan Lechoń | Odpowiedź "straszliwym Żydom" | }}{{#if: Jan Lechoń | | }} {{#ifeq: 34 (34) | brak | | }}{{#ifeq: 1924-08-24 | brak | | {{#ifeq: {{#len:1924-08-24}} | 4 | | [[rok publikacji::{{#time: Y|1924-08-24}}| ]] }} }} {{#if:|[[Klucz rodzaju::{{{Klucz}}}| ]]| }}{{#if: |[[Stradecki::{{{Stradecki}}}|]]|}}
}}