“Wlazł kotek…” ponownie

sapi 4. stycznia 2009

I kolejna porcja parodii, tym razem autorstwa Witolda Zechentera (z Gabinetu uśmiechu, Iskry, Warszawa, 1975):

Mieczysław Jastrun
Wlazł kotek. Cóż, na płotek… I siedzi na płotku.
Czy widzicie jak siedzi? Jak mruga?
Któż z nas odgadnie, jaka myśl leży pośrodku
w tej piosence, co piękna jest — ale niedługa?

Konstanty Ildefons Gałczyński
Oto kot.
       Popatrz, żono,
Natalio: kot na płocie.
A gwiazdy wysoko płoną
otwarte jak usta na oścież.

Czemu mruga ten zwierz?
Kto wie, co jeszcze się stanie…
Przedziwna piosenki tej treść…
Zaczarowany kot,
       zaczarowany płot
              Zaczarowane mruganie…

czytaj dalej »

Sasanki

sapi 27. grudnia 2008

Pulsatilla vulgaris
Pulsatilla vulgaris
Pulsatilla vulgaris

Przygoda z sasankami zaczęła się któregoś roku od zakupienia kilku paczek nasion i wysianiu tychże w doniczkach. Według zdjęć na opakowaniach miały być różnokolorowe — no i były… fioletowe :). Posadzone w ogrodzie odwdzięczyły się ładnymi kwiatami. Następnie dokupione zostały białe (już kwitnące) i bordowe.. Teraz mieszają się jak chcą, sieją na potęgę i wprowadzają w dobry nastrój :). Poniżej odnaleziony w makulaturze tekst Osieckiej o tym ładnym kwiatku:

Dumała sasanka nad Sanem
jakie jej życie pisane?
Czy z garstką swych sióstr (albo braci)
czyjś wianek ślubny wzbogaci?
Czy w klapie dandysa zadynda?
Czy zerwie ją lafirynda?
Czy ktoś ją, choć jest pod ochroną,
powiezie w podróż szaloną?
Czy gniazdo wymości nią ptak?
Fufajkę ozdobi? Czy frak?
Czy będzie najczulej kochana?
Przez Franka? Czy przez Cypriana?
      * * *
Niedługo trwał myśli tych bieg.
Pod wieczór spadł wielki śnieg
i znikła pod nim sasanka ---
niedoszła żona i branka.
Tak nieraz bywa szkaradnie,
że człowiek na nos padnie
albo ześwini się zgoła
nim życie poznać zdoła.

PS. Ty, Sasanko, ty!

Agnieszka Osiecka, Szpilki, nr 3, 1972 r.

Wlazł kotek na płotek — addendum

sapi 22. grudnia 2008

Wariacja Andrzeja Nowickiego, znaleziona w 4. numerze Szpilek z 1959 r.:

 
Spośród wszystkich pieśni krzepkich
Jakie naród polski zna,
Które śpiewa od kołyski —
Najsłynniejsza jest pieśń ta:

“Wlazł kotek na płotek
I mruga
Ładna to piosenka
Niedługa”

Każdy zna to wszak od dziecka,
Każdy śpiewa to bez błędu —
Ale mnie ta pieśń zdradziecka
Doprowadza do obłędu.

Bo to niby nic na pozór,
Niby że kot wlazł na płot —
Wlazł, może wywalił ozór,
Mruga… Na co mruga kot?

Nikt nie mruga bez znaczenia
(Chyba, że nerwowy tik).
Jakieś niedopowiedzenia
W tym ukryte, jakiś trik.

Jakaś aluzyjność jest w tym,
Jakiś fałsz i jakiś zgrzyt.
Nie pomogą czcze protesty!
— To jest nieuczciwy chwyt!

Żeby jeszcze mrugał z ziemi,
Ale on aż na płot wlazł!
Przysłuchajmy się w skupieniu
Słowom pieśni jeszcze raz:

“Wlazł kotek na płotek
I mruga
Ładna to piosenka
Niedługa”

Problem rozrósł się, spotężniał —
To już nie jest zwykły kot!
On mrugania dźwiga ciężar,
Aż się pod nim chwieje płot!

Wyje wicher, deszczu struga,
Burza huczy wkoło nas —
A on sobie tylko mruga
Jeszcze raz i jeszcze raz!

Z wszystkich nas wariata struga
Od Tatr do bałtyckich błot.
— Czy mrugając tylko mruga
Taki rozmrugany kot?

Tajemnica nieodkryta
Będzie gnębić znów i znów:
Nigdy nikt się nie dopyta
Na co kot tak mruga ów?

Ciężar w piersi i sen z powiek,
Sztorcem włos, na czole pot…
– Co ma zrobić zwykły człowiek,
Gdy niezwykły mruga kot?

Puls uderza, nadciśnienie,
Serce w piersi niczym młot…
Co noc szarpie zagadnienie,
— Na co taki mruga kot?

Obudźmyż się, bracia, wcześniej,
Póki pora, póki czas!
— Niech już nikt nie śpiewa pieśni
O tym, co to na płot wlazł;

“Wlazł kotek na płotek
I mruga
Ładna to piosenka
Niedługa”

Wlazł kotek na płotek…

sapi 21. marca 2008

… i mruga
Łatwa to piosenka niedługa
A my tam kotkowi, kotkowi
Odmrugać gotowi, gotowi

Ta popularna piosenka doczekała się wielu wersji i przeróbek, z których kilka podaje Wikipedia. Poniżej zamieszczam kilka, odnalezionych w makulaturze, parodii autorstwa Jarosława Iwaszkiewicza:

Ignacy Krasicki:
Że mrugał kot wylazłszy na domu sztachety
Dziwili się mężowie, starcy i kobiety.
Wtem wpadł pies, głośno szczeknął. Ani się spodzieli
Kiedy wszyscy kotkowi nagle odmrugnęli.

czytaj dalej »

Takie tam tautogramy

sapi 12. stycznia 2008

Tworzeniu tautogramów towarzyszy trud typowy twórczości tematycznej. Tryskając trywialnymi truizmami, tropiąc Tuwima, trafiłem takich trochę, tu i teraz teleportując to towarzystwo.

A poważniej: przeglądając Wiadomości Literackie, nr 3 z 1936 r, można znaleźć kilka tautogramów, nadesłanych przez czytelników w ramach odpowiedzi na zadanie, zamieszczone w dziale Rozrywki umysłowe. Oto i one:

Ambasadora Anglji w Addis Abebie absorbowała akcja armji abisyńskiej. Awizowano ataki aeroplanów. Armia abisyńska atakowała z absolutną abnegacją awangardy awanturniczych askarisów. Anteny Asmary anonsowały awantury i anarchię w arjergardzie. Automobilom abisyńskim z amunicją angielską i amerykańską asystowały agresywne aparaty atakujących asów aeronautyki. Agitacja antyabisyńska akcentowała antywłoską akcję administracji abisyńskiej i atakowała analfabetyzm Abisyńczyków. Armia anegdotycznych aniołów, atakujących Abisynję, anektuje Adurę i Adigrat.
Adam Barliński

Litera P wydaje się być uprzywilejowaną:

Posiedzenie parlamentu. Przemawia poseł Partji Pracy:

Panie Przewodniczący, Panowie i Panie!

Pan Premjer przedstawił Panom projekty pożądanych pełnomocnictw. Poprzednie posiedzenie podkomisyj i polemika plenum parlamentu poświęcona pełnomocnictwom przekonały Panów o powadze położenia. Polityka Premjera pchnęła państwo w przepaść. Półśrodki przestały pomagać.

Przedstawiciele Partji Pracy podkreślili w przemówieniach plan Premjera przeprowadzenia postulatów prawicy przy pomocy pełnomocnictw. Program Partji Pracy: planowej produkcji, podwyżki płac, pożyczki państwowej i prac publicznych, przedstawiony parlamentowi, powoduje popłoch prawicy. Pod płaszczykiem pseudo-poprawy położenia, pragnie pan Pemjer przeforsować pełnomocnictwa, przerwać pracę parlamentu i przeszkodzić przeprowadzeniu programu Partji Pracy.

Przestrzegam Panów przed pochopnem przyznaniem pełnomocnictw i pozbawieniem parlamentu praw podstawowych. A Panowie z prawicy proszę pamiętać: pogróżkom i próbom puczu przeciwstawimy potężny protest proletarjatu.
Mgr Bronisław Blass we Lwowie

czytaj dalej »

Z Chełmszczyzny

sapi 19. sierpnia 2007

Tak zatytułowany jest humorystyczny tekst utrzymany w formie listu do redakcji, a dotyczący pomysłów na wydzielenie guberni chełmskiej z Królestwa Polskiego.

Od redakcji

Drukując korespondencję poniższą, redakcja uważa za obowiązek zaznaczyć, iż niezupełnie solidaryzuje się ze stylem i poglądami szanownego korespondenta, w imię bezstronności umieszcza list jego bez zmian.

I.

Do tych pór pisał ja tylko do ,,Warsz. Dniewnika” pod psewdonimem ,,Mendax”, no teraz zamyślił i do polskich gazet pisać, żeby polsko-ruskie zbliżenie zrobić. Trudne to dzieło, bo wy, pany lachy, jak tylko kto z ruskich zbliży się do was, to zaraz za kieszeń się łapiecie. Tak jakie to zbliżenie wyjść może? Ot, tak i teraz: my chcemy Chełmszczyznę z Prywislinja wydzielić, żeby Polaków, co tam żyją, do Rosji zbliżyć, a oni gwałt podnieśli, intrygi swoje robią i nie daj Bóg, co na nas gadają. Powiadają oni, że z tych 50 tysięcy podpisów, co nasz chełmski deputat zebrał, połowa martwych dusz była… nu, niechaj i tak, no komu wiadomo, że ten co umarł wcześniej, jeżeliby teraz żył nie chciałby wydzielenia Chełmszczyzny? Kto może to poświadczyć pod przysięgą i jakie dokumenty przedstawi? A potem, martwe li dusze, żywe li, — wszystko równo, bo rzecz nie w duszach, a w podpisach. Także powiadają Polaki, że strażniki siłą chłopów zmuszają, żeby podpisy dawali, no kto ma zbierać podpisy, jak nie strażniki? A jeżeli który chłopu, co ciemny jest, dla wytłómaczenia w ryło da, tak to zwyczajna rzecz, a nie siła albo gwałt — jak mówią Polaki. U nas każdy, i ruski i ,,kałakut” t.j. taki, co z prawosławnych w katoliki poszedł, wydzielenia Chełmszczyzny chce, bo wie, że jego władza za partjotyczne chęci wynagrodzi, a od polaków co dostanie? Nie daj Bóg, w niewolę pójdzie do szlachciców, którzy, z pomocą księdzów, pańszczyznę nazad wprowadzą. Jeżeli Polaki krzyczą, że nieprawda, to tylko ichnia intryga jest, której końca nie będzie, jeżeli my z nimi porządku po swojemu nie zrobim. Tak i wydzielić Chełmszczyznę należy i zrobić to w historycznym porządku: znaczy nie tylko Lublińską i Siedlecką gubernię, no i Awgustowski powiat Suwalskiej i Mazowiecki Łomżyńskiej od Polaków wziąć, jak o tem pisał ,,Warsz. Dniewn.” w 87 nomerze. Od wieków ruska to ziemia, na której nasi komisarze włościańscy kulturę nasadzali i dopuścić nie można, żeby ich zasługi na marne poszły. Jak to się zrobi, wtedy z Polakami na konto zbliżenia pogadamy, a jeżeli się zbliżyć nie zechcą — nie bieda! U nas, sława Bogu, jeszcze cytadel jest i puste place na nowe więzienia w każdem gubernskiem mieście się znajdą

Wasz druh, A. i. Prostopluj-Naplewałow, gubernski urzędnik niższego okładu

Jednodniówka ,,Kwiczoł”, Warszawa, 26. kwietnia 1907 r., wyd. Romuald Orłowski

Głosy za wydzieleniem Chełmszczyzny podnosiły się od końca XIX wieku. Pierwsze podchody w tym kierunku miały miejsce w 1889 roku, kiedy to Konstantin Pobiedonoscew (nadprokurator św. synodu piotrogrodzkiego) i warszawski arcybiskup prawosławny Leoncyusz zaproponowali wprowadzenie kalendarza juliańskiego w Królestwie Polskim, co przypomniało o Chełmszczyźnie, zamieszkałej w dużej mierze przez unitów. Sześć lat później, w 1895 r, Rusin galicyjski, Dobrjański złożył rządowi rosyjskiemu projekt wydzielenia Chełmszczyzny. Projekt ten poparty został przez Piotra Szuwałowa, generała-gubernatora warszawskiego. W 1898 roku utworzono specjalną komisję dla zbadania sprawy — wtedy to doliczono się 495 tys prawosławnych wśród 1 050 tys. mieszkańców na projektowanym do wydzielenia obszarze. Unici zniknęli całkowicie ze statystyki. Projekt wtedy odrzucono.

Ostatecznie gubernię chełmską wydzielono (z lubelskiej i siedleckiej) w 1912 r i przyłączono do Rosji.

LaTeX i okolice

sapi 28. lipca 2007

Przejrzałem sobie w wolnej chwili logi z apacha (do tego celu polecam analog), pod kątem zapytań i odnośników. Gross z nich dotyczy popełnionego przeze mnie dawno, dawno temu opisu dotyczącego tworzenia plików pdf. Ale przeglądając pliki na serwerze natknąłem się jeszcze na dwa: o tabelkach w LaTeXu i fontach wektorowych w pdfach. Może komuś się do czegoś przydadzą.

Cyrulik w Bibliotece Śląskiej

sapi 26. lipca 2007

Dzięki uprzejmości p. Remigiusza Lisa zaistniała możliwość udostępnienia części mojego zbioru czasopism w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej. Zaczynamy od Cyrulika Warszawskiego. Bezpośredni link do tego, co już zostało opublikowane: http://www.sbc.org.pl/dlibra/publication?id=4537. Cieszę się z tej współpracy i liczę, że dzięki temu uda się skompletować kolekcję polskich czasopism satyrycznych przynajmniej w wersji cyfrowej.

Pójdź, kińże tę chmurność w głąb flaszy

sapi 18. lipca 2007

Zdanie to, rozpowszechnione wśród TeXników — zawiera w sobie wszystkie litery alfabetu, łącznie z polskimi znakami diakrytycznymi. Przeglądając ostatnio ,,Wiadomości Literackie” natknąłem się, w dziale ,,Rozrywki umysłowe”, na plon pokonkursowy na najkrótsze zdanie:

[...] mgr I. Korkis ze Lwowa nadesłał zdanie ,,Weź — mość — ich szuflę, drąg, nóż, kij, bat — płyń!” (33 litery) p. Wanda Barcińska z Łodzi: ,,Zgań młódź, gdy ufna jest prośbą żyć chwilkę” (36 liter), p. inż. I. Szyłowicki z Warszawy: ,,Jedź z flintą, byś mógł schować krużę pań” (33 litery), p. Bogusława Golachowska z Poznania: ,,Pójdźmyż klątwę fałszu znieść! — Bóg chroń!” (34 litery).

Prócz powyższych otrzymaliśmy szereg zdań 32-literowych bez powtórzeń. Pan Ludwik Jakajtis z Wilna przysłał dość oryginalne wezwanie do kompozytora ,,Lżej kończ waść fugę i spłódź hymn trąb”, p. Ryszard Szreiber z Łodzi ,,Zbudź grą pieśń, żal-ć fjołków smętnych”, p. Marceli Leinkram ,,Myślę: fruń z płacht gąsko, jedź wbić nóż (?)”, a inż. L. Jakubowicz z Warszawy humorystyczne ,,Dość błazeństw, żrą mój pęk luźnych fig”. Wszystkie te zdania można zaopatrzyć mniejszym lub większym znakiem zapytania. O wiele lepsze według nas jest zdanie inż. Stanisława Jerzego Nowaka z Poznania: ,,W niżach mógł zjeść truflę koń bądź psy”, bezwzględnie zaś najlepsze ze wszystkich dotąd nadesłanych jest świetne zdanie Jana G. H. Pawlikowskiego z Kniażyc ,,Pójdź, kińże tę chmurność w głąb flaszy”. Zdanie to, ze względu na wyjątkowe trudności, wynikające z konieczności uzgodnienia wymagań sensu z warunkami konstrukcji, jest swego rodzaju małem arcydziełkiem, gdyż — jak pisze jego autor — ,,nietylko nie jest w niezgodzie ze zdrowym rozsądkiem, ale przeciwnie, zawiera wielce filozoficzną sentencję”. Za zdanie to wyznaczyliśmy specjalną nagrodę w postaci książki Hallidaya Sutherlanda ,,Ogniwa lat”.

Wiadomości Literackie, nr 1, 1936 r, str. 7

I choć nie mam pewności, autorstwo zadania konkursowego przypisywałbym Tuwimowi, który w ”Pegaz dęba” (Czytelnik, Warszawa, 1950) przytacza jeszcze kilka idealnych (nie brakuje żadnej litery i żadna się nie powtarza) przykładów: ,,Pchnąć w tę łódź jeża lub ośm skrzyń fig”, ,,Leż, dość późnych kłamstw, rąb fuzję, giń!”. Dalej następuje kolejna perełka językowa: ,,Choćby król świń dźgnął męża, ty psuj fez”, w której powtarza się jedynie y.

Kontynuował alfabetony Stanisław Barańczak w ”Pegaz zdębiał” (Puls, Londyn, 1995) publikując ich aż 14, ,,a dodałby z pewnością więcej, gdyby twórczy wysiłek w połączeniu z obficie serwowanym coctailem egzotycznym Mai-Tai do cna go przy owej okazji nie wyczerpał”. Oto kilka z nich: ,,Chrzań ufną belgijskość, tęp wyż-młódź!”, ,,Filmuj rzeź żądań, pość, gnęb chłystków!”, ,,Fraszko, pluń gędźbą, wyśnij tchem żółć!”,,O, mógłże sęp chlań wyjść furtką bździn?!…”

A może ktoś z czytelników zaproponuje swój? :-)

Ubój rytualny

sapi 17. lipca 2007

27. marca 1936 r parlament uchwalił ustawę o uboju zwierząt gospodarskich, zakazując w niej uboju rytualnego w miastach, gdzie ludność żydowska stanowiła nie więcej niż 3% ogółu mieszkańców i nakazując żydom handlowanie mięsem koszernym w specjalnie wyznaczonych sklepach.

Ubój rytualny

Inicjatywa ustawodawcza wyszła od posłanki Janiny Prystorowej — do niej odnoszą się liczne aluzje w tekście Jerzego Jurandota i Bronisława Horowicza pt.: ,,Ubój rytualny (w dziejach polskiego kabaretu)” — niechętnej niehumanitarnemu zabijaniu bydła, tzn. bez wcześniejszego ogłuszania zwierząt. Również w innych pismach satyrycznych można odnaleźć echa tej ustawy — zamieszczony rysunek pochodzi z Muchy.

Next »